Czy Napoleon Bonaparte dotarł do Chełmży i Łysomic? [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Brama Chełmińska na zdjęciu z 1889 roku. Tędy 6 czerwca 1812 roku wyjechał Napoleon, tędy 10 miesięcy później, po kapitulacji miasta, wyszli jego bawarscy obrońcy Fot. Archiwum Państwowe w Toruniu
Podczas pobytu w Toruniu na początku czerwca 1812 roku, Napoleon Bonaparte czynił ostatnie przygotowania do wojny z Rosją, między innymi zerwał stosunki dyplomatyczne z państwem carów. Sto lat po śmierci cesarz był w Toruniu wspominany z najwyższą czcią, a co pisały gazety 50 lat po śmieci Bonapartego, czyli jeszcze w czasach, gdy żyli ludzie pamiętający jego wizytę w mieście?

Dwa tygodnie temu, z okazji 200 rocznicy śmierci Napoleona, wspominaliśmy wizytę cesarza w Toruniu. Na koniec pożegnaliśmy go dość pospiesznie pisząc tylko, że opuścił miasto w asyście 60 polskich ułanów. Zdaje się, że sam wyjazd wyglądał podobnie, jednak na pewno warto poświęcić mu nieco więcej uwagi. Szczególnie, że zachowało się sporo interesujących informacji na ten temat.

Naszym głównym przewodnikiem był profesor Józef Łęgowski, autor rocznicowego tekstu, jaki ukazał się w "Słowie Pomorskim" 5 maja 1921 roku, a więc w setną rocznicę śmierci cesarza. Do jego lektury wracamy ponownie.

"W sobotę 6 czerwca Napoleon opuścił Toruń o 2-giej po południu przez Bramę Chełmińską i to niespodziewanie i bez większej świty - czytamy. - Podług zapowiedzi podprefekta Towarowskiego, która znajduje się w aktach, miała dalsza podróż odbyć się przez Łysomice z pierwszym zaprzęgiem koni, a następnie do Chełmży, ale tak się nie stało. Bo chociaż cesarz wyjechał Bramą Chełmińską, zwrócił się poza miastem na zachód i o 5 po południu przejechał przez Górsk, o czem zachowała się współczesna relacja. Jechał on krytym powozem w otoczeniu 60 polskich ułanów, siedział sam po prawej stronie siedzenia, ale taki się pył unosił, że przez szyby nie można było go rozpoznać. Dalsza droga prowadziła przez Pędzewo do Fordonu, jak rachunki za podwody wykazują. Podczas jazdy do pierwszej stacji padł przy powozie Napoleona koń należący do piekarza toruńskiego Perschkego".

O czym pisał z Torunia francuski minister do rosyjskiego ambasadora?

Łęgowski wspomina również, że w bibliotece Towarzystwa Naukowego Toruńskiego trafił na egzemplarz Kalendarza Obywatelskiego z 1794 roku oraz na umieszczony w nim rękopis Walentego Wolskiego, właściciela Niestępowa pod Gdańskiem. Pan Wolski zapisywał ważniejsze wydarzenia z lat 1808 - 1812. Odnotował tam m.in. pobyt Napoleona w Toruniu, który trwał od 2 do 6 czerwca A. D. 1812. Zapisał także, że 4 czerwca francuska kwatera główna przeniosła się z Torunia do Ostródy, zaś sam cesarz 7 czerwca przybył do Gdańska, skąd 11 czerwca wyruszył do Królewca, dokąd dotarł dzień później. 23 czerwca wojska napoleońskie sforsowały pod Kownem graniczny Niemen i ruszyły na wschód.

Łęgowski pisze, że podczas pobytu w Toruniu Napoleon zerwał stosunki dyplomatyczne z Rosją. Pomimo tego, że kwatera główna i sam cesarz opuścili miasto, Toruń wciąż znajdował się w oku cyklonu. Cytowany przez Łęgowskiego Wolski zanotował, że 12 czerwca 1812 francuski minister spraw wewnętrznych książę Bassano (Hugues-Bernard Maret) wysłał z Torunia list do księcia Kurakina, rosyjskiego ambasadora w Paryżu. Poinformował w nim ambasadora, że Napoleon nie wątpi już we wrogie zamiary cara. Minister przesyła więc ambasadorowi paszporty, dzięki którym Kurakin będzie mógł opuścić Francję.
Napoleon wyjechał z Torunia przez Bramę Chełmińską 6 czerwca 1812 roku. 18 kwietnia roku 1813 tą samą drogą wyszło 2100 żołnierzy bawarskich, którzy stanowili trzon napoleońskiego garnizonu twierdzy. W mieście zostało dwa tysiące ich kolegów, z czego ponad tysiąc leżało w szpitalach, reszta zaś straciła życie podczas oblężenia. Oni pewnie także opuścili Toruń przez Bramę Chełmińską, zostali bowiem pochowani obok dawnego cmentarza epidemicznego przy obecnej ul. Bawarczyków. Zarówno cesarz, jak i później jego pokonani żołnierze, zmierzali do tej bramy ulicą o zmienionej nazwie. Kto był jej patronem w czasach Księstwa Warszawskiego i jaka jeszcze ulica została wtedy przemianowana?

Gdzie w Toruniu była ulica Napoleona?

"Toruń, który razem z Gdańskiem zawdzięczał Napoleonowi przyłączenie do Księstwa Warszawskiego, podczas gdy reszta Prus Królewskich pozostała przy Prusakach, uczcił Napoleona już przed jego przybyciem - pisał sto lat temu Józef Łęgowski. - W roku 1808 nazwano na rozkaz z góry dzisiejszą i ówczesną ulicę Szeroką ulicą Napoleona, a ulicę Chełmińską, ulicą Augusta, księcia warszawskiego. Te nazwy utrzymały się przez osiem lat, ale gdy po kongresie wiedeńskim znów Niemcy stali się panami Torunia, ludność niemiecka przywróciła tym ulicom dawne nazwy".

Defilada, odczyty i specjalne wydanie głównego dziennika, który poświęcił więcej miejsca cesarzowi niż trwającemu właśnie powstaniu na Śląsku - tak wyglądały w Toruniu obchody setnej rocznicy śmierci Napoleona. A co się działo pół wieku wcześniej? W roku 1871 żyli przecież jeszcze ludzie, którzy pobyt cesarza musieli pamiętać. Żyli także ostatni napoleońscy żołnierze, a gdy odchodzili, "Gazeta Toruńska" żegnała ich uroczyście. Co w takim razie polski dziennik napisał w piątek 5 maja 1871 roku?
O rocznicy śmierci Napoleona nic. Ale wieści z Francji w tym, wcześniejszych oraz późniejszych wydaniach gazety było wiele.

"Smutne wrażenie robią francuskie biuletyny zwycięskie, ogłaszając zdobyte na powstańcach trofea, armaty, jeńców - czytamy. - Tym smutniejsze, że nie tylko jest to wypadek wojny domowej, ale że teraz przypominają, iż przez siedem miesięcy wojny z Prussakami armia francuska zaledwo zdołała zabrać trzy czy cztery armaty i jeden sztandar, ten ostatni zresztą wzięli garibaldczycy. Te biuletyny, te pochwały przesadne oddawane dziś armii, te nagrody w orderach spadające na nią za wojnę domową wstrętne robią wrażenie".

Jaki błąd popełnił bratanek Napoleona?

Okazji do tego, aby pochylić się nad trumną Napoleona w 50. rocznicę jego śmieci, rzeczywiście nie było. Latem 1870 roku Napoleon III Bonaparte, który uważał się za następcę wielkiego stryja, dał się sprowokować Prusakom i wypowiedział im wojnę. Jak wiadomo, Francja ją szybko przegrała. Klęska była druzgocąca, armia pruska rzeczywiście straciła wtedy tylko jeden sztandar i był to sztandar toruńskiego 61 pułku piechoty.

„Wczoraj, jako w rocznicę bitwy pod Dijon wywieszono chorągwie na koszarach pułków piechoty nr 21 i 61 - pisała „Gazeta Toruńska” pod koniec stycznia 1898 roku. - Jak wiadomo, w bitwie tej wojska Garibaldiego, walcząc przeciw brygadzie Kettlera, którą dwa pułki toruńskie tworzyły, zadały jej ogromne straty, a nawet pułkowi 61 sztandar odebrały, atoli potem dobrowolnie mu zwróciły. Nazwiska żołnierzy w bitwie poległych umieszczone na tablicach w koszarach, świadczą o tem, że to byli sami Polacy. Polaków też ubito przy sztandarze, gdyż sztandar przechodził szybko z rąk jednych do drugich, bo co chwilę niosący go padali.”

Jak udało nam się kiedyś ustalić, bitwa pod Dijon była starciem bratobójczym. W walce z żołnierzami toruńskiego pułku zginął dowódca jednej z trzech brygad wchodzących w skład ochotniczej armii Garibaldiego, generał Józef Hauke-Bosak. Nie był on jedynym powstańcem styczniowym, jaki 150 lat temu stanął na francuskiej ziemi do walki o wolność naszą i waszą. Wiosną 1871 roku "Gazeta Toruńska" w każdym numerze przynosiła wieści z walczącego Paryża. Na początku maja dziennik podał, że na barykadach walczy kilkuset rodaków. W komunikatach często pojawiały się nazwiska Walerego Wróblewskiego, który bronił miasta na lewym brzegu Sekwany oraz generała Jarosława Dąbrowskiego, który 5 maja 1871 roku został mianowany naczelnym wodzem wojsk Komuny Paryskiej, zaś 18 dni później został śmiertelnie ranny na jednej z barykad Montmartru.
Część pieniędzy z gigantycznej kontrybucji jaką po przegranej wojnie musiała zapłacić Francja, Niemcy przeznaczyli na budowę Twierdzy Toruń, ale to już zupełnie inna historia.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Napalleon dotarl az do Chelmzynskiej cukrowni !!!

Dodaj ogłoszenie