Co słychać u sąsiada?

Redakcja
Powrót do codzienności po wielkanocnym biesiadowaniu nie zawsze jest łatwy... Rozleniwieni, bogatsi o kilka dodatkowych kilogramów, trudniej przyjmujemy do wiadomości, że czas zabrać się do pracy.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170957" sub="Lubimy interesować się życiem sąsiadów z osiedla i o nich plotkować. Najczęściej to ich dotyczą donosy, które trafiają na policję lub do „skarbówki” / Fot. Jarosław Czerwiński"><!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/radzimirska_katarzyna.jpg" >Powrót do codzienności po wielkanocnym biesiadowaniu nie zawsze jest łatwy... Rozleniwieni, bogatsi o kilka dodatkowych kilogramów, trudniej przyjmujemy do wiadomości, że czas zabrać się do pracy. Tym bardziej że przed nami perspektywa kolejnego długiego, tym razem majowego weekendu. Jest ciepło, wiosennie, a więc pogoda też zachęca do miłego spędzenia czasu na działce, a nie w biurze.

<!** reklama>* * *

Ze sklepowych półek znikają konewki, grabki, sadzonki i iglaki. Zaczyna się sezon - także na grillowanie i plotki. No bo jak spędzić wolny czas przy grillu, jeśli nie na plotkowaniu? A jak my kochamy plotkować! Niekiedy wystarczy kwadrans, żeby dowiedzieć się, co zmieniło się u naszych sąsiadów w klatce. Po godzinie jesteśmy w stanie obgadać cały blok. Potem - jak z rękawa - wytrzepać trochę spiskowych teorii na temat życia gwiazd ekranu czy polityki. I wcale nie jest tak, że to panie są mistrzyniami w plotkowaniu, bo panowie też wcale nam pod tym względem nie ustępują...

* * *

Uważam, że plotkowanie tylko po to, żeby poprawić sobie humor i nikomu nie zaszkodzić, jest nawet zdrowe. Po pierwsze, pobudza naszą wyobraźnię, bo przecież trzeba trochę wysiłku, żeby to i owo ubarwić. Po drugie, zawsze można się dowiedzieć czegoś o tym, jak bardzo nasze emocje potrafią przefiltrować rzeczywistość. Gorzej, gdy plotkowanie przybiera szkodliwą formę. Bo od namolnego krytykowania i wtrącania się w życie innych już tylko krok do... donoszenia. Niestety, jak potwierdzają policyjne czy urzędowe statystyki, choć czasy, gdy ten proceder był w modzie, już dawno odeszły, to nadal nie brakuje osób, które z zazdrości czy zawiści próbują anonimowo ingerować w czyjeś życie lub karierę. Sama „skarbówka” otrzymuje rocznie dziesiątki listów od „życzliwych”, którzy anonimowo wskazują, że na przykład sąsiad pewnie gdzieś sobie nielegalnie dorabia, sąsiadka na pewno ukrywa źródło dochodu albo zatrudnia w swojej firmie ludzi na czarno. Wszystko, rzecz jasna, anonimowo.

* * *

Zastanawiam się tylko, czemu równie mocno donosiciele nie interesują się tym, na przykład, że za ścianą u sąsiadów rozgrywa się rodzinny dramat i warto byłoby interweniować, bo dzieje się krzywda. Tymczasem zwykle jest tak, że w takich sytuacjach nikt się tym nie interesuje, dopóki nie zdarzy się tragedia. Czemu? Bo wielu z nas przeszkadza, gdy ktoś ma w życiu lepiej, ale mało obchodzi, gdy ktoś obcy potrzebuje pomocy...

Czekamy na Sygnały

Codzienne dyżury redakcyjne tel. 54-231-26-76, mail: [email protected]

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie