A więc żegnam, panie i panowie. FELIETON "CAŁY TEN POP" o tegorocznych pożegnaniach

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski

Szczerze mówiąc, za dniem Wszystkich Świętych nie przepadam. W końcu takie zmasowane wspominanie ludzi, którzy byli i są dla nas naprawdę ważni, jest jak solidny kopniak - wyjątkowo bolesne i przykre. A przepadanie za czymś takim byłoby dosyć dziwaczne.

To też taki moment, kiedy spoglądamy do tyłu, na ostatni rok, bo media napakowane są wspominkami o ludziach znanych i uznanych, którzy odeszli. I znowu - coś uwiera. I nie chodzi tu o jakieś infantylne umiłowanie idoli, ale pożegnanie z ludźmi, z których sztuką czy działalnością zżyliśmy się przez dekady. Aż tak, że poczucie więzi się narodziło, a po nim poczucie pustki. Bo w pewnym sensie stali się kawałkiem naszego życia.

I tak sobie myślę, że parę osób z tej listy nieobecności chciałbym pożegnać szczególnie. O, na przykład panów aktorów Kłosowskiego i Pokorę, co to Hamletów nie grali, ale w głowy nam się wbili na wieki. Pana Romana ukochaliśmy za tego Polaka-Maliniaka z „Czterdziestolatka”, bo przecież takich Maliniaków spotykamy co dnia, w pracy, domu i zagrodzie. I właściwie to nie ma Polaka nad Maliniaka... No a pan Pokora? To twarz komedii, które są z nami od dekad. Z tego złotego okresu, bo w końcu pamiętamy z nich każdą scenkę i każdą kwestię, choć pokazują świat, który zaginął. A ile pamiętamy z komedii ostatnich dwóch-trzech dekad? Aż dziw bierze, że można się tak szybko zestarzeć.

Żegnam ludzi muzyki, nie tylko wielką Korę i wielkiego – przynajmniej dla kontrkultury lat 80-tych- pana Brylewskiego. Żegnam też pana Eddiego Clarke’a, gitarzystę Motorhead, i Malcolma Younga z AC/DC, i pana Thomasa z The Moody Blues. Jasne, poza AC/DC - którego lata się nie imają - dzisiejsi młodziankowie o pozostałych dwóch zespołach nawet nie słyszeli... Ale ich rodzice wyskakali niejedną imprezę przy muzyce Motorhead, a przy „Nights in White Satin” przeżyli niejedne niezdrowe emocje.

Żegnam pana Milosa Formana, którego filmy - „Lot nad kukułczym gniazdem” czy „Amadeusz” – meblowały głowy całym pokoleniom. A w liceach licytowano się, kto więcej razy widział jego „Hair”. I żegnam pana Philipa Rotha, o którego „Kompleks Portnoya” Polacy bili się pod księgarniami, jak pod sklepami mięsnymi - do krwi ostatniej.

Cóż, po prostu odchodzą ludzie całej tej kultury ostatnich dekad XX wieku, trochę tak cudacznie zawieszonej między tym, co wysokie, a tym, co pop. I niby to normalne, że odchodzą, a jednak potrafi zaboleć.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

siedź sobie w tych czterech literkach i nie domagaj się od Czytelników, aby sobie lakierki pobrudzili, solidnym Kopniakiem, tam gdzie słoneczko nie dochodzi. Tylko zbiorowe Kopanko da Soliterkowi maksimum zadowolenia w dokopaniu się do mózgu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3