Codziennie pytała francuskiego profesora o staż w pracowni

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Patrycja Mindykowska w pracowni UMK
Patrycja Mindykowska w pracowni UMK Nadesłana
Rozmowa z PATRYCJĄ MINDYKOWSKĄ, konserwatorem i restauratorem dzieł sztuki i malarstwa, najlepszą absolwentką UMK, o polskim uporze, amerykańskich insektach i zawodowej samodzielności.

Pani wykładowcy powiedzieli mi, że są z Pani bardzo dumni. Swoją bardzo osobistą przemową podczas inauguracji roku na UMK ujęła Pani nie tylko ich.
[break]
Tytuł absolwenta roku był dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Nie mam przecież medali, nagród, wystąpień konferencyjnych na swoim koncie. Starałam się dobrze wykorzystać czas na studiach, dzieląc go pomiędzy pracę zawodową oraz naukę. Chciałam wejść w środowisko, ale i szybko usamodzielnić się zawodowo. Powiedziałam też, że porównując poziom nauczania na UMK ze słynną paryską Sorboną nie mamy się czego wstydzić.
Sorbona stała się dla Pani przepustką do hermetycznego świata konserwatorów?

Wyjechałam do Paryża, na studenckiego Erasmusa, od początku z ambicją, żeby zyskać doświadczenie w zawodzie. Codziennie pytałam mojego francuskiego profesora, czy pozwoli mi pracować w swojej pracowni. Po dwóch miesiącach zgodził się, miał mnie chyba serdecznie dość. Miałam praktykować tydzień, zostałam dwa miesiące, odwiedzając z profesorem wiele znaczących paryskich pracowni. Zostałam wprowadzona w środowisko. Dzięki tym kontaktom udało mi się stażować w dwóch innych miejscach.
Czego nauczyła się Pani od francuskich kolegów i koleżanek?
Wymienialiśmy się doświadczeniami. Nauczyłam się francuskiej metody dublażu na klajster. Dublaż to wzmacnianie osłabionego płótna obrazu drugim płótnem. W Polsce do podklejenia używamy syntetyków. Francuzi są pod tym względem konserwatystami, stosują klajster, naturalny klej z mąki, który sami przygotowują. Takich różnic jest bardzo wiele.
Czy francuskie kontakty stały się inspiracją do zainteresowania się produkcją XV i XVI-wiecznych barwników z insektów?
Dobry konserwator musi znać materiał, w którym pracuje. Dziś kupuje się farby syntetyczne, gotowce. Dawniej lak, czyli barwnik, przygotowywano w pracowniach z naturalnych materiałów. Łączono ze spoiwem i powstawała farba. Opierając się na przepisach z francuskich traktatów z XV i XVI wieku w laboratoriach UMK z amerykańskiego insekta, koszenila, kory drewna brazylijskiego oraz rośliny marzanny barwierskiej odtworzyłam czerwony barwnik. Technologię opisałam w swojej pracy magisterskiej, przygotowywanej pod kierunkiem prof. Justyny Olszewskiej-Świetlik.
Skąd zainteresowanie akurat barwą czerwoną?
Zdecydowałam się na ten kolor, ponieważ był trudny do uzyskania, a jednocześnie powszechnie stosowany. Lak z marzanny barwierskiej zidentyfikowano we wszystkich różowych warstwach i czerwonych laserunkach „Ostatniej Wieczerzy”, Leonarda da Vinci. Także w polskich dziełach np. Aleksandra Gierymskiego w portrecie „Damy rokokowej” z 1881 roku czy późniejszej „Dziewczyny wiejskiej”.
Musiała czuć Pani ogromną satysfakcję uzyskując barwnik, który znajduje się na dziełach takich malarzy jak Leonardo da Vinci...
Nie od razu odniosłam sukces. Nie ustrzegłam się błędów. Otrzymałam najpierw kolor fioletowy i brązowy, ale rzeczywiście praca magisterska była dla mnie wielką naukową przygodą.
Jakie plany na przyszłość?
Zakładam firmę konserwacji i restauracji dzieł sztuki. Wiem, że konkurencja jest ogromna, ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie