Był znudzony, ale i zakochany

Jarosław Czerwiński
Z KRZYSZTOFEM CIECZKIEWICZEM, włocławskim przewodnikiem turystycznym, rozmawia Jarosław Czerwiński.

Z KRZYSZTOFEM CIECZKIEWICZEM, włocławskim przewodnikiem turystycznym, rozmawia Jarosław Czerwiński.

<!** Image 2 align=right alt="Image 170607" sub="Krzysztof Cieczkiewicz twierdzi, że godzina to za mało, by zwiedzić Włocławek / Fot. Jarosław Czerwiński">Jest we Włocławku co zwiedzać?

Oczywiście, że jest. Tylko jestem przerażony, kiedy prowadzę grupy młodzieżowe i młodzi ludzie nie mają żadnej podbudowy historycznej. Trzeba im opowiadać wszystko niemal od Piasta. Zamiast przekazywać ciekawe rzeczy, trzeba wszystko wytłumaczyć od podstaw. Na szczęście, dzieciaki chętnie słuchają, oczywiście jak ich się nie zanudzi.

Często przyjeżdżają do Włocławka wycieczki z innych miast?

Niestety, niezbyt często. Jednak kiedy już przyjadą, to są zauroczeni naszym miastem. Choć Włocławek jest bardzo zaniedbany. Części naszego społeczeństwa po prostu nie dorosła. Ostatnio widziałem, jak w niedokończonych jeszcze elementach remontowanych bulwarów zrobiono sobie toalety. Kiedyś oprowadzałem po miesicie gościa z Kanady, który we Włocławku się wychowywał i koniecznie chciał zobaczyć swoje dawne podwórze. Szybko stamtąd uciekliśmy. Czego tam nie było, jeden wielki syf. Jest wiele takich miejsc, gdzie wstyd prowadzić ludzi. Na ulicy Tumskiej z budynków zostały tylko same fasady, całe zaplecze jest wyburzone i ślad po tamtych domach zaginął.

<!** reklama>Gdybyśmy odnowili te fasady, które jeszcze stoją, to można by było podziwiać tyle przepięknych detali budowlanych. Niestety, to wszyto jest brudne, zniszczone i nikt o to nie dba. Kolejnym niechlubnym przykładem jest budynek naprzeciwko „Długosza” przy ulicy Łęgskiej, czyli dawna siedziba dyrekcji fabryki kafli. Jest to domek wyłożony właśnie kaflami piecowymi, jest tam przepiękne zdobienie, na których nieskromnie ubrane damy podtrzymują gzymsy. Jest to coś pięknego - w Warszawie by to chusteczkami czyszczono, a u nas tam jest brudno i przez to nie prowadzamy tam ludzi.

Większym zaskoczeniem dla gości jest brud czy historia Włocławka?

Jedno i drugie. Staramy się nie pokazywać brudu. Jednak, gdy idzie się do innego miasta, to mówi się „to jest zabytkowe”, a u nas mówi się „tu to była”, bo nie można tego pokazać. Kiedy ludzie poznają bliżej historię Włocławka, dopiero wtedy zaczyna to miasto przemawiać. Jednak trzeba się przespacerować. Oprowadzając wycieczki szkolne, staram się przekonać młodzież, żeby patrzyła nie pod nogi, tylko do góry. Wystarczy się przejść ulicą 3 Maja, żeby zobaczyć przepiękne gzymsy.

Wielu Włocławian z zabytkowych obiektów zna tylko Katedrę...

Tymczasem wystarczy przespacerować się od Katedry do Zbiorów Sztuki i zobaczyć wystawę poświęconą Stanisławowi Zagajewskiemu, potem na Zawiśle na wzgórze Gokarta, po drodze jest ulica Cysterska, gdzie był zakon. Dochodzimy do pomnika, gdzie możemy dowiedzieć się o wspaniałej historii i obronie przed Bolszewikami. Później możemy przejść się na miejsce, gdzie Niemcy budowali sanatorium i jest teraz punkt widokowy, przez wiele osób nazywany fortecą. Kolejna na trasie jest Celuloza, gdzie również jest historia. Potem można przejść koło ulicy Strugaczy do Pałacu Bursztynowego. Następnie jest ulica Nowomiejska i tu znowu ocieramy się o historię i miejsce, gdzie było getto. Potem na cmentarz i po drodze pomnik Stanisława Bechiego. A na samej nekropoli, to już mamy godziny zwiedzania. Jeszcze jest wiele innych obiektów, takich jak, między innymi, Kościół świętego Jana Chrzciciela.

W ciągu godziny nie da się zwiedzić Włocławka...

Godzina to za mało. Kilka godzin trzeba poświecić, żeby pobieżnie zwiedzić Włocławek. A przecież rzut beretem mamy Zakłady Azotowe, a potem za Gąbinkiem wspaniałe widoki&

Włocławek ma swoje tajemnice?

Oczywiście. Nie wszyscy wiedzą, że kanalizacje projektował William Lindley, który stworzyła słynną z powstania kanalizację warszawską. On był tak dalekowzroczny, że zaplanował zlewisko nieczystości miejskich tam, gdzie jest teraz oczyszczalnia. Kolejną taką ciekawostką jest to, że przy czwartym przęśle strzałka ugięcia jest inaczej wyoblona oraz to, że na Kościele świętego Jana jest tablica pamiątkowa poświęcona Tadeuszowi Kościuszko, który mieszkał we Włocławku przez trzy miesiące. Długo można by jeszcze opowiadać.

A jak zaczęła się Pana przygoda z historią miasta?

Zaczęło się z... nudów. W 1986 roku wyczytałem informację, że PTTK urządza kurs na przewodnika. Do tego jeszcze jestem zakochany we Włocławku.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie