COVID-19. Ukrywasz zakażenie? Możesz iść do więzienia! Polacy coraz częściej ukrywają, że mogą być zakażeni koronawirusem

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
Nie idą na testy, by uniknąć izolacji i kwarantanny dla swoich bliskich fot. Łukasz Gdak
Pracownicy ukrywają przed pracodawcami koronawirusa, a bywa, że sami przełożeni nakazują swoim podwładnym ignorować objawy zakażenia. Za wszystkim stoją pieniądze, niewyrobione plany w fabrykach albo wizje bankructwa. Mamy przykłady z Torunia i okolic. Tymczasem za takie zachowania można pójść do więzienia nawet na 8 lat.

Zobacz wideo: Wielkanoc 2021 - zasady obowiązujące w kościołach

Pandemia trwa już ponad rok i wywróciła do góry nogami to wszystko, co uważaliśmy za normalne. Wiele osób straciło pracę, poupadały firmy, a ludzie zostali zmuszeni do wyprzedawania własnego majątku. I dla wielu są to wystarczające powody, by za wszelką cenę bronić tego, co im jeszcze zostało. Nawet kosztem zdrowia własnego lub innych ludzi. Pokazują to opowiadane nam przez Czytelników historie z Torunia i okolic.

Polecamy

COVID-10. Torunianie chcą uniknąć kwarantanny. Powód?

Pani Katarzyna w lutym zaraziła się koronawirusem. Złapała go najpewniej w pracy, w jednej z toruńskich firm zajmujących się przetwórstwem surowców wtórnych. Po kontakcie z lekarzem została skierowana na test, a ten dał wynik pozytywny. Panią Katarzynę poddano izolacji, a na męża i syna nałożono kwarantannę.

- Zanim dostałam potwierdzenie, że jestem zakażona, mój mąż otrzymał propozycję od swojego szefa, że ten udostępni mu jedno ze swoich mieszkań na czas mojej choroby. Chodziło o to, bym nie zgłaszała męża do sanepidu, żeby mógł normalnie pracować. Nie przyjęliśmy tej propozycji, bo przecież on miał kontakt ze mną, nawet jak sam nie był objawowy, mógł zakażać innych – opowiada pani Katarzyna.

Polecamy

Tu trzeba wyjaśnić, że mąż naszej Czytelniczki jest zatrudniony w jednym z serwisów maszyn rolniczych. Jego kwarantanna wypadła w czasie, kiedy w firmie było bardzo dużo zleceń.

- Weź parę dni wolnego, doprowadź się do porządku i wracaj do roboty. I żeby ci nie przyszło do głowy żadnego testu robić. Jak wyjdzie pozytywny, to mi pół zmiany skierują na kwarantannę i planu nie wyrobimy – usłyszał na początku marca od swojego przełożonego pracownik jednego z dużych toruńskich zakładów.

Mężczyzna podejrzewał, że jest zakażony koronawirusem. 10 dni wcześniej był na pogrzebie, w którym oprócz niego udział brało kilkadziesiąt innych osób.

Test na koronawirusa: genetyczny, antygenowy, serologiczny. ...

- To, co powiedział mi brygadzista to u nas normalna praktyka. Jak ktoś nie słania się na nogach, ma robić i koniec – opowiada Czytelnik.

31-letni Wiktor podejrzewa, że zakażenie koronawirusem przeszedł na przełomie lutego i marca. Oprócz utraty węchu i smaku oraz bólu głowy, nie miał innych objawów. Chodził normalnie do pracy, bo tylko stuprocentowa frekwencja gwarantowała mu premię kwartalną. Wiktor pracuje w firmie z branży związanej z ogrzewaniem.

- Przed wejściem na zakład mierzą nam temperaturę, ale ja nie miałem gorączki, więc nikt mnie do domu nie odesłał – opowiada mężczyzna.

I jeszcze historia pani Krystyny z Torunia. Zakażona koronawirusem kobieta nie podała sanepidowi informacji, że mieszka z nią dorosły syn. Nie chciała, by skierowano go na kwarantannę, bo wtedy utraciłby źródło utrzymania. Chłopak pracuje na budowie na czarno.

Polecamy

Ukrywasz zakażenie koronawirusem? Możesz iść do więzienia!

O wszystkich tych przypadkach opowiedzieliśmy pracownikom sanepidu. Ci za naszym pośrednictwem apelują o odpowiedzialne zachowanie, ale też o zdecydowaną reakcję osób, które są świadkami takich sytuacji.

- Łamanie obowiązujących przepisów w tym zakresie powoduje bardzo poważne zagrożenie epidemiologiczne. Nie przestrzegając ich narażamy życie i zdrowie innych osób! Dla dobra nas wszystkich, pacjent powinien współpracować ze służbami sanitarnymi – przypomina Łukasz Betański, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemicznej w Bydgoszczy.

Jak podaje sanepid, osoby, które mimo objawów nie zgłaszają się do lekarzy POZ w celu skierowania na test i świadomie narażają innych sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne z art. 165 Kodeksu Karnego oraz z art. 38 Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (utrudnianie lub udaremnianie działalności organów inspekcji).

Polecamy

Artykułu 165 KK dotyczy m.in. sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób. Jego punkt pierwszy mówi o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej. Sprawca takiego czynu podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

- Przypomnijmy, że osoba skierowana na kwarantannę lub izolację przez Państwową Inspekcję Sanitarną, jeśli tylko pozwala na to jej stan zdrowia, może pracować w formie zdalnej. Jeśli nie jest w stanie lub nie ma możliwości pracy w ww. formie, wówczas ma prawo do świadczenia chorobowego (wynagrodzenia za czas choroby albo zasiłku chorobowego) – dodaje Łukasz Betański. - Dotyczy to osób objętych ubezpieczeniem chorobowym, np. w związku z zatrudnieniem na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenia czy prowadzeniem działalności gospodarczej. Podstawą wypłaty świadczeń chorobowych przez pracodawcę lub ZUS za okres nieobecności w pracy z powodu obowiązkowej kwarantanny jest informacja z systemu EWP. W związku z tym należy poinformować swojego pracodawcę telefonicznie lub mailowo o kwarantannie lub izolacji.

Trwa głosowanie...

Czy koronawirus nadal stanowi zagrożenie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie