Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ahoj, "Przygodo"! Legendarna barka wróciła do Portu Zimowego ZDJĘCIA

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
"Przygoda" w Porcie Zimowym na przełomie lat 60. i 70.
"Przygoda" w Porcie Zimowym na przełomie lat 60. i 70. Mariusz Wrzecionkowski
W poniedziałek, przy wtórze wzywających na mszę dzwonów kościoła na Rybakach, do Portu Zimowego wpłynął holownik prowadzący "Przygodę". Legendarna barka, matecznik kilku pokoleń toruńskich wodniaków, po 20 latach wróciła do swojego portu macierzystego. Czeka ją remont i kolejna podróż.

Miód na moje serce! - ucieszył się na wieść o powrocie "Przygody" Ryszard Kowalski, prezes toruńskiego TKKF-u. - "Przygodę" pamiętam, odkąd zacząłem działać w Towarzystwie Kultury Fizycznej.

Przystań jest równolatką tej organizacji. TKKF w Toruniu powstał w 1958 roku i na pierwszym posiedzeniu zapadła decyzja o tym, że Towarzystwo będzie miało siedzibę na barce wiślanej. Fundamentem, jeśli tak można powiedzieć, stał się nieco skrócony kadłub barki z lat 20. ubiegłego stulecia. Baza doczekała się drewnianej nadbudowy, całość została oddana do użytku 1 maja 1959 roku. W ubiegłym roku minęło zatem 60 lat, odkąd matecznik toruńskich wodniaków rozpoczął swoją wędrówkę po Wiśle. Początkowo "Przygoda" cumowała w Porcie Zimowym, później rzuciła kotwicę przy toruńskim nabrzeżu, czyli obecnym Bulwarze Filadelfijskim. Nie zagrzała tam miejsca, ponieważ ktoś we władzach miasta uznał, że nie pasuje do panoramy wiślanej. Barka została zatem przeholowana na drugi brzeg, jednak przy Kępie Bazarowej padała ofiarą działających po godzinach i poza sezonem destrukcyjnych grup abordażowych. Bezpieczne schronienie znalazła ponownie w Porcie Zimowym, który był jej przystanią macierzystą przez ćwierć stulecia, aż do 2000 roku, gdy trafiła do Portu Drzewnego. "Przygoda" miała również przygody na nieco dalszych akwenach.

Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, aby z okazji 25- czy 30-lecia PRL popłynąć z "Przygodą" do Warszawy - opowiada Ryszard Kowalski. - Nasza barka miała zdaje się reprezentować tam sport toruński. Podróż do stolicy trwała cztery czy pięć dni, natomiast powrót zajął chyba z miesiąc.

Po uroczystościach ciśnienie z tym związane znacząco opadło, trudno było znaleźć statek, którego załoga byłaby chętna, aby poholować barkę w dół rzeki. Podróżujący na pokładzie "Przygody" przedstawiciel TKKF-u słał do Torunia listy z prośbą o przesłanie jakiegoś zaopatrzenia, bo jedzenie już mu się skończyło, a przecież nie może zostawić barki bez opieki.

Przygód na "Przygodzie" mieliśmy wiele - wspomina Ryszard Kowalski. - Była tam piękna sala, w której po spuszczeniu na wodę całego wodniackiego sprzętu organizowaliśmy spotkania, śpiewaliśmy szanty itp. Organizowaliśmy różne zawody np, kto najszybciej przepłynie kajakiem do mostu kolejowego i z powrotem. Zimą port często zamarzał, natomiast gdy przychodziła wiosna, poziom wody opadał. Barka tak jakby wisiała zatem na lodzie i pamiętam nocny alarm, gdy siekierami kruszyliśmy ten lód, żeby "Przygoda" opadając się nie uszkodziła.

Pod koniec XX wieku "Przygoda" zmieniła właściciela i porty. Popłynęła do Portu Drzewnego, gdzie m.in. służyła klubowi UKS Port Toruń. Jego prezes, Andrzej Lendzion, również jest "Przygodowym" weteranem.

Polecamy

Trafiłem na nią w 1979 roku, jako młody ratownik, zabezpieczając działalność TKKF - wspomina. - Mieliśmy kajaki i dwie omegi, które remontowaliśmy.

Pod banderą UKS-u "Przygoda" służyła młodym żeglarzom przez niemal dwie dekady. Klub umarł jednak śmiercią naturalną, poziom wody opadł, przez kilka ostatnich lat barka stała w błocie. Żeglarze przenieśli się do innych klubów i na inne akweny. Koniec "Przygody" mógł być smutny, na horyzoncie pojawiła się jednak Nadwiślańska Organizacja Turystyczna. Pod koniec czerwca UKS przekazał NOT-owi barkę za symboliczną złotówkę. W poniedziałek "Przygodę" udało się wydobyć z błota w Porcie Drzewnym i szczęśliwie przeprowadzić do Portu Zimowego.

Zależało mi na tym, aby barka trafiła w dobre ręce i odzyskała świetność - mówi Andrzej Lendzion. - Chciałem zobaczyć, jak wpływa do Portu Zimowego, gdzie będzie wyremontowana, aby dalej służyć wodniakom. Zasługuje na to, bo to piękna rzecz ze wspaniałą historią. Cieszę się, że tak się stało.

Działacze Nadwiślańskiej Organizacji Turystycznej już zabiegają o fundusze na renowację. Chcą, żeby wyremontowana "Przygoda" stanęła przy Bulwarze Filadelfijskim, gdzie miałaby być miejscem spotkań dla wszystkich, którym rzeka jest bliska. Swoje biuro miałby tu również Festiwal Wisły.

Jeżeli komuś z weteranów "Przygody" nie starczy cierpliwości, aby poczekać na koniec remontu, może ją obejrzeć w Porcie Zimowym. Ci najbardziej zdeterminowani, którzy koniecznie by chcieli obejrzeć stare kąty i wejść na pokład, niech się skontaktują z Jackiem Kiełpińskim, rzecznikiem festiwalu. Adres e-mailowy: [email protected].

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowosci.com.pl Nowości Gazeta Toruńska