Być taka jak słynna "žZo"

Redakcja
Tytułowa Elizabeth Watson to...?

Rozmowa z TERESĄ STĘPIEŃ-NOWICKĄ, aktorką Teatru Horzycy, pomysłodawczynią spektaklu o gen. prof. Elżbiecie Zawackiej, Honorowej Obywatelce Torunia.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171801" sub="Teresa Stępień-Nowicka na próbie Fot. Jacek Smarz">Tytułowa Elizabeth Watson to...?

...oczywiście Elżbieta Zawacka. W czasie wojny jako cichociemna posługiwała się różnymi nazwiskami. Podróżując po Europie, używała ich zresztą kilkunastu. Imię pozostawało zazwyczaj bez zmian. Jako Elizabeth Watson funkcjonowała w Londynie w 1943 roku. Ten epizod posłużył nam za podstawę monodramu. Wszystkie zawarte w tej sztuce informacje o jej życiu są autentyczne.

O czym tak naprawdę opowiada ta sztuka?

To opowieść nie tylko o generał Zawackiej, ale również o poszukiwaniu tożsamości i tradycji związanej z naszym pokoleniem. A wszystko pokazane z perspektywy współczesnego człowieka, który bardzo często nie zna nawet historii własnej rodziny.

<!** reklama>Kiedy ruszyły prace?

Dwa lata temu. To mój autorski pomysł. Scenariusz, który napisała reżyser Inka Dowlasz, jest wynikiem naszych wielogodzinnych, a nawet wielotygodniowych dyskusji. Wszystko wsparte masą materiałów źródłowych i dodatkowych informacji. Elżbieta Zawacka miała tak genialny życiorys, że na jego podstawie będzie można nakręcić jeszcze wiele filmów.

Co Panią najbardziej w niej urzekło?

To była niezwykle skromna i silna kobieta. Coś niepojętego. Dowiadując się kolejnych historii z jej życia, byłam zafascynowana, jak można za pomocą ciężkiej pracy zrobić tak wiele. Ona udowodniła swoim życiem, że nawet jeżeli nie sprzyjają nam warunki, to konsekwencja i upór w działaniu mogą być gwarancją sukcesu.

Z czego to Pani zdaniem wynikało?

Z jej charakteru. Do tego oczywiście doszły jeszcze uwarunkowania historyczne, które wystawiły ją na próbę.

Miała Pani okazję poznać generał Zawacką osobiście?

Niestety, nie. Oglądałam, słuchałam, ale nigdy nie mieliśmy okazji, aby się spotkać. Dziś tego żałuję, bo to była niesamowita kobieta.

Myśli Pani, że słynna „Zo” może być dziś wzorem dla młodych?

Oczywiście. Chociażby pod kątem konsekwencji w dążeniu do celu, co w przypadku Pani generał było od razu zauważalne. Stawiała na konsekwencję i dyscyplinę. Młodzi ludzi potrzebują dziś takich wzorców.

Jak zareagowała rodzina Pani generał, kiedy dowiedziała się, że rodzi się monodram?

Gdy tylko pojawił się pomysł, od razu przedstawiłam go pani Dorocie Zawackiej-Wakarecy. Początkowo była zaskoczona, ale już po chwili ogromnie pozytywnie się tego odniosła. Przez cały czas zarówno ona, jak i reszta osób z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej służyli mi pomocą i wsparciem.

Pamięć o gen. Zawackiej jest wciąż żywa. Nie boi się Pani zderzenia scenicznej kreacji ze wspomnieniami osób, które pojawią się na premierze?

Uchylę nieco rąbka tajemnicy. Ja nie wcielam się w tym spektaklu w Elżbietę Zawacką, a jedynie gram jej postać. To teatr w teatrze.

 

Warto wiedzieć

 

  • Premiera monodramu „Elizabeth Watson - cichociemna” już 14 maja w Teatrze Baj Pomorski. Początek o godz. 18. Wstęp wolny.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie