Bezradność pedagogiczna

Aleksander Nalaskowski
Jest oczywiste, że każdy nauczyciel życzyłby sobie, aby w jego klasach byli wyłącznie sami grzeczni i dobrze wychowani uczniowie. Tacy, którzy to będą cicho siedzieć przez całą lekcję, nie będą się spóźniać i nie będą zaczepiać innych dzieci. Niestety, nie zawsze takie szczęście jest osiągalne. Najczęściej w każdej klasie znajdzie się czarna owca.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Jest oczywiste, że każdy nauczyciel życzyłby sobie, aby w jego klasach byli wyłącznie sami grzeczni i dobrze wychowani uczniowie. Tacy, którzy to będą cicho siedzieć przez całą lekcję, nie będą się spóźniać i nie będą zaczepiać innych dzieci. Niestety, nie zawsze takie szczęście jest osiągalne. Najczęściej w każdej klasie znajdzie się czarna owca.

Tak się zdarzyło w jednym z oddziałów w pewnej toruńskiej szkole. W klasie znalazł się bandzior. Najprawdziwszy i niebezpieczny. Nic więc dziwnego, że rodzice innych dzieci zwarli szyki i zażądali usunięcia terrorysty z klasy albo i ze szkoły. Nic też nadzwyczajnego, że wsparła ich część pedagogów i dyrekcja. Doskonale to rozumiem, bo hasło „wszystkie dzieci są nasze” ma drugi człon „oprócz szkolnych bandytów”. Rodzice wyrzutka dostali więc propozycję nie do odrzucenia, która sprowadzała się do zabrania go ze szkoły, a jeżeli nie, to sprawa znajdzie swój finał w sądzie rodzinnym. Po prostu, z chuligaństwem szkolnym i agresją trzeba walczyć.

<!** reklama>Tak wygląda oficjalny obraz przypadku. Jest jednak jeszcze inny, mniej oficjalny, ale pedagogicznie bardziej interesujący. Otóż rzecz cała rozgrywa się w tzw. zerówce. Czyli ów niebezpieczny bandyta ma sześć lat. Pytam więc, co robi w szkole nauczyciel, czyli osoba dorosła i przygotowana do wykonywania swego zawodu, która nie jest w stanie poradzić sobie z sześcioletnim maluchem? Czy aby szkoła jest dlań najodpowiedniejszym miejscem zarobkowania?

Maluch ma stwierdzone ADHD (nadpobudliwość psychoruchową), czyli w pewnym sensie jest dzieckiem chorym. Z kłopotami z tym związanymi nauczyciel musi umieć sobie poradzić. Zatem pytam, czy dzieci z cukrzycą, padaczką, astmą też dostaną od dyrekcji propozycję nie do odrzucenia?

Dowodem na chuligaństwo jest to, że& chłopiec ma dobre oceny ze sprawowania i tak naprawdę z żadnego dokumentu nie wynika, że kogokolwiek krzywdzi. Jest nadto bardzo dobrym uczniem i kocha szkołę, chociaż najwyraźniej bez wzajemności. Cała historia wydaje się mieć charakter nagonki, zaszczucia przy kompletnym braku jakiejkolwiek sensownej reakcji ze strony szkoły. Szkoła, która winna być dla rodziców fachowym wsparciem, dołączyła do uczestników nagonki.

W tej całej historii mamy więc sześciolatka, który jest nadpobudliwy i chociaż specjalnie nikomu nie szkodzi, ma opinię chuligana. Mamy też i szkołę, która zachowuje się jak bezradna instytucja bez zielonego pojęcia o pedagogice. Mamy rodziców, którzy życzą sobie usunięcia chłopca ze szkoły. I mamy też rodziców chłopca, którym bez czytelnego powodu grozi się sądem. Ale mamy też ustawy i konstytucję. Tylko sumienie pedagogiczne jest jakby dobrem deficytowym.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie