Czas się rozliczyć

Katarzyna Radzimirska
Chociaż ostateczny termin złożenia zeznania podatkowego za ubiegły rok mija dopiero 2 maja, już teraz w skarbówce coraz więcej osób pobiera druki i składa wypełnione formularze. Myślę sobie, że to dobrze, bo nie warto czekać na ostatnią chwilę. Teraz jest szansa, żeby uniknąć kolejek i spokojnie, bez nerwów, z kalkulatorem w ręku wszystko obliczyć.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167106" sub="Bardziej przezorni już dziś wolą rozliczyć się z fiskusem. W zamian nie muszą stać w kilometrowych kolejkach pod koniec kwietnia i zyskują święty spokój / Fot. Katarzyna Radzimirska">Chociaż ostateczny termin złożenia zeznania podatkowego za ubiegły rok mija dopiero 2 maja, już teraz w skarbówce coraz więcej osób pobiera druki i składa wypełnione formularze. Myślę sobie, że to dobrze, bo nie warto czekać na ostatnią chwilę. Teraz jest szansa, żeby uniknąć kolejek i spokojnie, bez nerwów, z kalkulatorem w ręku wszystko obliczyć. Do tego wcale nie musimy już osobiście pojawiać się w urzędzie, żeby się wyspowiadać przed fiskusem, bo możemy zrobić to łatwo i wygodnie przez Internet.

Inna sprawa jest taka, że wciąż wiele osób nie potrafi przebrnąć przez wypełnienie PIT-u samodzielnie. Pewnie dlatego, już pod koniec lutego na portalach i w rubrykach z ogłoszeniami pojawiają się oferty typu „Tanio i szybko rozliczę PIT”. Wychodzi na to, że za coś, co po dokładniejszym przeczytaniu instrukcji możemy bez problemu zrobić sami, wielu z nas woli zapłacić. A ktoś inny, kto raz się przełamał i nabrał wprawy, zrobi na tym niezły interes. Ot, zawsze są sprytni i sprytniejsi...

<!** reklama>Na pewno sprytu i pomysłowości nie brakuje też organizatorom różnego typu loterii esemesowych. Wydawałoby się, że mamienie łatwą wygraną, na przykład luksusowym autem, za wysłanie jednego SMS-a, to propozycja tylko dla naiwnych. Tymczasem każdego dnia nabierają się na to tysiące osób, które potem płaczą, bo muszą płacić horrendalne rachunki za telefon. Takich osób znam na pęczki i wcale nie wyglądają na naiwniaków, a jednak. Mamy takie czasy, że na każdym kroku musimy uważać, czy ktoś nie chce nas okantować. Dlatego naszym nawykiem powinno być czytanie wszelkich umów i regulaminów. Tyle, że w praktyce wygląda to tak, że szybko przelatujemy wzrokiem po najważniejszych punktach tekstu, a to, co już drobniejszym druczkiem - pomijamy. Tymczasem to właśnie w szczegółach tkwi diabeł.

Trzeba uważać na umowy, SMS-y... Okazuje się też, że i samo surfowanie po Internecie może nas bardzo drogo kosztować. Od kilku miesięcy sporo mówi się o stronach, z których chętnie korzystają dzieciaki, bo można z nich ściągnąć filmy, gry i muzykę za darmo. Czy ktoś słyszał o tym, żeby dzieci czy młodzież czytały regulamin? No właśnie, a potem takie „darmo” okazuje się rachunkiem na minimum 100 złotych. Wniosek z tego taki, że lepiej od najmłodszych lat uczyć się przezorności i podejrzliwie podchodzić do wszelkich „superatrakcyjnych” propozycji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie