POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Czas na demokrację bezpośrednią

Czas na demokrację bezpośrednią

Tomasz Bielicki

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

ZBIGNIEW LISOWSKI, który zastąpił Romana Kołakowskiego i został koordynatorem programowym „Toruń 2016”, opowiada o wyzwaniach, jakie stoją przed Toruniem.

ZBIGNIEW LISOWSKI, który zastąpił Romana Kołakowskiego i został koordynatorem programowym „Toruń 2016”, opowiada o wyzwaniach, jakie stoją przed Toruniem.


Ma Pan swoją wizję na „Toruń ESK 2016”?


Sama koncepcja jest już gotowa. Można ją potraktować jako naczynie, w które będziemy teraz wlewać treść. Nie będę lansował własnych pomysłów, ani przeprowadzał rewolucji. Jestem jedynie koordynatorem. Mój pomysł polega na tym, aby przejść teraz do demokracji bezpośredniej. Mamy już dobrą podstawę aplikacji. W środę zaprezentujemy ją bardzo szczegółowo na specjalnej konferencji prasowej. Później na czwartek albo piątek - planujemy spotkanie w Centrum Sztuki Współczesnej, aby przedyskutować wszystkie za i przeciw.


Co dalej?


Zaprosimy twórców do składania swoich projektów do biura „Toruń 2016”. Szczegóły podamy w najbliższym czasie. Najlepsze projekty wejdą do naszej konkursowej aplikacji i zostaną zrealizowane. Już w czwartek rozpocząłem rozmowy m.in. z przedstawicielem klubu eNeRDe, Tomaszem Cebo, o jego zaangażowaniu. Chciałbym, aby twórcy wzięli sprawy w swoje ręce i ten sposób świadomie mieli szansę kształtować naszą wspólną przyszłość. A fundament do jej budowy już jest.


Mówi Pan, że nie będzie żadnej rewolucji, ale zmienia Pan styl Romana Kołakowskiego, który nie chciał słuchać głosów, jakie płynęły ze środowiska...


Demokracja bezpośrednia jest mi szczególnie bliska. Mieszkańcy i twórcy muszą wziąć sprawy w swoje ręce, bo taki jest przecież sens idei Europejskiej Stolicy Kultury. W tym kierunku cały czas posuwają się prace biura „Toruń 2016”. Rada programowa już zaakceptowała naszą podstawę programową. Teraz swój ruch muszą wykonać artyści, a zadanie biura „Toruń 2016” polega na maksymalnym uproszczeniu sposobu składania ich projektów.


Była Barbara Sroka, była Olga Marcinkiewicz, był Roman Kołakowski. Teraz Pan siada na gorącym krześle...


Moim zdaniem, w sprawie ESK 2016 jesteśmy już po najcięższych przejściach. Pomimo tych wszystkich zmian i komplikacji praca została wykonana dobrze. Będę ponosił odpowiedzialność za tę aplikację, ale nie w takim sensie, że to będą moje autorskie pomysły. Wychodzimy bezpośrednio do twórców oraz innych środowisk.


Ma powstać grupa ekspertów, która będzie wspierała pracę przy wniosku aplikacyjnym.


Będą wspólnie pracowali przy tym projekcie, a będą także mogli proponować własne pomysły. W tej grupie znajdą się przedstawiciele różnych środowisk, w tym również reprezentujących kulturę niezależną. Nikt nie zostanie pominięty. Na temat tego, kto znajdzie się w tym gronie, nie będę się wypowiadał, ponieważ nie skończyliśmy jeszcze rozmów z kandydatami.


Co z Bydgoszczą? Damy już sobie z nią spokój?


Nie wyobrażam sobie, aby Toruń mógł ignorować region. Jeśli bydgoscy twórcy będą chcieli znaleźć swoje miejsce w naszej aplikacji, to nie widzę żadnych przeszkód. Bydgoszcz kroczy teraz własną drogą. Źle się stało, że postanowiła wystartować sama, ale ten rozdział uważam już za zamknięty.


Czego Toruń jako kandydat do ESK 2016 powinien najbardziej obawiać się na własnym podwórku?


Możemy obawiać się tylko samych siebie.


Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo