Bieda nie ma wieku

Katarzyna Radzimirska
Dlaczego pokazujecie Włocławek jako miasto meneli i biedaków? - spytał mnie kilka lat temu jeden z włocławskich polityków, którego poirytowało swego czasu rosnące zainteresowanie dziennikarzy tą tematyką.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167740" sub="Osób chętnie korzystających z pomocy nie brakuje. Dwa lata temu pod siedzibą Caritasu doszło nawet do przepychanek podczas rozdawania paczek z żywnością / Fot. Jarosław Czerwiński">Dlaczego pokazujecie Włocławek jako miasto meneli i biedaków? - spytał mnie kilka lat temu jeden z włocławskich polityków, którego poirytowało swego czasu rosnące zainteresowanie dziennikarzy tą tematyką. Było to przy okazji głośnej w całej Polsce sprawy zabójstwa kilkuletniej dziewczynki, która była pod opieką pijanych opiekunów. Po dokładniejszym zbadaniu tamtej historii widać było jak na dłoni, że w mieście jest spora grupa osób, które nie mają i nie szukają pracy, martwią się jedynie o to, żeby mieć parę groszy na alkohol i przeczekać w takim amoku od zasiłku do zasiłku. W takich domach, w takich rodzinach, jak nietrudno się domyślić, dzieją się straszne rzeczy...

Alkohol często zresztą idzie w parze z biedą, ale mówienie, że zawsze, byłoby dla wielu osób bardzo krzywdzące. Chodzi mi bardziej o to, że najczęściej o pomoc proszą nie te osoby, które powinny. Do korzystania z pomocy społecznej największą ochotę mają bowiem zwykle ci, którzy wychodzą z założenia, że to im się należy i sami robić już nic ze swoim życiem nie muszą. Jeśli z takich czy innych przyczyn zasiłku lub paczki z żywnością albo odzieżą nie dostaną, robią karczemne awantury. Z drugiej strony, osoby, które są biedne i ledwo wiążą koniec z końcem, bo pomimo starań nie są w stanie zarobić na chleb dla siebie i swojej rodziny, często po prostu wstydzą się poprosić o pomoc. Wolą w milczeniu zmagać się ze swoim ubóstwem niż jawnie przyznać, że przydałoby im się wsparcie...

<!** reklama>Są jeszcze inni - tacy, których często mijamy na ulicy, bo zaczepiają przechodniów i proszą o symboliczną złotówkę. Chyba wiele osób, podobnie jak ja, ma wtedy dylemat, co zrobić w takiej sytuacji. Nigdy przecież nie wiadomo, czy ten mały chłopiec rzeczywiście zbiera pieniądze na chleb, a nie dlatego, że ojciec kazał załatwić mu pieniądze na kolejną butelkę. Nie wiadomo, czy kobieta, która każdego dnia przekopuje śmietniki na osiedlu i zbiera puszki, robi to, by uzbierać na jedzenie czy alkohol. To przykre, ale prawdziwe. Bieda nie ma wieku, bo na ulicach spotyka się żebraków w różnym wieku. Bieda ma też różne oblicza i, niestety, dla niektórych jest doskonałą przykrywką, żeby zarobić, ale się nie narobić. Stąd nikogo nie powinno dziwić, że spotykając na ulicy żebraka, mamy zwykle dylemat - współczuć czy może raczej pogonić go do roboty...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie