Brzydcy Polacy i zróżnicowani Niemcy. [Komentarz]

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Są tu Niemcy - nazistowscy fanatycy, Niemcy - konformiści ogłupieni goebbelsowską propagandą, Niemcy - niby zwykli i porządni, ale chętnie korzystający materialnie z zagłady Żydów, Niemcy - zwyrodnialcy. Ale są też Niemcy, którzy przez wojenne piekło próbują przejść chroniąc swe człowieczeństwo. Tymczasem obraz Polaków jest zredukowany do jednego tylko negatywnego stereotypu

W latach minionych, gdy wydawnictwo, w którym pracuję, należało do niemieckich właścicieli, gdy podobno - jak bredzi dziś kilku mądrali - mieliśmy w tym, co piszemy, reprezentować jakąś „proniemiecką” linię, wtedy właśnie kilkukrotnie pisałem o niemieckim miniserialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Jeden z moich wcześniejszych tekstów dotyczących tego serialu Tym, przypomnijmy, w którym żołnierze Armii Krajowej pokazani są jak banda odrażających typów - antysemitów, prymitywów, atakujących niemieckich żołnierzy, by zabrać im zegarki i złote zęby. Pisałem, że tak deformujący prawdę historyczną obraz polskiego ruchu oporu słusznie odbierany jest nad Wisłą jako krzywdzący i tak po ludzku niesprawiedliwy. Zresztą to nie fair także wobec niemieckiego widza, bo twórcy filmu sprzedają mu fałszywy obraz realiów okupowanej Polski.

Pokazany w 2013 roku film wywołał skandal, interweniowała polska dyplomacja, ówczesny prezes TVP Juliusz Braun napisał do ZDF protest. W efekcie ZDF pokazała dokument o rzeczywistej sytuacji Polaków w okupowanej przez Niemców Polsce. Był też efekt sądowy. Jeden z weteranów AK, który działał także w ratującej Żydów Żegocie, pozwał producentów serialu do polskiego sądu. W pierwszej instancji, w 2018 roku, sąd nakazał przeprosiny, w drugiej - dosłownie kilka dni temu- krakowski sąd apelacyjny podtrzymał nakaz umieszczenia przeprosin w telewizjach po obu stronach Odry.

Jak informuje, portal Deutsche Welle, w ZDF zastanawiają się nad zaskarżeniem krakowskiego wyroku.

I tego, przyznam, nie rozumiem. Wymowa filmu w jego bardzo obszernym zresztą polskim wątku jest nie do obrony. W tak ewidentnej sytuacji trzeba z klasą przyznać się do błędu, a nie głupio brnąć w zaparte.

Jak donosi DW, przedstawiciele ZDF i producenta, firmy UFA Fiction ubolewają, że

„sąd nie okazał wystarczającego poszanowania wolności sztuki”.

Słaby to argument. OK, serial to nie praca naukowa ani film dokumentalny, od których oczekiwać można pełnego obiektywizmu. To fabuła, która może posługiwać się uproszczeniem, skrótem, uogólnieniem. Ale i to można robić uczciwie - lub nie. Film pokazuje szerokie spektrum niemieckich postaw w czasie wojny:

są tu Niemcy - nazistowscy fanatycy, Niemcy - konformiści ogłupieni goebbelsowską propagandą, Niemcy - niby zwykli i porządni, ale chętnie korzystający materialnie z zagłady Żydów, Niemcy- zwyrodnialcy. Ale są też Niemcy, którzy przez wojenne piekło próbują przejść chroniąc swe człowieczeństwo. Tymczasem obraz Polaków jest zredukowany do jednego tylko negatywnego stereotypu: Polacy to wyłącznie antysemici z AK, plus równie antysemiccy, chciwi chłopi, którzy albo pomagają partyzantom za pieniądze, albo strzelają do uciekinierów z transportu do Auschwitz.

Postać Aliny, dziewczyny z Warszawy, pomagającej niemieckiemu Żydowi - jednemu z piątki głównych bohaterów tej opowieści - w żaden sposób tej nierównowagi nie zmienia. Tuszowanie tej nierówności gadaniem o „wolności sztuki” jest po prostu cyniczne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie