Bus bez prawa do jazdy

Redakcja
Policjanci dwukrotnie kwestionowali badania dopuszczające do ruchu pojazd pewnego przewoźnika. Stacje diagnostyczne wydawały pozytywne opinie mimo poważnych usterek.

Policjanci dwukrotnie kwestionowali badania dopuszczające do ruchu pojazd pewnego przewoźnika. Stacje diagnostyczne wydawały pozytywne opinie mimo poważnych usterek.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170859" sub="W ciągu tygodnia ten bus (biało-siwy) trzy razy wpadał w ręce policjantów / Fot. Policja">Niedawno policjanci brodnickiej drogówki przeprowadzili wspólną akcję z funkcjonariuszami grudziądzkiego oddziału Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. W ręce funkcjonariuszy wpadły trzy pojazdy przewożące ludzi.

<!** reklama>- W dwóch przypadkach funkcjonariusze zmuszeni byli poprosić pasażerów o opuszczenie pojazdów, których stan techniczny był opłakany - relacjonuje policjantka. - Busy zostały skierowane na stację diagnostyczną, gdzie po przeprowadzonych badaniach wyszło na jaw wiele nieprawidłowości. Wycieki płynów, niesprawne hamulce, niesprawny układ kierowniczy, pęknięte nadwozia, podwozia, uszkodzone zawieszenia, nieprawidłowe ogumienia - to tylko kilka wymienionych poważnych usterek. Mundurowi zakazali dalszej jazdy kierowcom i zatrzymali dowody rejestracyjne.

Szybka naprawa?

Następnego dnia policjant drogówki zatrzymał jeden z busów przewożący pasażerów, któremu zakazano jazdy i zatrzymano dowód rejestracyjny. 

Kierowca przedstawił aktualne badania techniczne pozwalające na jazdę.

- Policjant nie dał wiary, że w pojeździe przez jeden dzień zostały naprawione tak liczne wady i skierował pojazd na ponowne badania do stacji diagnostycznej. Niestety, bus w dalszym ciągu był niesprawny, co spowodowało, że właściciel firmy przewozowej poniesie większe konsekwencje. Ponadto stacja diagnostyczna, która wystawiła zaświadczenie pozwalające na dalszą jazdę, również nie zostanie bezkarna - zapewnia sierż. Agnieszka Szczucka.

Jak ustaliliśmy, chodzi o placówkę w Jabłonowie Pomorskim.

Policjanci skierowali stosowne pismo do starosty brodnickiego informujące o ujawnionych nieprawidłowościach.

- Starosta Piotr Boiński zarządził natychmiastową kontrolę stacji diagnostycznej. Są dowody na to, że diagnosta stacji kontroli pojazdów dopuścił do ruchu niesprawny pojazd, którym przewożono pasażerów - informuje Maria Oryszczak, rzeczniczka starostwa. - Kontrola obejmować będzie prawidłowości wykonywania badań technicznych pojazdów oraz prawidłowości prowadzenia dokumentacji - wydawania dokumentów dopuszczających pojazdy do ruchu.

Zatrzymany po raz trzeci

W czwartek feralny bus został zatrzymany po raz trzeci w tygodniu. Kierowca ponownie przedstawił dokumenty dopuszczające samochód do ruchu. Jednak badanie na stacji diagnostycznej wykazało, że wcześniejszych usterek nie usunięto. Kierowca otrzymał dwustuzłotowy mandat. Samochód przy prędkości nieprzekraczającej 40 kilometrów na godzinę już bez pasażerów miał prawo jedynie wrócić do garażu.

Tym razem nieprawdę poświadczyła stacja diagnostyczna w Grudziądzu.

- Przy okazji corocznych kontroli uczulamy diagnostów, żeby szanowali swoje pieczątki - komentuje Dariusz Cybulski z Wydziału Komunikacji w Urzędzie Miejskim w Grudziądzu.

Urzędnicy zajmą się sprawą, co nieuczciwych diagnostów powinno przestraszyć. Pracownicy tamtejszego magistratu niedawno zamknęli jedną z podgrudziądzkich stacji diagnostycznych.

- To jest dla mnie po prostu niesamowite. Robiący przeglądy diagnostyczne i poświadczający nieprawdę powinni dostać naprawdę surowe kary. Tak, żeby niesprawne samochody były skuteczniej eliminowane z dróg. Zbyt często oglądam takie sytuacje - oberwane przewody hamulcowe, kopcące rury, niesprawne światła. A to, czego nie widać na pierwszy rzut oka? To jest dopiero dramat - komentuje internauta „kwazar” w wydaniu elektronicznym naszej gazety.

Pod lupą znalazła się także firma przewozowa.

- Naczelnik Wydziału Komunikacji starostwa Jacek Szamot informuje także, iż analizuje się możliwości wyciągnięcia prawnych konsekwencji wobec przewoźnika. Prawo przewiduje różne możliwości - od pisemnego ostrzeżenia do cofnięcia licencji - wskazuje Maria Oryszczak ze starostwa w Brodnicy.

Dziwi natomiast reakcja pasażerów. - Kiedy prosiliśmy ludzi o opuszczenie pojazdów, nie kryli oburzenia. Spotkaliśmy się - delikatnie mówiąc - z nieprzyjemnymi komentarzami. A przecież działamy właśnie z myślą o bezpieczeństwie podróżujących tego typu środkami transportu - nie może się nadziwić sierż. Agnieszka Szczucka.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie