Warto przeczytać
Sprawdź

Polecamy!

Rozwiń
Aparaty fotograficzne oddał już następcom

Aparaty fotograficzne oddał już następcom

Mirosława Kruczkiewicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Czesław Jarmusz (przy mikrofonie) z żoną Teresą na otwarciu swojej wystawy fotograficznej w Toruniu w 2009 roku

Czesław Jarmusz (przy mikrofonie) z żoną Teresą na otwarciu swojej wystawy fotograficznej w Toruniu w 2009 roku ©Jacek Smarz

Przez ponad pół wieku Czesław Jarmusz towarzyszył jako fotograf najważniejszym wydarzeniom w Toruniu, dziś odpoczywa i cieszy się prawnukami
Czesław Jarmusz (przy mikrofonie) z żoną Teresą na otwarciu swojej wystawy fotograficznej w Toruniu w 2009 roku

Czesław Jarmusz (przy mikrofonie) z żoną Teresą na otwarciu swojej wystawy fotograficznej w Toruniu w 2009 roku ©Jacek Smarz

Jego zakład fotograficzny przy Piekarach znali w Toruniu chyba wszyscy. Prowadził go od 1957 roku przez 51 lat. Jak mówi, zaczynając był najmłodszym toruńskim fotografem, a dziś jest najstarszym (choć już „nieczynnym”). A ponieważ jego firma mieściła się w dość ciasnym lokalu, Czesław Jarmusz od początku postawił nie na fotografię studyjną, ale na tę wykonywaną w terenie, reportażową. Był przez lata nieetatowym współpracownikiem kilku toruńskich gazet.

Uwiecznił na swoich zdjęciach wiele ważnych wydarzeń z 50 lat historii Torunia. Wspomina wielkie budowy: zakładów pracy, kościołów, dróg. Za zasługi dla miasta otrzymał medal Thorunium. Od Jana Pawła II, którego również fotografował, dostał krzyż Pro Ecclesia et Pontifice. Ma też wiele innych odznaczeń.

- Mogłem być tam, gdzie bez aparatu fotograficznego by mnie nie wpuszczono, spotkać znakomitych, wybitnych ludzi - wspomina dzisiaj Czesław Jarmusz i podkreśla, że nikt nie odmówił mu uśmiechu do obiektywu.

Przydarzały się wyjątkowe sytuacje. Gdy robił zdjęcia zakładów „Elana” z wysokości jednego z kominów fabryki, czuł wręcz, jak komin się chwieje. A na wieży budującego się kościoła Miłosierdzia Bożego, który fotografował, został niechcący zamknięty. Telefonu komórkowego jeszcze nie miał, musiał więc po prostu donośnie krzyczeć.

- Starałem się być zawsze na bieżąco z nowymi technologiami fotograficznymi, w ostatnich latach zawodowej działalności używałem więc aparatu cyfrowego. Zresztą wcześniej jako pierwszy w mieście miałem elektroniczną lampę błyskową, bardzo jeszcze niskiej klasy, produkcji radzieckiej z baterią, która potrafiła „kopnąć”.

Dzisiaj pan Czesław Jarmusz odpoczywa na zasłużonej emeryturze. Mieszka w Czerniewicach, gdzie ma tuż obok las, po którym spaceruje. Ogląda filmy, trochę czyta. Zdjęć już raczej nie robi.

- Ten najstarszy, już zabytkowy, sprzęt fotograficzny, a także starą literaturę fachową oddałem warszawskiemu muzeum Fotoklubu, którego jestem członkiem. Negatywy natomiast i rozmaite materiały pisane przekazałem toruńskiej Bibliotece Uniwersyteckiej. Było ich tak wiele, że samochodem przewoziłem je na dwie raty...

Fotograf wychował następców. Dwudziestu czterech uczniów spośród tych, którzy przewinęli się przez jego zakład, zakończyło naukę dyplomami. Wielu z nich pamięta o swym mistrzu, dzwoni. Fach nie zaginął także w rodzinie Czesława Jarmusza. Zakład fotograficzny prowadzą jego zięć i wnuk. Pan Czesław z żoną wychowali troje dzieci. Mają już dwóch prawnuków, wkrótce urodzić się ma ich pierwsza prawnuczka.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo