Biało-czerwona wysoko na maszcie!

Maciej Malczyk i Janusz Kalinowski
Po raz pierwszy, ale - jak podkreślali sportowcy - nie ostatni, zabrzmiał we wiosce olimpijskiej Mazurek Dąbrowskiego.

Po raz pierwszy, ale - jak podkreślali sportowcy - nie ostatni, zabrzmiał we wiosce olimpijskiej Mazurek Dąbrowskiego.

„Brawo Kajtek! - wykrzykiwali olimpijczycy, trenerzy, działacze, a nawet minister sportu Mirosław Drzewiecki, gdy w czwartek na maszt w pekińskiej wiosce olimpijskiej wciągnięta została uroczyście biało-czerwona flaga.

<!** reklama>W trakcie ceremonii szef misji Kajetan Broniewski został powitany przez burmistrza wioski Jian Chena. Odebrał z jego rąk efektowny talerz, rewanżując się pięknie wykonaną mapą Chin z najważniejszymi wydarzeniami z historii Państwa Środka, zawierającą także odniesienia do olimpijskich dyscyplin sportu oraz pieczęć PKOl.

Ten prezent wzbudził aplauz nie tylko polskich sportowców. Dopiero jednak, kiedy rozbrzmiały pierwsze takty polskiego hymnu, a z ust sportowców popłynęły słowa Józefa Wybickiego „Jeszcze Polska nie zginęła...” - dało się odczuć wzruszenie i olimpijską jedność. Zerwały się entuzjastyczne oklaski wszystkich zgromadzonych.

Już przed uroczystością Polacy budzili zainteresowanie mieszkańców wioski. Ubrani w galowe, granatowo-ecru „mundurki” z chęcią pozowali do zdjęć. Trwała kilkunastominutowa sesja: zrób mi zdjęcie, sfotografujmy się razem, zaczekaj, jeszcze moim aparatem - dało się słyszeć.

Panowie założyli eleganckie spodnie, a panie - szałowe spódnice. W drodze na centralny plac wioski czuło się rodzinną atmosferę w ekipie.

- Walczcie do ostatniej kropli potu, dla sławy i chwały, swojej i naszego narodu. Jesteście miodem na serca milionów Polaków, którzy w najbliższych tygodniach będą was z całą mocą dopingować - powiedział przed wymarszem spod bloku A7 udekorowanego biało-czerwonymi flagami minister Drzewiecki.

- Od dzisiaj jesteście wielką rodziną olimpijską. Chcę też, żebyście byli jednością. Niech przyświeca wam hasło: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego - podkreślił przewodniczący polskiej reprezentacji Piotr Nurowski.

W uroczystości nie mogli wziąć udziału wszyscy zawodnicy - część musiała udać się na zaplanowane wcześniej treningi. Większość nie ukrywała, że z chęcią dołączyłaby do orszaku.

- Nasz trener nie ma serca. Taka uroczystość, a nas tam nie będzie - żaliła się jedna z zawodniczek, prosząca o zachowanie anonimowości. - Jak panowie napiszą o kogo chodzi, to będę miała przechlapane.

- To już koniec imprezy, wracamy - poganiał zawodniczki i zawodników prezes PKOl Nurowski...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie