Czipowanie psów w toruńskim schronisku przynosi efekty - znacznie łatwiej namierzyć właściciela

Justyna Wojciechowska-Narloch
W toruńskim schronisku dla zwierząt jest czipowany każdy pies. Na zdjęciu opiekun Sebastian Gawarkiewicz z Odessą
W toruńskim schronisku dla zwierząt jest czipowany każdy pies. Na zdjęciu opiekun Sebastian Gawarkiewicz z Odessą Grzegorz Olkowski
Nadchodzi kres bezkarności osób, którzy porzucają bądź krzywdzą zwierzęta. Wszystkie czworonogi, które opuszczają toruńskie przytulisko, są specjalnie oznakowane.

Jak wielkie ma to znaczenie, pracownicy schroniska przekonali się już nie raz. Ostatnio w sposób oczywisty.
[break]
Za pośrednictwem Straży Miejskiej dostali zgłoszenie o szczeniaku wałęsającym się na jednym z toruńskich osiedli. O bezpańskim psie municypalnych poinformowała pewna kobieta.

- Pojechaliśmy na miejsce, zabraliśmy zwierzę i zauważyliśmy, że jest zaczipowane. Okazało się, że jakiś czas wcześniej szczeniaka adoptowała ta sama pani, która potem zgłosiła go jako bezpańskiego - opowiada Agnieszka Wiśniewska, szefowa toruńskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt.

- Kiedy do niej zadzwoniliśmy, oburzona odpowiedziała, że daliśmy jej głupiego psa, którego niczego nie da się nauczyć. Ponadto szczeniak miał jej pogryźć okulary za 300 złotych. To wystarczyło, by go wyrzucić na ulicę.
Nieodpowiedzialna kobieta natychmiast trafiła na czarną listę i nie dostanie już nigdy żadnego zwierzęcia ze schroniska. Niestety, nie jest na niej jedyna.

Jednak przykładów pozytywnego działania czipów jest znacznie więcej. Tylko w okresie świąteczno-noworocznym do przytuliska trafiło ponad 60 psów. Większość z nich to zwierzęta spłoszone przez wybuchy petard. Dzięki czipom błyskawicznie udało się namierzyć właścicieli wielu z nich. Zwierzęta nie siedziały w schroniskowych boksach, tylko w biurze czekały na przyjazd pana bądź pani.
Przy okazji na światło dzienne wyszedł pewien problem związany ze znakowaniem zwierząt.

- Ludzie, którzy zrobili to na własną rękę u weterynarza, nie zostali odpowiednio poinformowani o działaniu czipa. Chodzi o to, że czip został wszczepiony, ale nie zarejestrowany w żadnej bazie danych. Wówczas nic nie da się z niego odczytać - tłumaczy Agnieszka Wiśniewska. - Apeluję do właścicieli psów, by upewniali się, czy po wszczepieniu czipa został on zarejestrowany.

Tu trzeba wyjaśnić, że czip to niewielka sterylna kapsułka wszczepiana pod skórę zwierzęcia w okolicach karku. Dla psa jego założenie jest jak zwykły zastrzyk. W gabinetach weterynaryjnych czipowanie kosztuje około 50-100 zł. Wszystkie psy ze schroniska dostają je za darmo.

- Niektórzy myślą, że czip działa jak GPS. Dzwonią do nas i proszą byśmy namierzyli im zaginionego psa - dodaje Agnieszka Wiśniewska. - To nie tak. Z czipa odczytamy dane właściciela, numer jego telefonu czy informacje o podanych szczepieniach.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jacek
Nalezy dodac ze czipowanie wykonywane jest na koszt odbiorcy psa...Schronisko jest tylko posrednikiem...To samo tyczy sie sterylizacji i szczepien...Wiec idac do schroniska po psa,trzeba miec od 100 do 200 zl w kieszeni na oplaty....Wszelkie czynnosci przeprowadzane sa przez gabinet na Kosciuszki...Nie tworzcie prosze wokol siebie mitu wolontariatu i "co łaski"
Dodaj ogłoszenie