Ale mum karty, same trumfy!

Dariusz Meller
Gry hazardowe są stare jak sam świat. I ludzi oddających się hazardowi można spotkać w różnych zakątkach świata.

Gry hazardowe są stare jak sam świat. I ludzi oddających się hazardowi można spotkać w różnych zakątkach świata.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169795" sub="Podczas Dni Chełmży odbywają się turnieje gry w baśkę, których organizatorem jest Dariusz Meller, autor artykułu / Fot. Ze zbiorów autora">Całkiem jeszcze niedawno w wielu chełmżyńskich knajpach można było spotkać ludzi grających na drobne pieniądze – półlegalnie oczywiście – w baśkę, tysiąca czy nawet pokera (prawdziwy poker, gdzie przegrywało się fortuny zastrzeżony był do „domowych pieleszy” i do dobranych graczy). Wcześniej, w ciepłe dni grało się też w Chełmży w karty na Jordankach czy na „Ustroniu”. W ostatnich latach wszystkie te „delikatne” rozrywkowo–hazardowe gry zastąpiły tzw. „maszyny”. Maszyny – przekleństwo żon, matek i dzieci, maszyny, które wywołały „aferę hazardową” i które znikły na chwilę, by powrócić znów.

<!** reklama>Przed II wojną światową gra w karty była bardzo popularna i w zależności od zasobności portfela mogła grą być mniej lub bardziej towarzyską bądź hazardową. Oto fragment cennego felietonu ze „Słowa Pomorskiego” z 29 kwietnia 1934 roku zatytułowanego „Migawki z Chełmży. Bezrobotni grają w karty”. Cennego po trzykroć, bo po pierwsze dotyczącego rozrywkowego charakteru gry (wszak bezrobotni), po drugie, bo grano w starą pomorską grę karcianą – baśkę, po trzecie, bo napisanego gwarą używaną w Chełmży i okolicy:

<!** Image 3 align=right alt="Image 169795" sub="Królewskiej gry czyli szachów do gier hazardowych się nie zalicza / Fot. Ze zbiorów autora">„Nu, to zaczniem grać! Kto bandzie dawoł? Mje sie zdaje, że jo, szwagrze. Jo, jo, Elszka, wy jezdeta majster łod mjenszania kartów. A wej, moja dama żołandno jest najwyższo. Mje to już furt kobjyty kochaju. Nim żem du wos przyszet, to żem łod stary koram po łbie dostoł, bo żam już wychlał wino łod tego grzyba. No, Elszka, nie godajcie tyle, rozdojcie num karty! Ale tyż dajecie. Nie ślyńcie tak kartów. Jo, jo, śmyjta sie tak ze mnie szwagrze, żebyśta lepij nowe karty kupili, a jak nie możeta kupjić, to przynojmji dojta swoji stary, żeby wum w balyji wyprała. Ale mum karty. Hm, hm! Same trumfy. Cicho, cicho: zolo grum!”.

Mieliśmy więc przykład samej gry, jak i ciekawych rozmów w przepięknej gwarze w jej trakcie. Wówczas i jeszcze długo po II wojnie światowej popularna była też na Pomorzu gra w skata: „Prosima bardzo. Gruma w szkata z Francam i Walantym, może zagrota jedna runda?” (cytat z „Migawek z Chełmży” z 6 marca 1938 roku).

Pociąg do gry w karty mieszkańców Chełmży potwierdzają doniesienia prasowe, które opisują przypadek awantury wywołanej w tym mieście przez karciarzy w listopadzie 1933 roku. A w karty grali w restauracji robotnicy i gdy jeden z nich przegrał 20 złotych wypłaty otrzymanej w miejscowej cukrowni zaczął się kłócić. Kłótnia przeniosła się na ulice wywołując liczne zbiegowisko. Awantura ciągnęła się przez całe miasto, od ul. Toruńskiej poprzez Rynek aż do ul. Chełmińskiej, „pijani karciarze przypominali sobie bowiem różne szczegóły zajmujących partii”.

Hazardowo w karty grywano także w Toruniu, o czym świadczy przypadek zanotowany w restauracji przy ul. Żeglarskiej w 1932 roku, gdzie niejaki Herbert Hakenberg przegrał w „oczko” 52 złote oraz zegarek wartości 10 złotych.

(Wkrótce o innym przed wojną popularnym hazardzie, czyli grze „w trzy blaszki”)

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie