Ból przez chwilę, chwała w Pekinie...

Małgorzata Pieczyńska
Małgorzata Pieczyńska
Już o 6.30 wskakuje do wody. Średnio na jednym treningu przepływa od pięciu do ośmiu kilometrów, mozolnie, od ściany do ściany. - Jest ciężko, ale warto - mówi Maciej Hreniak, pływak Ruchu Grudziądz, który niedawno wywalczył kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Pekinie.

Już o 6.30 wskakuje do wody. Średnio na jednym treningu przepływa od pięciu do ośmiu kilometrów, mozolnie, od ściany do ściany. - Jest ciężko, ale warto - mówi Maciej Hreniak, pływak Ruchu Grudziądz, który niedawno wywalczył kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Pekinie.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82552" sub="Mistrzostwa świata juniorów w 2006 r. w Rio de Janeiro były dla Hreniaka bardzo udane. Zdobył dwa złote medale na dystansach 800 i 1500 m stylem dowolnym. / Fot. Archiwum M. Hreniaka">Jego koronną konkurencją jest 1500 m stylem dowolnym. Choć ma zaledwie 19 lat, to sukcesów na koncie już wiele. Dwa lata temu pokazał namiastkę swoich możliwości. Zaskoczył wszystkich podczas mistrzostw Europy juniorów na Majorce. Zdobył tam brązowy medal, ale nie to było najważniejsze, lecz czas, w którym popłynął. Rezultat 15.11,93 okazał się bowiem lepszy od minimum olimpijskiego na Pekin!

- To na pewno mnie umocniło, a szanse na debiut olimpijski stały się coraz bardziej realne - przyznaje Maciek. - Wiedziałem jednak, że ten wynik trzeba będzie potwierdzić. Ważną próbę podjąłem w tym roku podczas mistrzostw Europy w Eindhoven. Niestety, start w Holandii mi nie wyszedł. Początkowo nie potrafiłem wyjaśnić, dlaczego popłynąłem wolniej. Jednak teraz dochodzę do wniosku, że woda w basenie była chyba zbyt ciepła. W rywalizacji na długim dystansie ma to znaczenie.

Debiut po chińsku

Nie poddał się jednak. I w pełni wykorzystał ostatnią szansę na zdobycie kwalifikacji olimpijskiej. Na zakończonych niedawno mistrzostwach Polski w Ostrowcu w wyścigu na 1500 m kraulem przypłynął za mistrzem świata Mateuszem Sawrymowiczem, ale wynik 15.12,18 był lepszy o ponad 15 sekund od tego z Eindhoven i zapewnił mu przepustkę do Pekinu. - Początkowo nie mogłem uwierzyć, że jadę na olimpiadę - mówi Maciek. - Dopiero teraz powoli to do mnie dociera. Jestem bardzo szczęśliwy i mam ambitne plany. W Pekinie nie chcę być statystą. Planuję poprawić o kilka sekund swój rekord życiowy. No i marzy mi się występ w finale olimpijskim. Wiem jednak, że nie będzie to łatwe zadanie, bo na igrzyskach startuje przecież cała światowa czołówka. Na medal raczej jeszcze nie czas, ale może w Londynie 2012...

<!** reklama>Dla Maćka już sama kwalifikacja jest zaszczytem. Utalentowany pływak ma też nadzieję, że igrzyska w Pekinie będą przebiegały w pokojowej atmosferze: - Liczę, że zwycięży zdrowy rozsądek. Niektórzy matwią się, aby nie doszło do indycentów lub zamieszek. Ja także nie pochwalam działań rządu chińskiego wobec Tybetańczyków, ale o żadnym bojkocie igrzysk nie ma mowy. Polityki nie należy łączyć ze sportem. Dla nas, sportowców, olimpiada to wielkie święto. To najważniejsza impreza czterolecia, a udział w niej jest wspaniałą nagrodą za ciężką codzienną pracę na treningach. Urok igrzysk polega na tym, że bez względu na kolor skóry czy poglądy ludzie się jednoczą i niech tak zostanie.

Szkoła życia

Przygodę ze sportem rozpoczął bardzo wcześnie. Ojciec, instruktor pływania, często zabierał syna na basen. 8-letni Maciek trafił pod skrzydła Adama Koczyńskiego, który tworzył sekcję pływacką w Ruchu Grudziądz. Początkowo nie osiągał sukcesów i to ostudziło trochę jego zapał. Jednak za namową trenera Roberta Niklarza wrócił na basen. Z mistrzostw Polski 13-latków w Dębicy nie przywiózł jeszcze medalu, ale systematyczna praca na treningach musiała przynieść efekty.

W Lublinie wygrał rywalizację na najdłuższym pływackim dystansie i został mistrzem. Miał motywację do dalszej, wytrwałej pracy. I medale posypały się jak z rękawa.

Ponad trzy lata temu trafił do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu. - Zawdzięczam to tacie, który namówił mnie, abym trenował z najlepszymi i pod okiem fachowców - wspomina Maciek. I to był niezwykle ważny moment w jego karierze. - Początkowo nie mogłem się zaaklimatyzować. Do SMS przeniosłem się w połowie roku szkolnego. I nagle wszystko stało się takie obce. Nowi koledzy, nowi nauczyciele, nowi trenerzy i mieszkanie w internacie. Przez jakieś pół roku czułem się nieswojo. Było naprawdę ciężko, bo tęskniłem za domem. Ba, nadal tęsknię. Tyle że już dojrzałem. Dziś nie mam wątpliwości. To była jedna z moich najlepszych decyzji życiowych.

W SMS jego szkoleniem zajęli się trenerzy Piotr Woźnicki i Marek Dorywalski. Okazało się, że Maciek ma pewne mankamenty w technice pływania.

- Za bardzo wynurzam głowę i tym samym zwiększam opór wody. Niestety, to taki nawyk, ale pracuję nad tym, bo jestem wymagający wobec siebie - przyznaje. - Tak naprawdę, to żałuję, że nie pływam jak Mateusz Sawrymowicz albo mój idol Grant Hackett.

Chwała jest wieczna

Przełomowym momentem okazał się dla niego start w 2005 r. w Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy w Lignano. - To był mój debiut w zawodach międzynarodowych - wspomina. - Miałem tremę, bo do Włoch przyjechali najlepsi pływacy w kategorii do lat 17. Tym bardziej cieszyłem się, gdy zdobyłem tam dwa medale na dystansie 400 i 1500 metrów stylem dowolnym. Poza tym, upewniłem się, że podążam w dobrym kierunku.

Sukcesy okupione są ciężką pracą. Codziennie o godzinie 6.30 Maciek jest już na basenie. Czasami trener Woźnicki przywiązuje mu pasy z kubeczkami, aby zwiększyć opór wody. Średnio na jednym treningu przepływa od 5 do 8 kilometrów. Jest uparty i łatwo się nie poddaje. Jego motto życiowe: „Ból jest chwilowy, chwała jest wieczna”. - I tego się trzymam - śmieje się.

Przed maturą

Po żmudnych treningach, Maciek stara się znaleźć choć chwilę na relaks. Chętnie wtedy sięga po kryminały i książki science fiction. Słucha hip-hopu lub surfuje po Internecie. W najbliższych dniach nie będzie miał jednak zbyt wiele wolnego. - W maju zdaję maturę i teraz muszę, przede wszystkim, skoncentrować się na nauce. Nadrabiam zaległości, bo trochę się ich uzbierało - przyznaje. - Oczywiście, nie zawieszam całkowicie treningów. Wiem, że po maturze, ale jeszcze przed olimpiadą w Pekinie, czeka mnie start w mityngu w Rzymie. Ostatnio słabsze wyniki polskich pływaków budzą niepokój, ale pragnę uspokoić kibiców. W sporcie jest jak w życiu, raz na wozie, raz pod wozem. Najważniejsze, aby szczyt formy przypadł w odpowiednim momencie. Wierzę, że w naszym przypadku nadejdzie on właśnie w Pekinie.

Teczka osobowa

Maciej Hreniak

  • Ma 19 lat. Wychowanek Ruchu Grudziądz. Od ponad trzech lat uczy się i trenuje w SMS w Oświęcimiu.
  • Największe sukcesy: 2 złote medale mistrzostw Europy juniorów - na 800 i 1500 m st. dowolnym (Antwerpia’2007), 2 złote medale mistrzostw świata juniorów - na 800 i 1500 m st. dowolnym (Rio de Janeiro’2006); brązowy medal mistrzostw Europy juniorów na 1500 m st. dowolnym (Palma de Mallorca’2006); srebrny medal na 400 m st. dowolnym i brązowy na 1500 m st. dowolnym na Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy (Lignano’2005); dwukrotny finalista ME seniorów.
  • Na swoim koncie ma ponad 30 rekordów Polski w kategorii 16, 17, 18-latków. Jego rekord życiowy na 1500 m kraulem wynosi 15.10,78. Podczas tegorocznych mistrzostw Polski seniorów w Ostrowcu zdobył dwa srebrne medale na 400 i 1500 m st. dowolnym.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie