Dawid R. był spokojnym i grzecznym młodzieńcem. Tak opisuje go najbliższa rodzina

Redakcja
Jacek Smarz
W bydgoskim sądzie trwa proces w sprawie bestialskiego mordu w Nakle. Zeznawali między innymi rodzice jednego z oskarżonych oraz szkolni znajomi zamordowanego.

Posiedzenie sądu rozpoczęło się od udzielenia ostrzeżenia młodszemu z oskarżonych, Jakubowi D. To stało się normą tego procesu. 21-latek znowu poprawiał świadków i wybuchał śmiechem, nic nie robiąc sobie z uwag i reprymend coraz bardziej wściekłych sędziów.

- Jeszcze jedno takie zachowanie, a porozmawiamy sobie inaczej! - krzyknęła w pewnym momencie sędzia referent.

- Mówię tylko, że głośno myślę - oznajmił niczym niezrażony Jakub D. Nie wiadomo, dlaczego wstał nagle i zapytał dyrektora szkoły, do której chodził zamordowany Kamil G.: - Na jakiej podstawie świadek twierdzi, że Kamil był fanem Zawiszy?

- Uchylam pytanie. Jakie to ma znaczenie? - odparł sędzia Marek Kryś. - Dla mnie ma - wypalił Jakub D, tym razem wyjątkowo bez uśmieszku.

Sylwetkę drugiego z oskarżonych, 24-letniego Dawida R., przedstawiali wczoraj jego rodzice i bracia. W domu grzeczny i spokojny, mający jedynie problem z własnym uzależnieniem od alkoholu i amfetaminy, które doprowadziły go do trzech prób samobójczych - tak w skrócie można zrelacjonować ich zeznania.

- Wszędzie szukaliśmy dla niego pomocy, ale wszyscy nas z kwitkiem odsyłali - żalił się sądowi ojciec oskarżonego. Opowiadał też o kilkuminutowym spotkaniu z synem tuż po zabójstwie. - Płakał. Mówił że nas kocha, że się długo nie zobaczymy i że nie wie, co się stało - mówił Marek R.

- Widzi pan płaczącego syna, który prawdopodobnie jest pod wpływem środków odurzających, mówi panu takie rzeczy, a pan nie próbuje go zatrzymać? - dopytywał sędzia Kryś. - No mówiłem: zaczekaj, weź się połóż. Ale przecież na siłę go nie zatrzymam - tłumaczył ojciec.

Sąd zainteresował się również kartką, którą zaraz po zdarzeniu podrzucił jednej z koleżanek szkolny kolega zamordowanego Jakub R. Z jej treści wynika, że ten 16-latek również brał udział w makabrycznych zdarzeniach, które w nocy z 12 na 13 listopada 2013 roku rozegrały się w mieszkaniu przy ul. Jackowskiego w Nakle. „Sprzedałem mu buta na ryj, to się zalał juchą” - napisał m.in. Jakub R.

Proces będzie kontynuowany. Do tematu powrócimy.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kicia0308
no i taki był Dawid nigdy nie powiedział złego słowa na rodziców,ale znałam go też z tej strony gorszej gdy zażył narkotyki czy wypił alkohol....mi osobiście krzywdy nie zrobił....jak go odwoziłam kilka razy pod dom w takim stanie i odprowadzałam do mieszkania to kładł się zaraz do łóżka i odjeżdżał a na drugi dzień przepraszał za to, że widziałam go w takim stanie.....
D
Derollo
"W domu grzeczny i spokojny" - ależ zawsze tak jest - taki dobry, krzywdy nie da zrobić nikomu - dobry chłopak z niego był, heh he
Dodaj ogłoszenie