Były wicepremier w szpitalu, czyli ważny sygnał dla nas wszystkich (felieton)

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Są tematy, przy których moja wesołkowatość wrodzona gaśnie, a nawet zanika. I tak mi ta wesołkowatość siadła kompletnie w środowe przedpołudnie. Wtedy to po sieci rozeszło się info, że pan Jarosław Gowin - były wicepremier, minister paru rządów i szef partii - zgłosił się do szpitala. I zostanie w nim zapewne dłużej.

Jeden poważny i poważany serwis napisał o prawdopodobnym załamaniu nerwowym, drugi o depresji, inne omijają przyczynę, bo to w końcu choroba. Wspominają więc tylko nie tak dawne ciężkie przejście covidu i polityczne piekło, w którym pan wicepremier utknął w ostatnich miesiącach. W tej sytuacji - dla pana Gowina na pewno bardzo trudnej - jedna rzecz ma jednak znaczenie ogromne dla wszystkich Polaków-szaraków, którzy mogą znaleźć się w położeniu podobnym jak on. Otóż Jarosław Gowin to duży - fizycznie i psychicznie - twardy facet. Polityk, co to już niejeden stres udźwignął, a nawet przetrwał niejedno piekło i niejednego bliźniego, który bardzo chciał mu zrobić wbrew. I jeśli on decyduje się na to, żeby szukać pomocy w szpitalu, bo wie, że sam sobie po prostu nie poradzi – co tu dużo gadać, ryzykując przecież wiele jako zawodowy polityk - to jest to sygnał dużego kalibru. Bo być może paru ludzi, zmagających się z podobnymi problemami, zrobi tak jak on, zanim będzie za późno.

Bo przecież nie udawajmy, że w Polsce stosunek do ludzi z problemami psychicznymi jest idealny. W czasach minionych słusznie i jak najbardziej, ostracyzm i stygmatyzacja były tak silne, że o problemach ze zdrowiem psychicznym mówiło się w ostateczności, o poszukiwaniu pomocy podobnie. W końcu o „wariatach” opowiadano kawały, a kto chciałby być figurką z kawałów? Jedyna depresja więc, o jakiej się wtedy słyszało, to ta w Holandii albo Raczkach Elbląskich... Dziś oczywiście, po nieskończonej liczbie kampanii, nasza świadomość jest znacznie większa. Ba, mam nawet niekiedy wrażenie - całkiem prywatne - że paradoksalnie zaczęliśmy zderzać się z pewnym nadużyciem, czyli tłumaczeniem depresją każdej trudnej sytuacji życiowej, każdej porażki i każdego prozaicznego nieradzenia sobie ze światem... Co niestety uderza w tych naprawdę chorych, którzy naprawdę potrzebują pomocy. A tych w dzisiejszym świecie - też mam wrażenie – przybywa, szczególnie po pandemii. Kto z nas nie ma ich wokół siebie, wśród najbliższych znajomych?

Jednocześnie wciąż mamy też masę ludzi, którzy - ze względów generacyjnych czy środowiskowych - nawet w momencie zupełnego załamania chcą sobie z nim radzić sami, co najwyżej z pomocą paru przyjaciół. A tak się nie da. I dlatego decyzja pana Gowina o zgłoszeniu się po profesjonalną pomoc do szpitala jest tak ważna. Choć może jeszcze ważniejsza będzie nasza reakcja wtedy, gdy pan wicepremier - po pewnie długiej i mam nadzieję owocnej terapii -do nas wróci.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciej Sergot
Jarosław Gowin -walczy o sprawy Polskie -kosztem własnego zdrowia - czy to warto być niewolnikiem własnego zdania ?
Dodaj ogłoszenie