Cztery do kwadratu

Michał Wojtczak
Od kilku dni przeciętny Polak zachodzi w głowę, o co chodzi z tym traktatem z Lizbony. Czy jest on korzystny dla wszystkich, jak po zakończeniu negocjacji twierdził Jarosław Kaczyński, czy może jednak dla Polski jest niebezpieczny, jak dziś, dla odmiany, twierdzi Jarosław Kaczyński?

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/wojtczak_michal.jpg" >Od kilku dni przeciętny Polak zachodzi w głowę, o co chodzi z tym traktatem z Lizbony. Czy jest on korzystny dla wszystkich, jak po zakończeniu negocjacji twierdził Jarosław Kaczyński, czy może jednak dla Polski jest niebezpieczny, jak dziś, dla odmiany, twierdzi Jarosław Kaczyński? Warto zwrócić uwagę, że zbieżność imienia i nazwiska obu panów jest jak najbardziej nieprzypadkowa. W tej sytuacji nie wiadomo, jak traktować milczenie Lecha Kaczyńskiego (zbieżność nazwisk również nieprzypadkowa), który jeszcze w grudniu toczył spór z Donaldem Tuskiem o to, kto ma podpisywać traktat. Znowu trudno to zrozumieć, ale widocznie obaj uznawali jego treść za sukces, pod którym warto się podpisać. Spróbujmy więc jakoś się w tym połapać.

<!** reklama>Otóż, kształt traktatu, wynegocjowany przez prezydenta, z niemałym udziałem ówczesnego premiera, w szeregach PiS uznany został za wielkie osiągnięcie, co ze słabo skrywaną zazdrością przyznawała nawet opozycyjna wtedy PO. Dzisiejsza opozycja, a więc PiS, dla tego samego traktatu nie jest już taka wyrozumiała. Ba, chyba nawet sami negocjatorzy stracili wiarę w znaczenie swoich wysiłków. Przyznają wprawdzie, że traktat jest w porządku, ale lepiej gdyby był trochę bardziej. Mówiąc inaczej: choć udało im się zagwarantować, że dwa razy dwa już zawsze będzie znaczyło cztery, to dobrze byłoby, gdyby oznaczało jeszcze bardziej cztery. Może nawet cztery do kwadratu. Dlatego też, niezależnie od zgodnych opinii matematyków, dobrze byłoby potwierdzić to w ustawie, a może jeszcze lepiej w ogólnonarodowym głosowaniu. Tak na wszelki wypadek, bo są tacy, którzy uważają, że ten wynik (słowo iloczyn może być dla nich niezrozumiałe) nie do końca jest jeszcze przesądzony. Do tego momentu wszystko wydaje się jasne. Trudno tylko wytłumaczyć ten zawiły sposób myślenia polityków PiS, jeśli dać wiarę, że nie działają ani pod wpływem jakichś fal radiowych, ani powodowani strachem, że podczas kolejnej wizyty w Toruniu będą mogli odwiedzić jedynie Stare Miasto. Zresztą i moje wywody są dość mętne, ale jak tu prosto i zrozumiale pisać o czymś, czego nawet sam Gosiewski nie jest w stanie jasno wytłumaczyć?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie