Bezrobotny ze sporą pensją

Alicja Cichocka
Biegły angielski na rynku pracy to podstawa. Paradoksalnie, wykształcony Anglik bez znajomości polskiego ma w Toruniu z zatrudnieniem problem.

Biegły angielski na rynku pracy to podstawa. Paradoksalnie, wykształcony Anglik bez znajomości polskiego ma w Toruniu z zatrudnieniem problem.

Anton Kreber przyjechał do Polski pół roku temu. Ukończył 3-letnie studia inżynierskie w Manchesterze i jest specjalistą od projektowania maszyn. Sam skonstruował sobie nawet samochód. - Wariat - pukali się w czoło jego kumple. - Jedzie do kraju, w którym nie ma pracy i żadnych przyjaciół. Postanowił jednak spróbować.

<!** reklama>Oferty, którymi można zainteresować cudzoziemca, da się policzyć na palcach jednej ręki i pamięta się długo, bo powalają na kolana.

- Wymagania są wysokie. 20-letnie doświadczenie w logistyce i biegły japoński - wymienia Elżbieta Zaremba-Modrakowska z Powiatowego Urzędu Pracy. Apanaże równie wysokie - 35 tys. zł miesięcznie!

W nielicznych w Toruniu agencjach pracy, do których pukaliśmy, Anton Kreber wzbudzał ciekawość. Bezrobotny cudzoziemiec to nadal rzadki klient. Jednak bez znajomości języka polskiego nawet świeżo upieczony inżynier nie ma szans. - Nieznajomość polskiego jest barierą - przyznaje Anna Kostrzewska z firmy doradztwa personalnego Hudson w Toruniu. - Jak bez tego kontaktować się z innymi działami w firmie, współpracownikami, czy szefostwem? W GP People język nie ma znaczenia. - Praca przy taśmie jako pakowacz - oferuje pracownica. - Wymagana książeczka sanepidowska i status studenta.

Polska ciekawość przemieszana z nutką współczucia procentuje - dostajemy radę - trzeba szukać w działach firm odpowiadających za współpracę z zagranicą. - Nierzadko uzmysławiamy pracodawcom, że cudzoziemiec to pracownik właśnie dla nich - słyszymy w agencji Startpeople.

Z ofert proponują pracę przy linii montażowej w Ostaszewie. Język nie ma znaczenia, wystarczą zdolności manualne. Pensja 950 zł netto. Strefa ekonomiczna to wciąż eldorado dla zagranicznych bezrobotnych, ale tylko tych z wysokimi kwalifikacjami. Okazuje się też, że niezwykle intratnym zajęciem jest już samo szukanie pracy. - Bardzo rzadko, ale przyjeżdżają za pracą bezrobotni na zasiłku Niemcy, Holendrzy - mówi Elżbieta Zaremba-Modrakowska. PUP w Toruniu w ostatnich latach miał kilku takich. Przeliczał zasiłek i wypłacał w złotówkach. - 3,1 tys. zł w 2004 roku miesięcznie dostawał niemiecki bezrobotny. Kto będzie z takim portfelem szukał pracy? - pyta retorycznie kierowniczka PUP. - Rekordzistą był bezrobotny z Holandii. Od stycznia do marca dwa lata temu dostał 16,5 tys. zł. Przyjechał do Torunia szukać pracy, teoretycznie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie