Dawno temu Toruń słynął z odlewni i fabryki maszyn Drewitza

Szymon Spandowski
Najsłynniejszy chyba herb Torunia, który wisi nad głównym wejściem do Ratusza Staromiejskiego, powstał w zakładach Drewitza
Najsłynniejszy chyba herb Torunia, który wisi nad głównym wejściem do Ratusza Staromiejskiego, powstał w zakładach Drewitza Szymon Spandowski
Udostępnij:
Marka Drewitza była tak silna, że po 1920 roku nowi polscy właściciele postanowili pozostać przy niemieckiej nazwie. Fabryka przez niemal sto lat pracowała nad Kaszownikiem, dziś w zasadzie nie ma po niej śladu.

Wiele razy przykładaliśmy już ucho do starych murów, aby złowić echo rozgrywających się w ich cieniu wydarzeń. Dziś nasłuch rozpoczniemy od płyty. Chociażby takiej, jaką można znaleźć przed wejściem do schronu, w którym dziś mieści się stolarnia Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Napis na pierścieniu jest nieco zatarty, ale wciąż czytelny: „Maschinenfabrike Drewitz Thorn.”
[break]
Takie płyty kanałowe są dziś w zasadzie jedynym widocznym śladem działalności słynnej toruńskiej fabryki, która do II połowy lat 30. ubiegłego wieku znajdowała się nad brzegiem Kaszownika. Pamiątek jej działalności jest jednak więcej. Z zakładu Drewitza pochodzi np. herb Torunia zawieszony nad głównym wejściem Ratusza Staromiejskiego. Na drewitzowskie wyroby można też trafić w wielu miejscowościach dawnych Prus czy nawet poza granicami zaborów - metalowe kolumny w kościele ewangelickim w Rypinie powstały na początku lat 80. XIX wieku w odlewni na Mokrem.
Zakład cieszył się wielkim uznaniem, mógł również pochwalić się bogatymi tradycjami. Został założony przez Eduarda Drewitza w 1842 roku, a więc 14 lat przed inną przemysłową legendą Mokrego - Fabryką Kotłów.
Odlewnia i fabryka maszyn rolniczych miała powstać w sąsiedztwie Rynku Wełnianego, gdzie Drewitz miał już folusz. Być może jednak w pierwszych latach działalności związana była z Podgórzem, a dopiero później została przeniesiona na Mokre. Na ślad, który może być dowodem takiej wędrówki, trafiła Katarzyna Kluczwajd i opisała na swoim niezwykle interesującym blogu toruniarnia.blogspot.com. Epizod podgórski, jeśli się pojawił, nie był długi. Fabryka wrosła w krajobraz Mokrego i jako firma stąd zdobywała najważniejsze nagrody. Wyprodukowane przez nią maszyny rolnicze zdobyły m.in. laury na wystawie w Królewcu w 1875 roku, tej samej, na której medal otrzymała również opisywana przez nas fabryka makaronu.
Pod koniec XIX stulecia zakład Drewitza miał filię w Brodnicy oraz przedstawicielstwa w Królewcu i Gdańsku. Produkował różnego rodzaju maszyny, odlewy żelazne, w tym elementy wyposażenia toruńskich fortów. Firma zajmowała się również naprawami sprzętów, z czasem również silników.
Po Eduardzie, który był m.in. również radnym miejskim i ławnikiem sądowym, firmę przejął Oskar Drewitz. Familia się bogaciła, potrafiła jednak zadbać o swoich pracowników.
„Lekarz dr Drewitz, właściciel fabryki maszyn pod firmą O. Drewitz przeznaczył 10 tysięcy marek na założenie kasy robotniczej dla kalek i chorych robotników w swej fabryce. Obecnie zatrudnia fabryka Drewitza 250 robotników”. Wiadomość taką podała „Gazeta Toruńska” w październiku 1906 roku. Swoją drogą tylu osób nie zatrudniał wtedy żaden z toruńskich zakładów.
Na informacje o tym, jak była zorganizowana fabryka i ile była w stanie wyprodukować, trafiliśmy w „Słowie Pomorskim” z października 1923 roku. Zakład znajdował się już wtedy w polskich rękach, jednak ze względu na wyrobioną markę, nadal występował pod niemieckim szyldem.
„Fabryka jest pędzoną siłą wodną. Dwie turbiny wodne wytwarzają za pomocą prądnicy prąd elektryczny, który rozsyła się do różnych oddziałów, gdzie pracuje 15 oddzielnych silników elektrycznych o łącznej mocy, przeszło 120 koni mechanicznych. Prócz powyższej siły zapędowej ma fabryka możność pędzenia prądem miejskim, jak również własną zapasową lokomobilą.
Fabryka zatrudnia obecnie przeszło 150 robotników i pracuje bez przerwy, pomimo ciężkich ogólnych warunków rynkowych, bez redukcji czasu roboczego.
W roku 1920 przy niemieckim zarządzie fabryka wyprodukowała: nowych maszyn 1221 szt. i 114 ton odlewu przy 103 robotnikach. W roku 1921 maszyn 1876 szt. i 373 ton odlewu przy 130 robotnikach, w roku 1922 maszyn 2290 szt. i 400 ton odlewu przy 145 robotnikach”.
Jak wyglądał ten kombinat? Na pewno składał się z trzech budynków: odlewni o konstrukcji dachowej żelazo-drzewnianej, malarni o konstrukcji murowanej i również murowanego młyna. Taki opis pojawił się w każdym razie w ogłoszeniu toruńskiego magistratu z 7 sierpnia 1937 roku, dotyczącym przetargu na rozbiórkę budynków fabryki Drewitza. Zostały one zburzone, by zrobić miejsce pod budowę dworca autobusowego, najnowocześniejszego w II Rzeczypospolitej. To już jednak zupełnie inna historia...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie