Czwartek, 30 października 2014

Tagi: Inowrocław Region powiat inowrocławski wypadki Drogi Policja Komunikacja Śmierć Tragedia Rojewo

Jarosław Hejenkowski 1 lipca 2013, aktualizowano: 16 grudnia 2013

Jeżdżą jak wariaci - wypadki drogowe w powiecie inowrocławskim

Wypadki na drogach są nieuniknione. Jednak znakomitej większości dałoby się uniknąć, gdyby nie typowe przywary młodego wieku. To brawura, chęć zaimponowania, mylenie rzeczywistości z grami komputerowymi. Młodzi ludzie coraz częściej są sprawcami wypadków w powiecie, a gubi ich niefrasobliwość i brawura.



Wypadki na drogach są nieuniknione. Jednak znakomitej
większości dałoby się uniknąć, gdyby nie typowe przywary młodego wieku. To
brawura, chęć zaimponowania, mylenie rzeczywistości z grami komputerowymi.
Młodzi ludzie coraz częściej są sprawcami wypadków w powiecie, a gubi ich
niefrasobliwość i brawura.



Dawniej zdarzało się, że młody człowiek bez prawa jazdy
wsiadał za kierownicę ojcowskiego auta, ale działo się to pod kontrolą uczącego
go rodzica oraz w miejscu, w którym nie jeżdżą inne pojazdy.


Dziś młodzieży nie powstrzymuje nic. Właśnie minął rok od
tragicznego wypadku przy inowrocławskim szpitalu. Kierujący osobowym autem
18-latek nie miał prawa jazdy. Wymusił pierwszeństwo na motocyklu, którego
pasażerka zginęła.
Do podobnego zdarzenia, tyle że bez ofiar, doszło kilka dni
temu na inowrocławskim Rąbinie. Świadkowie mówią, że z kompletnie rozbitego
auta przy hali sportowej wysiadło dwóch młodych mężczyzn. - Kurde, ja nawet nie
mam prawka – wydukał jeden z nich, a później obaj uciekli.


Z peugeota nie było nawet czego zbierać. To cud, że nikt nie
zginął, bo do zdarzenia doszło tuż obok przejścia dla pieszych i przystanku
autobusowego. Jadący z dużą prędkością samochód staranował płotki między pasami
jezdni.


- Walnął tak, że jedna barierka dosłownie leciała w
powietrzu – relacjonuje mężczyzna, który widział zdarzenie.


Także niedawno minęła pierwsza rocznica tragedii w gminie
Rojewo, między Liszkowem, a Wybranowem. Pędzący ford uderzył  przydrożne drzewo. Zginęli kierujący nim
21-latek oraz dwoje pasażerów.


Młody człowiek za kierownicą to potencjalne zagrożenie i
potwierdzają to nie tylko stróże prawa w naszym powiecie. - Wypadki spowodowane
przez młodych kierowców charakteryzują się tym, że często są bardzo drastyczne
– przyznaje mł. asp. Marzena Szwed z policji w Katowicach. - Dziś młodzi
kierowcy bardzo szybko mają samochody. Często z silnikami o dużej mocy. Auta
traktują, jako narzędzie do dostarczania wrażeń i zabawy. Za kółkiem nie
odróżniają świata gier od rzeczywistości – dodaje rzecznik lubuskich stróżów
prawa, Sławomir Konieczny.
W inowrocławskim sądzie wciąż toczy się proces mieszkańca
gminy Dąbrowa Biskupia, który rozpędzonym bwm wjechał na przejście dla pieszych
na osiedlu Piastowskim w Inowrocławiu. Zginęły dwie kobiety. Nastolatkę siła
odrzuciła na chodnik. - Starsza kobieta dosłownie wbiła się w maskę auta i
później opadła na jezdnię. Targały nią konwulsje i reanimowano ją na ulicy
przez kilkanaście minut - mówił świadek zdarzenia.


Młody mężczyzna był znany stróżom prawa. Wiązano go ze
sprawami narkotykowymi, jak się okazało, słusznie. Analiza krwi 21-latka
potwierdziła, że kierował pod wpływem środków odurzających.


- Przyznał się, wyraził skruchę, ale co to była za skrucha?
Kazali, to powiedział, bez żadnego przekonania. W sali siedział ze zwieszoną
głową – mówi członek rodziny jednej ze zmarłych kobiet. - Nie ma dla mnie
znaczenia, jaki będzie wyrok, ile to będzie lat. Chodzi o to, żeby nie było
bezkarności – dodaje.
Początkowo wyglądało na to, że niemal bezkarny będzie 29-ltni
dostawca pizzy, który na osiedlowej uliczce na osiedlu Rąbin śmiertelnie
potrącił 5-letniego Kevina. Został skazany na 2 lata w zawieszeniu. Dopiero sąd
apelacyjny postanowił zmienić orzeczenie na bezwzględne więzienie.


- Nie zabrano mu nawet prawa jazdy. Wciąż dowoził pizzę.
Czasem nawet widywaliśmy go koło bloku. To bolało, że człowiek odpowiedzialny
za śmierć naszego synka nie poniósł kary – mówią rodzice.


Oboje dziwią się także, że pomimo faktu, że mimo tragedii
nikt nie pomyślał o zainstalowaniu na uliczce progu zwalniającego lub
pomalowaniu choćby pasów na przejściach dla pieszych. - Jest tam tak, jakby nic
się nie stało, a przecież znów może ktoś zginąć – oceniają pani Renata i pan
Jacek.
Jak wynika z ubiegłorocznych statystyk, największą grupę
sprawców wypadków ze skutkiem śmiertelnym stanowią kierowcy między 18 a 39
rokiem życia. W sumie kierowcy z tej kategorii wiekowej odpowiadają za blisko
60 procent wypadków z ofiarami śmiertelnymi. I nie ma co oszukiwać się, że
jakiekolwiek ostrzegawcze publikacje to zmienią. Wkrótce pewnie znów usłyszymy
o jakiejś tragedii w regionie, której winna będzie głupota i brawura młodego
kierowcy.


Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-07-2013 17:54

    Brak ocen 0 0

    - Piast: Na ul. Św. Ducha obok stacji benzynowej widzę bardzo często młodych ludzi jadących bardzo dużą prędkością,na wysokiej klasy motorach a tam są dwa przejścia dla pieszych. Czy trzeba znowu śmiertelnego wypadku,aby policja zainteresowała się tym faktem.

    Odpowiedz

Jest impreza!

forum toruńskie