Chce wykrzyczeć krzywdę

Grażyna Ostropolska
Jesienią właściciel kamienicy odciął im prąd, gaz i wodę. Wyjaśnia: - Oni nie płacą czynszu i nie chcą się wyprowadzić. - Jestem na skraju wyczerpania - wyznaje matka dwojga małoletnich dzieci i błaga o pomoc.

Jesienią właściciel kamienicy odciął im prąd, gaz i wodę. Wyjaśnia: - Oni nie płacą czynszu i nie chcą się wyprowadzić. - Jestem na skraju wyczerpania - wyznaje matka dwojga małoletnich dzieci i błaga o pomoc.

- Chcę ratować dzieci, bo to im dzieje się krzywda! - mówi pani Aneta. 12-letni Krzyś i 15-letnia Magda odrabiają lekcje przy świeczkach, po wodę schodzą do piwnicy, obiad gotują na turystycznej butli. Tak wegetują od października. - Piszę, chodzę, błagam i nikt nie chce nam pomóc. Wiceprezydent radzi, żebym jak on wzięła kredyt na mieszkanie, kurator straszy mnie zabraniem dzieci, a moje wnioski o lokal socjalny kończą się odmową - skarży się kobieta. Ma depresję, jest pod opieką psychiatry, ale ukrywa swój stan przed dziećmi. Wiedzą o jej trzykrotnych próbach samobójczych, boją się powtórki.<!** reklama>

- Jest dobrze - uśmiecha się 12-letni Krzyś. Zniesie wszystko, byle nie wrócić do domu dziecka. - Tam jest strasznie - mówi. Spędził w domu dziecka pół roku i zna smak życia bez matki. 15-letnia Magda też z pokorą znosi swój los. Najgorszy jest wstyd przed koleżankami. - Córka nie zaprasza ich do domu, by ukryć brak światła i wody - wyjaśnia pani Aneta. Mówi, że dzieci są dla niej wszystkim i gdyby nie one, dawno by ze sobą skończyła. - Obiecywałam sobie, że zrobię wszystko, by miały lepiej niż ja - wspomina i przyznaje: - Nic z tych obietnic nie wyszło, bo życie mi się nie układa.

Faktycznie, pani Anety

los nie oszczędzał.

Miała 12 lat, gdy przeszła pierwsze płukanie żołądka. - To przez ojca. Pił, bił mamę i znęcał się nade mną z byle powodu, więc chciałam się otruć - wspomina. Pięć lat później ojciec zmarł na raka płuc, tuż po nim matka na raka piersi, a Anetą i jej bratem zaopiekowała się ciotka. - Ona też była alkoholiczką, więc mogę powiedzieć, że wychowałam się w patologicznej rodzinie - wyznaje. Miała 17 lat, gdy urodziła pierwsze dziecko i wyprowadziła się do partnera. - Skończyłam 18 lat - mówi - gdy wsadził mi

nóż w plecy.

Za to, że chciałam od niego odejść, bo też pił - wyznaje. Miała przebite płuco, cudem z tego wyszła. Jej partner trafił do więzienia i błagał, by wycofała zeznania. - Dostał 3 lata, wyszedł po półtora roku, obiecał, że się zmieni, a ja, głupia, uwierzyłam. Przyjęłam go z powrotem, urodziłam drugie dziecko. I on znów zaczął pić, więc postanowiłam ten związek zakończyć. - wspomina pani Aneta

Kolejny partner wydawał się inny. Pracował, dbał o dom, do czasu aż urodził się Krzyś. - Widać już taki los jest mi pisany, bo okazało się, że i tym razem trafiłam na alkoholika - mówi kobieta.

Kolejny raz targnęła się na życie po śmierci brata. - Zginął w wypadku, a ja nie mogłam tego znieść - wspomina. Przyznaje, że zaczęła wtedy topić ból w alkoholu. - I szybko dostałam ostrzeżenie od pana Boga. W pijanym widzie połknęłam protezę zębową i nieomal przypłaciłam to życiem - pokazuje liczne szwy po operacjach. Kara była podwójna, bo gdy pani Aneta trafiła do szpitala, jej dzieci zabrano do domu dziecka. - To wina pijanego konkubenta, ojca Krzysia, który miał się nimi zaopiekować - twierdzi. Pół roku walczyła w sądzie o odzyskanie dzieci. Dziś z ojcem Krzysia nie ma kontaktu.

Z kolejnym partnerem pani Aneta wzięła ślub. Ten też pił, ubliżał, a gdy ona wyrzucała awanturnika z domu, rankiem jego matka przyprowadzała go z powrotem, wraz z instrukcją: „Widziały gały, co brały, a pijanego należy położyć do łóżka i słowem go nie prowokować”. Po mężu, który odsiaduje teraz dwuletni wyrok, pozostały jej pamiątki. - Tu mam złamaną szczękę, tu uszkodzony nos, a tu oko - pani Aneta wskazuje deformacje twarzy. Życie z katem zaowocowało trzecią próbą samobójczą. Znów łyknęła tabletki i znów ją odratowano. - A potem mąż tak skopał mnie na ulicy, że gdyby nie pomoc ludzi, zakatowałby na śmierć - wspomina. Oprawca dostał wyrok za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną, a Aneta zapowiada: - Nigdy więcej pijaka, bo dzieci i tak dużo przeszły.

Zarabiała na życie jako sprzątaczka, ale okazało się, że ma wirusa C wątroby i musi się oszczędzać. Teraz pracuje w szatni, dostaje 1000 zł na rękę, renta i alimenty na dzieci to kolejne 800 zł. Od półtora roku nie płaci za mieszkanie. Dlaczego? - Bo czynsz wzrósł do 600 zł i nie było mnie stać - wyjaśnia. Jesienią właściciel kamienicy, pan K., odciął jej prąd, gaz i wodę.

Jakim prawem?

- Nie jestem charytatywną instytucją, a ta pani nie płaciła mi czynszu od połowy 2009 r. - wyjaśnia K. Twierdzi, że już dawno wypowiedział pani Anecie umowę najmu i przedłużał ją co pół roku. - Chcę przeprowadzić remont kamienicy, bo jest w złym stanie. Mam umowę z firmą budowlaną i grożą mi kary za przesuwanie prac - twierdzi. Dlaczego, nie czekając na eksmisyjny wyrok odciął kobietę z dwojgiem dzieci od gazu, prądu i wody?

- Sam tego nie zrobiłem. Wezwałem specjalistów, żeby zbadali stan instalacji. Okazało się, że nadaje się do remontu, więc ją odcięli - tłumaczy. - Czuję się usprawiedliwiony, bo ta pani dostała nakaz zapłaty zaległego czynszu i wielokrotnie mi obiecywała, że się wyprowadzi. Druga lokatorka, której też wypowiedziałem najem, opuściła mieszkanie przed rokiem, a z tą panią są kłopoty. A to sprowadza konkubentów, a to ktoś śpi na strychu - skarży się pan K.. Twierdzi, że czynszu jej nie podniósł, tylko doliczył 250 zł za kradzież prądu. - Za rękę jej nie złapałem - przyznaje.

Ustawa o ochronie praw lokatorów nakazuje wyznaczenie im lokalu zastępczego na czas remontu. Dlaczego K. tego nie zrobi, mimo że ma inne kamienice? - Jedyne wolne mieszkanie, jakim dysponuję, ma ponad 100 metrów - wyjaśnia. Innego lokalu też pani Anecie nie wynajmie, bo jak mówi: - Nie miałbym sumienia komuś takich lokatorów polecać.

- Moi rodzice mieli decyzję administracyjną na to mieszkanie - pani Aneta pokazuje kwit i zapewnia, że dobrowolnie się stąd nie ruszy. - Na wynajem mieszkania mnie nie stać, a jak mówię, że mam dzieci, to od razu słyszę: „Do widzenia” - wspomina nieudane próby.

Jej wniosek do ADM

o lokal socjalny

też odrzucono - Podobno mam za duże dochody i metraż - mówi rozżalona. Na spotkaniu z wiceprezydentem Bydgoszczy Erykiem Kosińskim usłyszała, że w podobnej sytuacji jest wiele rodzin. - I poradził mi, że jak chcę mieć mieszkanie, to powinnam na jego zakup zaciągnąć kredyt, bo on też tak zrobił. Odpowiedziałam, żeby zszedł na ziemię, bo on w miesiąc zarabia tyle, ile ja w półtora roku, a potem wybiegłam i się popłakałam...

O tragicznej sytuacji pani Anety i jej dzieci wie kurator Magdalena Przyczynek. Jak próbuje pomóc? - Jestem ich kuratorem społecznym od miesiąca i nie zdążyłam zajrzeć do akt, a w związku z reorganizacją sądu zmienił się też kurator zawodowy tej rodziny. Spotkam się z nim w piątek i ustalimy wspólne działanie - zapewnia.

Sprawie przyjrzą się też jeszcze raz miejskie władze. Już bez udziału Eryka Kosińskiego, który zrezygnował z funkcji. Chyba słusznie...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie