Amory fałszywego agenta

Anna Majchrowicz
Nieznajomy z ogłoszenia telefonicznego wzbudził zaufanie kobiety, podając się za wysokiego rangą oficera tajnych służb policji, a do tego wdowca.

Nieznajomy z ogłoszenia telefonicznego wzbudził zaufanie kobiety, podając się za wysokiego rangą oficera tajnych służb policji, a do tego wdowca.

Teraz zasiądzie na ławie oskarżonych włocławskiego Sądu Rejonowego i odpowie za kradzież.

Mieszkanka powiatu włocławskiego poznała Arkadiusza S. za pośrednictwem ogłoszenia telefonicznego w sieci Era. Przedstawił się jako Paweł K., wdowiec w wieku 35 lat. Nie wspomniał jednak, że jest ojcem czworga dzieci i ma na koncie konflikt z prawem. Opowiadał natomiast, że mieszka w Gnieźnie i jest wysokim rangą oficerem policji w Poznaniu.

Po kilku wizytach w domu kobiety poinformował ją, że przeniósł się do policji we Włocławku, gdzie pracuje jako informatyk. Zamieszkał więc u swojej znajomej. Później zmienił wersję, mówiąc, że jest policyjnym negocjatorem.

<!** reklama>Kobieta odwoziła go nawet do pracy. Widziała, jak wchodził do budynku włocławskiej policji. Po kilku godzinach dzwonił do niej z informacją, o której kończy pracę i odbierała go z komendy.

Mężczyzna pozostawał też na jej utrzymaniu, gdyż twierdził, że jego wynagrodzenie odbiera matka.

Po pewnym czasie kobieta zauważyła, że ze szkatułki zniknęło złoto, obrączki, kolczyki, pięć łańcuszków, dwa medaliki i wisiorek. Gdy powiedziała o tym przyjacielowi, ten stwierdził, że zawiadomi policję i sprawę załatwi.

Kilka tygodni później poprosił ją o złote kolczyki i wisiorek. Gdy wyraziła zdziwienie, zapewniał, że ta biżuteria jest potrzebna, aby przeprowadzić porównanie ze skradzionym złotem. Tych przedmiotów kobieta już nie odzyskała, a podejrzany tłumaczył jej, że policjanci mataczą i złoto znajduje się w komendzie policji w Toruniu.

Napisał nawet skargę na funkcjonariuszy do komendy stołecznej policji. Po tych zajściach i zniknięciu odtwarzacza MP3 kobieta straciła zaufanie do znajomego. Dlatego w tajemnicy sprawdziła jego dokumenty. Wtedy dowiedziała się, że mieszkający z nią mężczyzna nie jest Pawłem K., lecz Arkadiuszem S.

Rzekomy oficer policji nawet na to znalazł przekonujące wytłumaczenie. Zapewnił wówczas, że pracuje jako tajny agent i taki kamuflaż jest po prostu konieczny, aby mógł skutecznie wykonywać swoje obowiązki służbowe.

- Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego we Włocławku. Arkadiusz S. częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów - poinformował prokurator Jan Stawicki, naczelnik Wydziału V Śledczego Prokuratury Okręgowej we Włocławku. - Wyjaśnił, że przywłaszczył sobie kolczyki i wisiorek, po czym wyrzucił te przedmioty do kosza na śmieci przy komendzie policji we Włocławku. Arkadiusz S. w przeszłości był już karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Tym razem grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie