Awantura w restauracji. Sąd w Toruniu po stronie zwolnionej pracownicy!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Bo pizza była za mało ostra, a udka z kurczaka źle oprawione - od tego zaczęła się ta awantura w restauracji. Potem było dyscyplinarne zwolnienie dla pani Doroty, choć była na L4. Sąd pracy w Toruniu uznał je za bezprawne i polecił właścicielce lokalu wypłacić odszkodowanie. Uznał, że po pierwsze podstaw do dyscyplinarki nie było.

Zobacz wideo: Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Toruń. Pracownica restauracji dyscyplinarnie zwolniona po kłótni z szefową. Sąd po jej stronie

Dyscyplinarnie, w trybie artykułu 52 Kodeksu Pracy (ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych), w trybie natychmiastowym - tak właścicielka restauracji pod Toruniem rozwiązała umowę o pracę z panią Dorotą. Sprawa znalazła niedawno swój finał w IV Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Toruniu. Ten podstaw do dyscyplinarki w zachowaniu pracownicy się nie dopatrzył, wypowiedzenie uznał za bezprawne i nakazał restauratorce wypłacić za to odszkodowanie.

Polecamy

W tle sprawy pojawiło się nieetyczne zachowanie lekarza. Co się dokładnie wydarzyło?

Awantura i konieczna pomoc psychiatry

Pani Dorota to osoba w wieku dojrzałym. W opisywanej restauracji pracowała jako pomoc kuchenna z szerokim zakresem obowiązków. Najpierw zatrudniona była na pół, a potem na cały etat. Można więc powiedzieć, że pracodawca jej ufał. Jednak tamtego poniedziałku szefowa przyjechała do lokalu bardzo zdenerwowana...

Pizza przygotowana w sobotę była za łagodna, udka z kurczaka na obiad dla przedszkolaków źle oprawione, a na zapiekankach było zdecydowanie za mało sera - tego wszystkiego dowiedziała się wtedy w kuchni pani Dorota. Za udka przeprosiła. Co do pizzy tłumaczyła, że zamówienie było właśnie na łagodną. Szefowa jednak krytykowała ją dalej.

Polecamy

Roztrzęsiona pani Dorota powiedziała, że wychodzi z pracy. Zbliżała się godzina 13.00. Na to usłyszała, że zostanie zwolniona dyscyplinarnie. I żeby przemyślała, co robi, bo w tym wieku i z dyscyplinarką nowej posady raczej prędko nie znajdzie. Mimo wszystko kobieta wyszła z pracy.

Jak odnotował sąd, była w takiej rozsypce, że musiała szukać ratunku najpierw u domowników, a potem u lekarza rodzinnego. Ten wystawił jej zwolnienie lekarskie, ale i skierowanie do psychiatry. Od niego później pani Dorota również dostała L4.

Trwa głosowanie...

Czy kierunki inżynierskie to przyszłość edukacji?

Szefowa interweniowała u lekarza i ten L4 anulował

Restauratorka zwolniła panią Dorotę z pracy dyscyplinarnie. Za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych uznała jednak nie opuszczenie stanowiska pracy, ale niestawienie się do niej bez usprawiedliwienia nazajutrz. Umowę wypowiedziała pracownicy w czasie, gdy ta już objęta była zwolnieniem chorobowym.

Dość szokujące okazały się ustalenia sądu dotyczące dalszych kontaktów restauratorki ze wspomnianym lekarzem rodzinnym. Ten po interwencjach właścicielki lokalu dwukrotnie anulował wystawione wcześniej L4.

- Swoiste współdziałanie lekarza z pozwaną w tym przedmiocie sąd uznaje za sytuację wręcz zadziwiającą. Nie można też wykluczyć, iż doszło do naruszenia tajemnicy lekarskiej - podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Kurzych.

Polecamy

Dodajmy, że gdy pani Dorota próbował potem u medyka wyjaśniać, co zaszło. Zadzwoniła po raz kolejny do przychodni zdrowia. "Rozmowa była zdawkowa. Lekarz nie udzielił żadnych wyjaśnień powódce. Zaznaczył, że nie chce wchodzić w rozgrywki między pracownikiem a pracodawcą" - odnotowano w sądowych aktach.

Sąd: należy się odszkodowanie!

Pani Dorota długo przebywała na zwolnieniu od kolejnego medyka - lekarza psychiatry. Ciężko odchorowała całą historię. Potem zdecydowała się dochodzić sprawiedliwości w sądzie pracy. Najpierw niosła o przywrócenie do pracy podnosząc, że zwolniona została bezprawnie - gdy przebywała na L4. Potem stanowisko zmieniła i chciała już tylko odszkodowanie z tego tytułu.

Polecamy

Sędzia Andrzej Kurzych uznał, że umowa o pracę z panią Dorotą rozwiązana została wbrew przepisom. Głównym tego powodem było jednak uznanie zachowania kobiety za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, mające być podstawą do dyscyplinarki (art. 52 par. 1 pkt. 1 Kodeksu pracy). Jak zaznaczył sąd, ani opuszczenie miejsca pracy w silnym wzburzeniu, po którym szukać trzeba pomocy lekarskiej, ani też niestawienie do pracy nazajutrz, gdy korzysta się już z medycznego wsparcia, wspomnianym ciężkim naruszeniem obowiązków nie jest.

Trwa głosowanie...

Czy doceniamy pracę służb mundurowych?

Wyrokiem sądu pracy w Toruniu restauratorka ma zapłacić pani Dorocie odszkodowanie za rozwiązanie jej umowy w taki niezgodny z przepisami sposób. Zgodnie z prawem, suma stanowić musi równowartość wynagrodzenia z okresu wypowiedzenia.

Wyrok jest nieprawomocny. Opublikowany został na Portalu Orzeczeń Sądu Rejonowego w Toruniu.

PS Imię pracownicy zostało w tekście zmienione.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie