Biegnie się tak, jak chce pies. Witold Orcholski i Gotha pojechali na mistrzostwa świata

Daniel Ludwiński
Daniel Ludwiński
Udostępnij:
Toruński biegacz Witold Orcholski wystartował na mistrzostwach świata, które odbyły się w Plédran. We Francji nie biegł jednak sam - na trasie towarzyszyła mu Gotha.

W Toruniu biegacze znają Orcholskiego doskonale - oprócz "zwykłych" maratonów ukończył długodystansowe biegi w górach, startował na zamarzniętym Bajkale, a w trakcie nocy polarnej rywalizował w Tromso za kołem podbiegunowym. Filozof z wykształcenia, nauczyciel jogi, miłośnik gór, który wspinał się w Himalajach, Alpach, czy na Kaukazie, ma od zeszłego roku nową czworonożną przyjaciółkę. Gotha, licząca sobie obecnie 1,5 roku, to greyster, przedstawicielka jednej z najszybszych ras świata.

- Mam ją od Igora Tracza, wielokrotnego mistrza świata w wyścigach psich zaprzęgów. Igor nie ma klasycznej hodowli, ale co pewien czas są u niego szczenięta. Wcześniej po raz pierwszy próbowałem biegać z psami osiem lat temu - Grzegorz Chudzik, kolega z Torunia, miał dwa husky i dał mi z nimi pobiec na próbę. Z Gothą naukę wspólnego biegania odbyliśmy u Igora, choć on jeździ rowerem, a ja uprawiam canicross. To dla mnie nowa motywacja po tylu latach biegania. Nie jest jednak tak, że trenujemy biegnąc razem i to wystarcza. Gotha potrzebuje szybkości, więc wychodzimy na trening, na którym ja jadę rowerem. Później wracamy i wtedy wychodzę na swój trening biegowy, wolniejszy niż ten, który odbywa Gotha. Miała być towarzyszem w zwykłym bieganiu, a tymczasem nasze treningi muszą być różne. Zabrzmi to może górnolotnie, ale bieganie z Gothą to jest coś, co wytrąca własne ego. W trakcie biegu mniej myślę o sobie i o swoim zmęczeniu. Patrzę na Gothę, która daje mi znaki i która dzieli zmęczenie ze mną. Latem wychodzimy na trening już o 4:20 rano. Teraz, wiosną, możemy biegać o 6. Trzeba pamiętać, że psy nie mają takiej termoregulacji, jaką mają ludzie, zatem nie mogą biegać intensywnie w środku dnia, gdy jest bardzo ciepło. Latem nie ma więc żadnych zawodów - mistrzostwa świata już się odbyły, a mistrzostwa Europy będą dopiero jesienią - mówi Orcholski.

Mistrzostwa świata na ekstremalnej trasie

Zawodnik T.S. Opatrunki Toruń i jego pies na przełomie kwietnia i maja zadebiutowali na mistrzostwach świata w canicrossie, dyscyplinie, w której czworonożny przyjaciel biegnie z przodu i jest połączony ze swoim właścicielem specjalną smyczą i uprzężą. Podróż do leżącego na zachodzie Francji Plédran zajęła 25 godzin w jedną stronę. Na około 800 uczestników startujących w różnych kategoriach wiekowych czekała trasa niezbyt długa, bo licząca niespełna 4 kilometry, za to wyjątkowo trudna.

- Była i skalista, i błotnista. Chwilami miało się wrażenie, jakby to był jakiś lej po pocisku - stromo w dół, a potem równie stromo w górę. Do tego wystające korzenie i kałuże - najdłuższa miała 24 metry. Biegnąc po tej trasie chwilami szukałem jakiegoś kontaktu z podłożem, a po przebiegnięciu przez taką kałużę buty od razu robiły się o pół kilograma cięższe. Nie dało się w ogóle kontrolować tempa. Cały czas biegło się na ryzyku upadku i trzeba było pilnować tylko tego, a nie zegarka. Po starcie pierwsze 1,5 kilometra prowadziło pod górę. Kto zaczął za ostro, nie miał już sił na koniec. Do tego wysoka wilgotność, bo startowaliśmy 10 km od morza.

Pierwszego dnia mistrzostw Orcholski i Gotha uzyskali ósmy czas i dzień później wzięli udział w biegu ze startu wspólnego z udziałem zawodników z miejsc 6-10. W klasyfikacji końcowej utrzymali ósme miejsce.

- Na mistrzostwach byli ludzie długo biegnący tempem ponad 30 kilometrów na godzinę, czyli poniżej 3 minut na kilometr. Biegnie się jednak tak, jak chce pies. Jeśli pies się zatrzyma, a zawodnik biegnie dalej, kończy się to dyskwalifikacją. Na zawodach Gotha jest jednak jakby bardziej skupiona - nigdzie nie skręca i nie zatrzymuje się. Jest młodym psem. Inne były starsze, o masie 120-150% jej masy. We Francji na mecie czekała wanienka dla psa oraz miska z wodą. Woda w butelce dla biegacza była dopiero później. Start na mistrzostwach stresował mnie bardziej niż matura. W trakcie biegu moje maksymalne tętno wyniosło 197 uderzeń na minutę, a średnie ponad 180 - nie miałem takiego od kilku lat i aż sam byłem tym zaskoczony.

Przez lasy Barbarki

Na co dzień Witek i jego pies zaczynają treningi przy ulicy Polnej i kierują się lasami w stronę Barbarki. Wielu spacerowiczów rozpoznaje już charakterystyczny i bardzo szybki duet. W planach startowych jest występ na mistrzostwach Europy, które w tym roku odbędą się w Czechach. Orcholski ma nadzieję, że wraz z Gothą zachęcą innych do pójścia w ich ślady.

- Może znajdzie się grupa chętnych do treningów i biegania z psami, może powstanie coś w rodzaju klubu. Niech ludzie się nie boją, bo naprawdę warto spróbować. Biegać mogą przecież nie tylko greystery, ale i inne psy. Podstawa to utrzymać zaufanie psa do człowieka. A jeśli chodzi o mnie i Gothę - przed nami dalsza praca nad techniką wspólnego biegania. Na treningu pokonuje się jednak taki dystans, jaki wybiera pies, bo canicross to właśnie robienie czegoś dla psa. A greystery uwielbiają biegać - kończy Witold Orcholski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie