Oświata
Prezydent Bydgoszczy, Konstanty Dombrowicz, będzie dążył do odłączenia Collegium Medicum od UMK i stworzenia osobnego Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Czy to dobry pomysł?
Czy odpowiada Ci sposób przebudowy ul. Mickiewicza w Toruniu?
- Tak: 62.8%
- Nie: 37.2%
Mariola Lorenczewska, Sobota, 17 Lipca 2010; aktualizowano: 17.07.2010 06:05
Toruńscy żołnierze przywlekli z Czadu i Afganistanu węgorka jelitowego. Po powrocie zakazili 21 osób, w tym pracownicę kuchni. Zakażonych może być więcej.
- Węgorka nosiło sześciu żołnierzy, z tego dwaj, którzy dwa lata temu byli w Czadzie, i czterej, którzy przed miesiącem wrócili z Afganistanu. Cała szóstka nic o tym, że jest nosicielami pasożyta, nie wiedziała - mówi mjr Ireneusz Bandura z Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu. - Dowiedzieli się dzięki temu, że jeden z tych żołnierzy jest lekarzem i postarał się o badania w Gdańsku w pracowni chorób tropikalnych. Potem przebadani zostali potencjalni zagrożeni i okazało się, że zakażonych jest 27 osób, w tym kilku cywilów, m.in. kobieta pracująca w kuchni. Wszyscy są z Bazy Materiałowo-Technicznej przy Okólnej w Toruniu.
Nikt z zakażonych nie trafił do szpitala, bo nie było takiej potrzeby. Dostają leki. Kobieta z kuchni na razie nie pracuje.
- Jestem bliską osobą pracownika cywilnego, który ma stwierdzonego węgorka. Prawdopodobnie mam go też ja i dzieci, w tym siedmiomiesięczne, które ostatnio dostało biegunki - mówi prosząca o anonimowość kobieta. - Dlaczego pracownicy cywilni muszą się leczyć we własnym zakresie? Na leki wydaje się 20-25 zł dziennie, a kuracja trwa miesiąc. To nie jest wcale taka lekka choroba. Nieleczona może grozić nawet śmiercią. A o to, żeby zostać przebadanym, trzeba walczyć.
Według kobiety chciano całą sprawę zatuszować. I na 27 przypadkach może się nie skończyć, bo niektórzy czekają na wyniki. Jak dodaje major Ireneusz Bandura, fakt, że wraca się z jakimś pasożytem z tropików, nie jest niczym nowym. Przeważnie większość żołnierzy coś ze strefy tropikalnej przywozi - tasiemca, gronkowca, amebę. Zagrożeni są też turyści, np. wybierający się na wakacje do Egiptu.
Węgorek jelitowy nie jest ujęty w spisie chorób zakaźnych, co do których jest wymóg rejestracji. Mimo to ostatnio jeden taki przypadek został zgłoszony służbom sanitarnym przez lekarza pierwszego kontaktu.
- Lekarz zrobił to prawdopodobnie z rozpędu, bo wcale nie musiał - mówi Joanna Biowska, rzecznik toruńskiego sanepidu.
Fakty
Węgorka można się nabawić chodząc bosymi stopami po ziemi, w tym po plaży, w krajach zwrotnikowych i podzwrotnikowych. Zarażenie następuje po zetknięciu skóry z larwami pasożyta. Objawami są: bóle brzucha, biegunka, świąd, zmiany skórne, osłabienie, kaszel.
Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.
Tagi: Region, Toruń, Zdrowie, Wojsko, Podróże, Choroby