Babcie chodziły w rajtuzach

Roman Such
Gdyby dobrze poszukać, to chyba w każdym toruńskim domu znaleźlibyśmy zdjęcie wykonane przez Czesława Jarmusza. Przez ponad pół wieku przy ulicach Piekary i Różanej prowadził niewielki zakład fotograficzny.

Gdyby dobrze poszukać, to chyba w każdym toruńskim domu znaleźlibyśmy zdjęcie wykonane przez Czesława Jarmusza. Przez ponad pół wieku przy ulicach Piekary i Różanej prowadził niewielki zakład fotograficzny.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167381" sub="Dzieci z wizytą w „Bazie Serów Eksportowych” na Podgórzu. Maluchy zapoznały się z całym procesem wytwarzania serów topionych. Tutaj przyglądają się ich pakowaniu">- Może komuś zrobi się miło, jeśli rozpozna się na zdjęciu zrobionym przed ponad 40 laty. Ówczesne maluchy teraz są już babciami, dziadkami, a może nawet prababciami - powiedział pan Czesław podczas odwiedzin w naszej redakcji.

- W latach 60.-70. ubiegłego wieku pani inspektor Skoczek poprosiła mnie o społeczne wykonanie zdjęć przedszkolaków. Zrobiłem ponad sto fotografii, które prezentowano potem na korytarzu w Wydziale Oświaty (dzisiaj w tym budynku znajduje się Urząd Marszałkowski) a także w niektórych przedszkolach. Nie chcę tych zdjęć zabierać do grobu, dlatego przekazałem je do Ośrodka Twórczości Plastycznej Dziecka przy ul. Kościuszki. Może ich pokazanie w „Albumie rodzinnym” sprawi przyjemność Czytelnikom, może komuś łezka się zakręci w oku - prognozuje nestor toruńskich fotografików.

<!** reklama>Zapraszamy więc do oglądania, niestety tylko nielicznych z bogatego zbioru przedszkolnych zdjęć pana Czesława. Portretowane dzieci bawiły się podobnie, jak ich obecne wnuki. Co prawda nie miały tylu kolorowych zabawek, za to emaliowane garnki, których używały w dziecięcej kuchni, były jak prawdziwe, tylko mniejsze.

<!** Image 3 align=none alt="Image 167381" sub="Wycieczka przedszkolaków do Muzeum Etnograficznego">Zwracamy uwagę na zupełnie zaniechany dzisiaj zwyczaj zapraszania dzieci do odwiedzin zakładów, w których zazwyczaj pracowali ich rodzice. Czesław Jarmusz sfotografował maluchy przebywające z gospodarczą wizytą m.in. w Wytwórni Serów Topionych na Podgórzu, która wówczas, jak głosi szyld, była „Bazą Serów Eksportowych” należącą do Centralnego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Z kolei fabryka pierników „Kopernik” była jedynie oddziałem Pomorskich Zakładów Przemysłu Cukierniczego w Bydgoszczy.

Mamy nadzieją, że odkurzone dzisiaj fotografie staną się przyczynkiem do wzięcia wnuków na kolana i opowiedzenia im, jak to było w czasach, kiedy babcia sama była przedszkolakiem.

<!** Image 4 align=none alt="Image 167381" sub="Motoryzacja miała i wciąż ma swoich zagorzałych fanów">Przed aparatem nosił buławę

Nasz gość zawodowo zaczął parać się fotografią stosunkowo późno. Najpierw był wojskowym. W 1949 roku ukończył Oficerską Szkołę Artylerii, a potem jako podporucznik przez dwa lata pracował w tej wojskowej uczelni. - Promocję wraz ze mną otrzymało 25 kolegów. Ja byłym najmłodszym w tym zespole. Teraz żyje nas tylko dwóch. Pozostali koledzy odeszli już do Pana - wspomina.

Nie najlepszy stan zdrowia sprawił jednak, że odesłano go do cywila. - Pracowałem jako urzędnik w Zakładzie Energetycznym, a później jako pomocnik w zakładzie fotograficznym spółdzielni „Zjednoczenie” przy ul. Chełmińskiej. Naszym sąsiadem był pan Alojzy Czarnecki, znany toruński fotografik. Nie stanowiliśmy jednak dla siebie konkurencji. Mistrz Czarnecki wykonywał zdjęcia artystyczne, portretowe w swoim atelier, a my zajmowaliśmy się obróbką amatorskich filmów przynoszonych przez klientów. Ruch był niewielki, sprzęt słaby i wysłużony, spółdzielnia zbankrutowała. I wówczas otrzymałem niewielkie pomieszczenie przy ul. Piekary, gdzie od 1957 do 2008 roku, ponad 50 lat prowadziłem swój zakład.

<!** Image 5 align=none alt="Image 167381" sub="Teresa i Czesław Jarmuszowie obchodzili w tym roku Diamentowe Gody">- Było tam tak bardzo ciasno, że lubiłem prace plenerowe. Nie dawały one pieniędzy, ale miałem sporo satysfakcji ze zleceń od toruńskich redakcji. W latach 60. składały się one zazwyczaj z dwóch pracowników - redaktora i sekretarki. W „Gazecie Pomorskiej” redaktorem był Adam Felski plus pani sekretarka. Podobnie całą toruńską redakcję popularnego IKP, „Ilustrowanego Kuriera Polskiego” stanowił redaktor Ryczkowski z panią prowadzącą biuro. Macierzyste redakcje znajdowały się w Bydgoszczy i często nie opłaciło im się wysyłać fotografa do Torunia, więc mnie proszono o pomoc. W ten sposób uwieczniłem takie historyczne wydarzenia, jak pierwszy samochód polskiej produkcji jeżdżący w Toruniu na taksówce. Właścicielem warszawy garbusa był pan z ulicy Wodociągowej. Liczył na dobry utarg, na wesela, bo konkurencja jeździła na przedwojennych oplach, jakichś dekawkach. Miałem przyjemność odwiedzić pana Leona Juchniewicza, który jako pierwszy w Toruniu miał telewizor. Był to niewielki, 14-calowy, jednoprogramowy odbiornik. Ci państwo mieszkający przy ul. Bydgoskiej byli nadzwyczaj mili, ale trochę narzekali, że każdego dnia na telewizji mają masę gości.

Kiedy wszystko było pierwsze

Fotografowałem pierwszy komputer, jaki zainstalowano w Zakładzie Energetycznym przy ul. Bema. Była to ogromna machina z krążącymi bębnami. Musiałem zdjąć buty i założyć biały kitel, żeby sfotografować to monstrum. Z aparatem fotograficznym towarzyszyłem uruchomieniu „Elany”, „Czesanki”, fabryki kleju kostnego, śledziłem budowę i uruchomienie linii tramwajowej nr 3, która jeździła aż na Wrzosy.

Niestety, większość negatywów uległa zniszczeniu. Na poddaszu przy ul. Piekary miałem niewielkie archiwum, jednak pewnego lata przeszła burza z ulewą, zerwała dach i zalała moje zbiory - opowiada Czesław Jarmusz, jeden z najstarszych toruńskich rzemieślników.

- Z wiekiem pogarsza mi się wzrok. Coraz rzadziej dostrzegam grubsze pieniądze we własnej kieszeni - dodaje.

Przy okazji pozdrawia wszystkich, których miał przyjemność fotografować.

W tym roku państwo Teresa i Czesław Jarmuszowie obchodzili piękny jubileusz - sześćdziesiątą rocznicę ślubu. Wówczas i teraz „Nowości” spieszą z najlepszymi życzeniami.

Zwiedzania Fabryki „Kopernik”, która wówczas miała swoich przełożonych w Bydgoszczy

Co dzisiaj robią tak piękne wystrojone maluchy?

Kontakt

„Album rodzinny” redaguje Roman Such, Redakcja „Nowości”, ul. Podmurna 31, 87-100 Toruń. Tel. 56-611-81-57, e-mail: [email protected].

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie