Bydgoska spalarnia przyjmuje śmieci z Torunia i okolicy, ale spór o cenę się nie zakończył

Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
SłAwomir Kowalski / Polska Press
Bydgoska spółka ProNatura nadal przyjmuje do spalarni śmieci odbierane przez toruńskie Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. MPO przelało pieniądze na jej konto, ale to nie zamyka sporu o cenę za tę usługę.

Najniższe emerytury i renty po waloryzacji w 2021 roku

Jak już informowaliśmy, że w miniony czwartek władze ProNatury, wspierane przez władze Bydgoszczy, zapowiedziały nieprzyjmowanie do spalarni od wtorku 20 kwietnia śmieci odbieranych przez MPO od mieszkańców Torunia i okolicznych gmin. Powodem miało być to, że MPO nie opłaciło w całości faktur - dokładnie tych za styczeń i luty. MPO uregulowało je według dotychczasowych stawek, a ProNatura zaś je z początkiem obecnego roku podniosła. Zrobiła to bez zgody Torunia, a jest ona niezbędna, co zapisano w porozumieniu władz Bydgoszczy i Torunia z 2009 roku o budowie spalarni dla śmieci z obu miast.

Płatności zostały przelane

Ostatecznie zapowiedź ProNatury nie została spełniona. Śmieci z Torunia i okolicy bez przeszkód są wysyłane do bydgoskiej spalarni.

W związku z przelaniem przez MPO Toruń wymaganych płatności informujemy, że Stacja Przeładunkowa ProNatury w Toruniu wznowiła przyjmowanie odpadów od MPO Toruń - poinformowała ProNatura we wtorek rano.

Do sprawy na wtorkowej konferencji prasowej odniósł się prezydent Torunia Michał Zaleski. Przypomnijmy, że MPO to spółka ze 100-procentowym udziałem miasta. Prezydent pełni rolę jednoosobowego zgromadzenia wspólników.

- Mam nadzieję, że sytuacja rozliczeniowa między spółkami się uspokoi - stwierdził prezydent Zaleski.

Aneks na szkodę Torunia

Prezydent przyznał, że ProNatura ma prawo oczekiwać od MPO uregulowania rachunków według wyższych stawek.

- To efekt nietrafnego i złego aneksu do umowy podpisanego przez MPO z ProNaturą w 2019 roku. Z niego wynika, że MPO będzie płaciło taką stawkę na tonę śmieci dostarczanych do spalarni, którą zatwierdzi prezydent Bydgoszczy. Teraz ProNatura próbuje więc wyegzekwować swoje prawa. Wyjaśniamy, w jaki sposób doszło do podpisania przez MPO aneksu, który działa na szkodę Torunia - mówił prezydent Zaleski.

Ocenił on, że stawka proponowana od stycznia przez ProNaturę jest za wysoka. Przypomniał, że spalarnia, czyli Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych działający w ramach Międzygminny Kompleks Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura w Bydgoszczy, powstała dzięki bezzwrotnej pomocy z funduszy unijnych oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Spółka ProNatura nie jest więc obciążona spłatami kredytów i odsetek od nich, a od pewnego czasu zauważamy chęć zwiększania ponad miarę ceny za odbiór śmieci dostarczanych do spalarni. Nie zaakceptowaliśmy stawki na rok 2021. Proponowaliśmy, by była o 10 procent niższa, ale spotkaliśmy się z odmową - wyjaśniał prezydent Zaleski.

Cenę muszą uzgadniać oba miasta

Władze Torunia oczekują powrotu do zapisu ze wspomnianego porozumienia z 2009 roku przewidującego budowę wspólnej spalarni i ustalania stawki za tonę śmieci dostarczanych do niej przez oba miasta.

- Prosiliśmy i prosimy Bydgoszcz, prezydenta tego miasta, aby doszło do wspólnych ustaleń dotyczących ceny i aby nie obowiązywała arbitralna cena, która nie wynika z porozumienia, a wręcz jest z nim sprzeczna - dodał prezydent Zaleski.
Do tematu wrócimy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Co ten Zaleski opowiada? Z funduszy unijnych było niecałe 50%, reszta to kredyt i wkład własny na budowę spalarni. Trzeba było wziąć kolejny kredyt i zbudować spalarnię w Toruniu, a nie teraz udawać głupiego. Cena za tonę "na bramie" jest niższa o 30-40% niż w innych spalarniach. Jeżeli dla pana Zaleskiego to dużo, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby znalazł innego odbiorcę toruńskich śmieci.

G
Gość

Widac ewidentnie ze zaleski kompletnie nie panuje nad tym co się dzieje w miejskich spółkach. Niestety przez jego nieudacznictwo torunianie zapłacą więcej....zaleski czas na emeryturę.

Dodaj ogłoszenie