Buźka zawsze jest za kratą

Małgorzata Oberlan Zdjęcia: Adam Zakrzewski
W szatni - drobne dziewczyny, elokwentne i czarujące. Na lodzie - barczyste sportsmenki, niebojące się starć z chłopakami. Młode hokeistki z drużyny MKS Jaskółki marzą o powrocie do gry w lidze. Prędzej stopnieje lód niż one sobie odpuszczą.

W szatni - drobne dziewczyny, elokwentne i czarujące. Na lodzie - barczyste sportsmenki, niebojące się starć z chłopakami. Młode hokeistki z drużyny MKS Jaskółki marzą o powrocie do gry w lidze. Prędzej stopnieje lód niż one sobie odpuszczą.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170760" sub="Takie zgranie to podstawa. Różnice wiekowe
w toruńskiej drużynie hokeistek sięgają aż 13 lat. Dziewczynom udaje się jednak dogadać.
A najważniejsze, że wreszcie dogadują się z trenerem. Mają teraz takiego, który błyskawicznie opanował instrukcję obsługi Jaskółek.">- Rodzice wolą, by dziewczynki trenowały tańce albo gimnastykę artystyczną. Widzą nas w tych różowych falbankach, fruwających szyfonach... Zagaduje nas też ciągle trenerka dziewcząt, ćwiczących jazdę figurową na lodzie: „Przyszłybyście do mnie, dziewczęta” - uśmiecha się Asia Tomczyńska. 24-letnia studentka odnowy biologicznej - w niebieskim płaszczyku i fantazyjnym szaliku wygląda na adeptkę sztuk pięknych. To pozory, bo Aśkę najbardziej na świecie kręci lód.

<!** reklama>Lód zmienia je w lwice

Dominikę Jelińską, długonogą blondynkę, na ulicy spokojnie można wziąć za modelkę. 21-latka studiuje finanse i rachunkowość, a na tafli zamienia się w lwicę. Przyznaje też, że trenowanie hokeja to niezły temat na rozpoczęcie interesującej znajomości z płcią przeciwną. Znajomi, którzy pierwszy raz oglądają ją w akcji, przecierają oczy. W zasadzie tylko długie blond włosy, wystające spod kasku, przypominają, że to ona.

<!** Image 3 align=none alt="Image 170760" sub="Patrycja Kurkowska zakłada „bary” skutecznie chroniące klatkę piersiową">Każda z Jaskółek na lód wchodzi uzbrojona niczym rycerz. Pełen rynsztunek waży sporo kilogramów, a kosztuje około dwóch tysięcy złotych. - OK. Zacznijmy od góry. Najpierw kask, zawsze z kratą (tylko mężczyźni po 18. roku życia mogą grać z pleksi i ochraniaczem na szczękę). Dalej tak zwane bary, zakrywające całą klatkę piersiową. Na szyję - śliniak - wyliczają dziewczęta. - Nałokietniki, rękawice, spodnie, getry, nagolenie, łyżwy. A do ręki kij. Najlżejsze są te kompozytowe, ale niektóre z nas wolą drewniane.

A co pod spodem? Większość Jaskółek samodzielnie kompletuje sobie bawełniany, jak najbardziej oddychający spód. Tylko najmłodsza z nich, 12-letnia bramkarka Klaudia Kamińska, wkłada profesjonalne ribano. To nic innego jak wersja maksi dziecięcego pajacyka. - Wielkie śpiochy - śmieją się koleżanki. Klaudia wie jednak, co robi. W końcu jej tata to prawdziwy profesjonalista - były hokeista, dziś kierownik drużyny.

<!** Image 4 align=none alt="Image 170760" sub="Z lewej Dominika Jelińska, z prawej Asia Tomczyńska. W tle najbardziej zabałaganiona szatnia w hokejowym klubie.">Oda do trenera

Różnice wiekowe między dziewczynami są, jak widać, duże. Między bramkarką a najstarszą Anną Werner, kapitanem Jaskółek, to trzynaście lat. Inaczej się nie da, bo dziewcząt w wąskim przedziale wieku byłoby za mało, by stworzyć drużynę. Jakoś się jednak z sobą dogadują. Najważniejsze jednak, że wreszcie dogadują się z trenerem.

- Miałyśmy ich kolejno czterech. Często się zmieniali, także dlatego, że niewiele im płacono - podejrzewają Dominika i Asia. - Z niektórymi nie mogłyśmy się porozumieć, bo podchodzili do nas jak do mężczyzn. Dużo krzyczeli, mało rozmawiali. A z nami trzeba inaczej...

<!** Image 6 align=none alt="Image 170760" sub="Klaudia Kamińska prezentuje ribano
- wersję maksi dziecięcego pajacyka.">Jak należy trenować Jaskółkę? - Pozytywnie mobilizować, więcej chwalić, a mniej ganić, zrozumieć, że czasem, jako kobieta, ma gorszy dzień - wyliczają dziewczyny. - Znosić nasze fochy, ale do pewnej granicy. Jak trzeba, to huknąć.

Instrukcja obsługi jest tak skomplikowana, że zaczynam wątpić, czy jakikolwiek trener potrafi ją opanować. Błąd! To wszystko, jak zapewniają chórem hokeistki, zgłębił ich obecny trener. Daniel Lipiński sam jeszcze gra w hokeja. Ma podejście do kobiet i, co dziewczyny bardzo doceniają, jest prawdziwym entuzjastą. Bo jak inaczej nazwać kogoś, kto prowadzi drużynę za darmo? Kto nie godzi się, by jego podopieczne traktowano jak piąte koło u wozu - wywalczył dla nich na przykład zajęcia na siłowni i namawia klub do organizowania turniejów? No, dziewczyny czują, że ktoś wreszcie mocno za nimi stanął.

<!** Image 5 align=none alt="Image 170760" sub="Buzia zawsze jest za kratą. Nawet dojrzałe kobiety nie grają z pleksi na kasku.">Półtorej minuty na maksa

Kiedyś Jaskółki grały w lidze. Potem przyszedł kryzys. Część najstarszych zawodniczek wyjechała na studia poza Toruń. Nie układało się z trenerami, nie układało w samej drużynie. Teraz dziewczyny marzą, by jesienią powrócić do ligowych rozgrywek. - Od tego, jak zaprezentujemy się w kolejnych turniejach, zależy, czy klub nas do nich zgłosi. Mamy tego świadomość, więc mobilizujemy się przy każdej okazji - zapewnia Renata Tokarska, uczennica maturalnej klasy X Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu.

Podczas meczów dziewczyny obowiązują nieco inne zasady niż chłopaków. Wychodzą na lód na półtorej minuty, po czym schodzą na ławę rezerwowych. Czyli gra się krótko, ale intensywnie. Nie wolno im też tak mocno grać ciałem, jak robią to koledzy. Ostatni mecz, który mocno zapadł Jaskółkom w pamięci, to marcowe starcie z wicemistrzyniami Polski w Łodzi. Z drużyną z Jastrzębia Zdroju przegrały zero do pięciu. - Tylko - podkreśla Renata. - Kilka lat temu przegrywałyśmy po kilkanaście do zera. One to prawie profesjonalistki: dwa treningi dziennie, siłownia, odnowa biologiczna. Przegrać z takim zespołem do pięciu to dla nas postęp.

<!** Image 7 align=none alt="Image 170760" sub="Sparing z chłopakami? Czemu nie! Torunianki nie boją się starć. Ba, niektóre nawet, jak Karolina Mendyka, chciałyby zmiany przepisów. Żeby czasem zetrzeć się jeszcze mocniej!">Specyfika gry Jaskółek - jak mówią same dziewczęta - ma ścisły związek z czasem. Pierwsza tercja w ich wykonaniu zazwyczaj jest najsłabsza. Druga wypada już lepiej. W trzeciej, rozgrzane, potrafią dać prawdziwego czadu.

Mój przyjaciel siniak

Jaskółki wciąż namawiają kolejne dziewczyny, by do nich dołączyły. Mają swoje konto na Facebooku. Tam zachęcają i odpowiadają na pytania zainteresowanych. Zapewniają, że zacząć można od zera. Jeśli dziewczyna ma dryg i złapie bakcyla, szybko będzie robić postępy.

<!** Image 8 align=none alt="Image 170766" sub="Hello Kitty i inne takie przyjemniaczki na kasku? Owszem, w końcu to babski team. Faceci mają swoje totemy.">- Rodzice najczęściej obawiają się kontuzji. Gdy pierwszy raz słyszą „hokej na lodzie”, od razu wyobrażają sobie córkę w gipsie. Owszem, siniaki to dla większości z nas norma, ale hokej wcale nie jest dyscypliną jakoś szczególnie urazową. Wiele mam i tatusiów szybko przekonuje się, że dziewczyna jest bezpieczna. Wystarczy, że zobaczą, jak jest uzbrojona po zęby i jak wygląda trening - tłumaczą Kasia Ryłow (19 lat) i Daria Czachowska (18 lat). W przypadku Darii takich obaw jednak nie było, bo jej tato był przecież znanym hokeistą.

Cały czas rozmawiamy w szatni („Przyznajemy, że mamy największy bałagan ze wszystkich”). Później, gdy już dziewczyny się ubiorą i wyjdą na lód, by w meczu sparingowym zmierzyć się z młodszą drużyną chłopięcą, wymienić z nimi można co najwyżej spojrzenia. Gdy kolejna piątka schodzi z lodowej tafli na ławę, by za jakiś czas znów wyjść na następne półtorej minuty, rumienią się im policzki i błyszczą oczy. Do końca meczu żadna jednak nie złapie zadyszki. Nie na darmo pracują nad kondycją.

<!** Image 9 align=none alt="Image 170766" sub="W różowej rękawiczce dzierżyć kij może tylko prawdziwa Jaskółka. Orły czy inne sokoły wybierają czerń.">- Moja przygoda z hokejem zaczęła się jakiś rok temu. Grałam z chłopakami na sezonowym lodowisku. Pamiętam, jak kiedyś wróciłam do domu i powiedziałam do mamy: „Nie martw się, nie zacznę trenować. To tylko dla zabicia nudy”. Ale z czasem po prostu to pokochałam - wspomina swoje początki Karolina Mendyka, 18-letnia uczennica Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich.

Hokej buduje charakter

Na pierwszy trening zaprowadził ją kolega. Rodzice początkowo powtarzali jak mantrę: „Nie ma mowy!”. Kropla jednak drąży skałę. Karolina tak przekonywała, że ulegli. - Każdy trening jest dla mnie ważny, każdy czegoś uczy. Ogólnie uważam, że hokej buduje charakter - dodaje dziewczyna. - Mamy bardzo zgraną drużynę. Pewnie, jak w każdej zdarzają się czasem kłótnie, ale nie zamieniłabym jej na żadną inną. Dziś już nie wyobrażam sobie życia bez hokeja. To przestało być tylko hobby. To coś więcej.

Siedemnastoletnia Andżelika Karamuz, o rok starsze Patrycja Kurkowska i Ilona Romanowska oraz inne Jaskółki mają tak samo. Gdyby ktoś odebrał im kije i zabronił wejścia na lód, byłoby to dla nich największą krzywdą. Mniej górnolotnie, za to z dużym poczuciem humoru, zalety trenowania wylicza Asia Tomczyńska:

- Jesz, co chcesz. Przy takim obciążeniu każdy trening to przynajmniej setki spalonych kalorii. Mecz, któremu towarzyszy najczęściej duży stres, powoduje, że spala się ich jeszcze więcej. Żaden batonik krzywdy ci więc nie zrobi - uśmiecha się (a jej figura jest najlepszym dowodem na to, że nie kłamie). - No, i na koniec, to wrażenie na płci przeciwnej... Hokej to świetny sposób na podryw!

Sofia, czyli wielkie coś

Największe marzenie? Zagrać kiedyś tak, jak polska reprezentacja kobieca w marcu, w Bułgarii. Podczas mistrzostw świata Polki zaliczyły komplet zwycięstw. Rozgromiły Irlandię 23:0, a gospodynie 19:0. Po dogrywce pokonały silną Hiszpanię, a potem pogrążyły Turcję 14:0. Wspaniałymi meczami w Sofii polskie hokeistki zapewniły sobie awans z piątej do czwartej dywizji. Poczuć smak takiego sukcesu - to byłoby coś!

Warto wiedzieć

Białe Jastrzębie wygrywają, Jaskółki ostro trenują

Jaskółki mają swoje konto na Facebooku. Tam można znaleźć bieżące informacje z życia drużyny. Tam także można zadać pytanie i - jak zapewniają hokeistki - otrzymać szybką odpowiedź. Dziewczęta cały czas zapraszają: dołącz do nas! Można też, oczywiście, po prostu przyjść na trening hokeistek i na początek poprzyglądać się. Tak złapało bakcyla już sporo osób.

Polska Liga Hokeja Kobiet wystartowała w październiku w sezonie 2007/2008. Drużyny żeńskie w Polsce rozgrywały mecze już wcześniej, głównie jednak w organizowanych przez poszczególne kluby turniejach i sparingach. W tym pierwszym sezonie wzięło udział dziewięć drużyn, w tym toruńskie Jaskółki. Mistrzem Polski została drużyna GKS Tychy, podobnie zresztą jak w kolejnym sezonie.

Puchar Polski w tym roku zdobyły młode hokeistki UKH Białe Jastrzębie, które w finale (10 kwietnia) pokonały TMH Bisset Polonię Bytom.

W rozgrywkach hokejowych kobiet obowiązują „Postanowienia wspólne, dotyczące rozgrywek wszystkich szczebli w hokeju na lodzie” z drobnymi wyjątkami, takimi jak na przykład zakaz gry ciałem. Innym wyjątkiem był brak obowiązku gry w jednolitych kolorach spodni i kasków. Dużo informacji o hokeju kobiet (m.in. tabele, składy, wyniki spotkań) można znaleźć na internetowej stronie www.hokej.net.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie