Chemia na korytarzu? Tak się leczy raka w Polsce w czasie pandemii

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Pacjenci z onkologii w szpitalu na Bielanach narzekają na trudne warunki podczas chemioterapii... ZDJĘCIA ILUSTRACYJNE
Pacjenci z onkologii w szpitalu na Bielanach narzekają na trudne warunki podczas chemioterapii... ZDJĘCIA ILUSTRACYJNE Szymon Starnawski / Polska Press
Lekarze mówią, że rak nie poczeka na koniec epidemii i zachęcają do badań profilaktycznych i wizyt u specjalistów. Tymczasem pacjenci z onkologii w szpitalu na Bielanach narzekają na trudne warunki podczas chemioterapii. Rzecznik szpitala mówi, że po nowym roku będzie lepiej.

Kilka dni temu w całej Polsce było głośno o szpitalu uniwersyteckim w Krakowie, który pełni funkcję szpitala koordynującego w zakresie Covid-19. Pacjenci onkologiczni byli przerażeni, że w tej sytuacji zostaną pozbawieni leczenia, ale szpital zapewnia, że uzyskał zgodę na udzielanie także innych świadczeń medycznych i chorzy na raka nie zostaną bez pomocy medycznej. To nie zmienia jednak faktu, że leczenie nowotworów w Polsce jest w czasie pandemii wyjątkowo trudno. O tym jak wygląda sytuacja w Toruniu, napisała jedna z naszych Czytelniczek w liście do redakcji.

ZOBACZ TAKŻE: "Szykujemy się na armagedon" - mówi lek. med. Tomasz Więckowski szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego

Koszmarne warunki

- Bardzo bliska osoba z rodziny choruje na raka. Chemia w toruńskim szpitalu podawana jest na korytarzu. Chorzy siedzą kilka godzin na krześle czekając na swoją kolej. Nie mają możliwości położyć się podczas przyjmowania kilkugodzinnych kroplówek. Chorzy, którzy nie mają prawie żadnej odporności siedzą na "trasie" , którą pracownicy szpitala wywożą śmieci z oddziałów. To nie covid. To rak, który powoduje ból, że chory nie może chodzić. A co dopiero przyjmować w ten sposób leki - pisze nasza Czytelniczka.

Rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, gdzie leczeni są także pacjenci onkologiczni, w rozmowie z "Nowościami" przyznaje, że sytuacja nie jest łatwa.

- W związku z trwającą pandemią konieczne było pilne przeniesienie Oddziału Chemioterapii Nowotworów ze Szpitala Zakaźnego i stworzenie tam miejsc dla pacjentów z COVID 19. Tymczasowych pomieszczeń użyczyło Regionalne Centrum Stomatologii. Przy dużej liczbie pacjentów warunki jednak są trudne zarówno dla chorych jak i dla personelu oddziału. Pomimo tej sytuacji większość pacjentów regionu toruńskiego nie chce jednak leczyć się w Centrum Onkologii w Bydgoszczy i woli kontynuować leczenie w Toruniu. Warunki hospitalizacji ulegną znaczącej poprawie po przeprowadzce oddziału do nowego budynku szpitala na Bielanach, która planowana jest w przyszłym roku - wyjaśnia dr Janusz Mielcarek, rzecznik szpitala.

Polecamy

Rak nie poczeka

Pacjenci onkologiczni, którzy chcą kontynuować leczenie w toruńskim szpitalu, muszą poczekać na lepsze warunki. Tymczasem onkolodzy mówią, że rak nie poczeka i od kilku tygodni alarmują o konieczności wykonywania badań, gdy chory podejrzewa nowotwór. Jest już kilka kampanii społecznych, z których możemy dowiedzieć się, jakich objawów nie należy bagatelizować. Ostatnia z udziałem aktorki Anny Dereszowskiej dotyczy profilaktyki raka jajnika, który każdego roku zabija w Polsce trzy tysiące kobiet.

Polki nie badają się regularnie, a ostatni raport „Onkologia w dobie COVID 19”, przygotowany przez Fundację Onkologia 2025, pokazuje, że w kwietniu i w maju 2020 w województwach śląskim, mazowieckim i warmińsko-mazurskim liczba wykonywanych mammografii spadła o ponad 90 proc., a cytologii o 85-95 procent. Szacuje się, że prawie połowa pacjentów trafiła lub trafi na pierwsze wizyty do onkologa, chirurga onkologicznego lub radioterapeuty później niż powinna. Zdaniem ekspertów taka sytuacja może mieć katastrofalne skutki i liczba zgonów z powodu chorób nowotworowych może wzrosnąć w związku z epidemią COVID-19 nawet o 20 procent.

Mniej kart DiLO

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia. Ze statystyk NFZ wynika, że od 1 stycznia do 11 września 2020 roku zostało wydanych o 16.300 kart DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) mniej niż w tym samym czasie w roku 2019 (spadek o około 25 proc.)

To jednak nie oznacza, że chorujemy mniej. Dane z NFZ są dowodem na to, że pacjenci mają utrudniony dostęp do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej lub sami rezygnują z diagnostyki. Tymczasem to lekarz POZ może nam wystawić skierowanie do lekarza specjalisty. Co zrobić w tej sytuacji? Specjaliści radzą, by zachować czujność onkologiczną i mimo pandemii udać się na badania. Do onkologa można udać się bez skierowania, ale nie wszyscy o tym wiedzą.

- Apelujemy do chorych, aby nie czekali na koniec pandemii, ponieważ rak nie czeka. Diagnostyki i leczenia nowotworów nie można odkładać na później. Opóźnienie rozpoznania i rozpoczęcia terapii pogarsza szansę wyleczenia – mówi prof. Adam Maciejczyk, dyrektor naczelny Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz członek Grupy Sterującej All.Can Polska.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie