Ach, ten szwajcarski luz!

Janusz Bąkowski
Z MARIUSZEM CZERKAWSKIM, hokeistą, reprezentantem Polski oraz zawodnikiem szwajcarskiego Rapperswil-Jona Lakers, rozmawiamy, między innymi, o życiu w Szwajcarii, polskiej polityce i kobietach.

Z MARIUSZEM CZERKAWSKIM, hokeistą, reprezentantem Polski oraz zawodnikiem szwajcarskiego Rapperswil-Jona Lakers, rozmawiamy, między innymi, o życiu w Szwajcarii, polskiej polityce i kobietach.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82545" sub="Zdjęcia: Janusz Bąkowski">Spotykamy się w szwajcarskim Rapperswil. Jak spędzasz tutaj czas wolny od gry i treningów?

Staram się urozmaicać czas wolny jak tylko potrafię. Często spotykam się z Heńkiem Gruthem i Darkiem Wieczorkiem, którzy są trenerami w pobliskim Zurychu. Przy dobrym jedzeniu rozmawiamy najczęściej o hokeju. Ostatnio odwiedziła nas mama mojej żony Emilii. Wcześniej była z kolei tu moja mama. Odwiedzają mnie też przyjaciele. Poza tym mam jeszcze polską telewizję.

Jakimi ludźmi są Szwajcarzy? Zdążyłeś już ich trochę poznać?

To ludzie bardzo uprzejmi, prowadzący spokojny, wyluzowamy tryb życia. Wielu z nich nie zna w ogóle takiego pojęcia jak stres. Gdy ktoś używa takiego wyrazu, to śmieją się i mówią, że nie wiedzą, co to takiego jest.

Rapperswil leży w niemieckojęzycznym kantonie St. Gallen. Też posługujesz się tutaj językiem niemieckim?

Stwierdziłem, że znajomość języka niemieckiego nie jest mi aż tak bardzo potrzebna. Jak już wspomniałem, w domu mam polską telewizję, a na treningu rozmawiam ze szwedzkim trenerem albo po szwedzku, albo po angielsku. Z kolegami z drużyny, w restauracji i w sklepie rozmawiam także w tym języku. I to mi w zupełności wystarcza.

Większą część roku spędzasz poza Polską. Czy nie utrudnia Ci to prowadzenia interesów w kraju?

<!** reklama>Mam udziały w sieci Fitness Klub Gymnasion. Chociaż jestem tak zwanym biernym udziałowcem, to jednak mam stały kontakt z tymi bardziej czynnymi wspólnikami, najczęściej z Jackiem Wszołą. Gdy jestem akurat w Polsce, to uczestniczę, na przykład, w walnym zgromadzeniu. Poza tym, zostaje mi tylko zaufać innym wspólnikom, którzy są tymi zarządzającymi.

Grałeś w wielu miejscach na świecie, m.in., w Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, teraz w Szwajcarii. Czy do któregoś z tych miejsc masz jakiś szczególny sentyment?

Oboje z żoną tęsknimy za Nowym Jorkiem. Spędziliśmy w tym mieście niezwykle sympatyczny czas. Mamy tam jeszcze wielu przyjaciół. Poza tym, jeśli się wyprowadzimy z Rapperswil, to na pewno będziemy je odwiedzać. To niezwykle malownicze miasto. Jest tu piękne jezioro, wspaniałe góry, śliczne zabytki.

Jaką rolę w Twoim życiu pełni wiara w Boga?

Wiara jest dla mnie bardzo ważna. Choć człowiek jest na co dzień otoczony przez najbliższą rodzinę i przyjaciół, to jednak sama świadomość tego, że jest jeszcze ktoś, kto nad nami czuwa, jest bardzo potrzebna.

Myślisz więc, że Twój talent do gry w hokeja na lodzie pochodzi w dużej części od Boga?

W jakimś stopniu na pewno. W naszej rodzinie nie było wcześniej hokeistów. W Radomsku, w którym się urodziłem, nie było drużyny hokejowej. Przypadek sprawił, że przed laty, w związku z otwarciem nowej fabryki samochodów małolitrażowych, moi rodzice przenieśli się do hokejowego miasta, jakim były Tychy. I tu właśnie mogłem zacząć swoją karierę.

Jakie są Twoje zainteresowania pozahokejowe?

Uwielbiam także inne dyscypliny sportu: tenis ziemny i jazdę na nartach. Nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania po zakończeniu kariery sportowej bez uprawiania tych właśnie dyscyplin. Zapewne wówczas będę miał więcej czasu również na wypady do kina, restauracji, czy na koncerty.

Interesujesz się także polityką...

Polską polityką na dobre zainteresowałem się trzy lata temu, gdy wróciłem do Europy. Wcześniej nie miałem polskiej telewizji. To jakiś cud, że w polskim Sejmie nie dochodzi do bójek, jakie można obserwować w parlamentach innych państw. Polityka to ciężki kawałek chleba. Do tego zajęcia naprawdę trzeba mieć charakter. Nie zawsze to, co się obieca, da się spełnić. Nie chciałbym być politykiem.

Jakie cechy powinna mieć kobieta, która chciałaby Ci zaimponować?

Przede wszystkim doceniam inteligencję, podejście do życia, wesołe usposobienie i życiową energię. Z moją żoną Emilią mamy wiele wspólnych płaszczyzn porozumienia. Generalnie myślimy podobnie.

Masz jakąś receptę na trwały związek małżeński?

Do tej kwestii trudno mi się odnieść, bo nie mam wielkiego doświadczenia małżeńskiego. Z Emilią jesteśmy dopiero niecały rok po ślubie. Z kolei w pierwszym związku małżeńskim, z Izą Scorupco, po dwóch latach byliśmy w separacji. Zatem na to pytanie mogę odpowiedzieć najwcześniej za jakieś kilkanaście lat.

Kobiety często Cię kokietują. Twoja żona Emila jest o to zazdrosna?

Ona wie doskonale, że gdzieś tam kobiety mogą się mną zainteresować. Ja z kolei jestem pewien, że nią interesują się mężczyźni codziennie. Po prostu trzeba więc mieć do siebie zaufanie.

Na razie masz córkę z pierwszego małżeństwa. Gdyby urodził Ci się kiedyś syn i odziedziczył po Tobie talent do gry w hokeja, to chciałbyś koniecznie, aby został hokeistą?

Gdy faktycznie tak będzie, to z całą pewnościę bym nie nalegał. Najważniejsze byłoby to, by się prawidłowo rozwijał. Wiem, że na pewno miałby wtedy łyżwy, rakietę tenisową i narty. Gdyby jednak chciał grać na skrzypcach, to przecież bym mu tego nie zabronił. Wyrządziłbym mu w ten sposób krzywdę.

I tak doszliśmy jednak do hokeja. Niemal perfekcyjnie jeździsz na łyżwach. Wielu zawodników w polskiej lidze może ci tego pozazdrościć. Kto uczył Cię jazdy na łyżwach i czy w polskich klubach powinni - Twoim zdaniem - uczyć tego specjalni trenerzy?

Moim pierwszym trenerem był Józef Zagórski. To on uczył mnie podstaw jazdy na łyżwach. Jeśli chce się jednak osiągnąć dobry poziom, umiejętność tę trzeba szlifować indywidualnie, bardzo się przykładając. Oczywiście, że w polskich klubach powinni być tego typu trenerzy. Tacy są na przykład w Szwecji i w Kanadzie. Są to ludzie od tak zwanego „power skating”, czyli zajmują się korygowaniem jazdy, uczeniem, pokazywaniem. Ale żeby coś robić, trzeba samemu to umieć. U nas trenerzy są, niestety, bardzo źle opłacani. Aby móc normalnie żyć, muszą więc dodatkowo imać się jeszcze innych zajęć. Generalnie w polskim hokeju działoby się lepiej, gdyby istniała rzesza młodych ludzi trenujących tę dyscyplinę. Z tej wielkiej masy, poprzez naturalną selekcję, wyłoniłaby się grupa tych najlepszych. Jeżeli jednak takich młodych ludzi jest w Polsce bardzo mało, i do tego dochodzi jeszcze selekcja, to nic dziwnego, że później takich, którzy naprawdę dobrze jeżdżą na łyżwach, jest niewielu.

Sezon klubowy już się dla Ciebie zakończył. Mimo że byłeś powołany do szerokiej kadry Polski, ze wzlędów zdrowotnych nie zagrałeś jednak w kwietniowych mistrzostwach świata dywizji 1 w Austrii. A co z przedłużeniem kontraktu z obecnym klubem Rapperswill-Jona Lakers?

Jeśli chodzi o moje plany dalszej gry w klubie, to najpóźniej pod koniec kwietnia lub na początku maja będę dokładnie wszystko wiedział. Co do mojej gry w reprezentacji Polski, to ze względu na stan zdrowia, a dokładnie problemy z plecami, nie mogłem, niestety, wziąć udziału w mistrzostwach świata dywizji 1 w Austrii. Takie jednoznaczne zalecenie otrzymałem od swojego klubowego lekarza, pod którego nadzorem przeszedłem ostatnio dokładne badania.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich moich kibiców na Pomorzu i Kujawach.

Teczka osobowa

Mariusz Czerkawski, hokeista

  • Urodził się 13 kwietnia 1972 roku w Radomsku. Swoje pierwsze kroki na lodzie stawiał w znanym polskim klubie - GKS Tychy. Do NHL przebił się dzięki dobrym występom w szwedzkiej lidze hokejowej. W 2000 r. zagrał w meczu podczas NHL All-Stars Weekend w Toronto (Kanada). Zdobył punkt za asystę przy golu Miroslava Satana. Do kwietnia 2007 roku pełnił rolę doradcy PZHL. Olimpijczyk z Albertville w 1992 r. Obecnie gra na pozycji skrzydłowego w szwajcarskim klubie Rapperswil-Jona Lakers.
  • Żoną Mariusza była znana polska aktorka Izabella Scorupco, z którą ma córkę Julię. 1 września 2007 r. ożenił się z modelką, wicemiss Polonia 1999, Emilią Raszyńską. W 2007 r. Mariusz Czerkawski zagrał też Huberta w serialu „Twarzą w twarz”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie