Diabeł jeździ na jednym kole

Tomasz Bielicki
„W pracowni jesteśmy w stanie zrobić wszystko. W sprawie cudów, proszę zgłosić się do Boga” - głosił kiedyś napis w Baju Pomorskim. Magia teatru niewiele zna barier.

„W pracowni jesteśmy w stanie zrobić wszystko. W sprawie cudów, proszę zgłosić się do Boga” - głosił kiedyś napis w Baju Pomorskim. Magia teatru niewiele zna barier.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168284" sub="Stare lalki lądują w magazynowym domu starców. Andrzej Pietrzak z kostiumem Świnki, który przed laty stworzono do „Doktora Dolittle” Fot. Jacek Smarz">- Mieliśmy zlecenie na pociąg jeżdżący po rondzie kapelusza. Możliwe? Oczywiście, że tak. Jak to zrobić, aby pociąg nie spadł, kiedy aktor się schyli? Przymocowaliśmy go na stałe do obracającego się ronda. Przy odpowiedniej charakteryzacji nikt się tego wybiegu nie domyślił - opowiada konstruktor Andrzej Pietrzak. Od 22 lat pracuje w Teatrze Baj Pomorski i jak mówią jego koledzy, nie ma scenografii czy kostiumu, któremu nie dałby rady sprostać.

- Dostaję projekt i patrzę. Szukam problemu. Jest! Głowa osadzona dość nisko, a więc musi być garb. Zaczyna się kombinowanie. Jak go zrobić, aby nie sparaliżować ruchów aktora. Biorę kawałek gąbki, podcinam... Jest. Nie gra? Znów podcinam - opowiada. - Brakuje małego kapelusza. Zrobić czy kupić? Znajdujemy przez internet. Nasza praca przypomina układanie klocków Lego. Najlepszy jest początek i koniec. Ciało i ozdoby na lalkach zawsze są nasze, ale dopiero aktor daje im duszę i życie.

<!** reklama>W Teatrze Horzycy pracują właśnie nad scenografią do premiery pod tytułem „Ich czworo”. - Proszę popatrzeć. Dostałem już rozrysowane wizje scenografa. Od tego zaczynamy. Wykonujemy całą czarną robotę - śmieje się Vassil Moscov, kierownik działu technicznego. - Mam zasadę, że nigdy nie czytam scenariusza, aby nie wyrobić sobie własnej wizji. Rozmawiam za to dużo ze scenografem. Staram się być elastyczny, choć przy okazji „Dostoevsky-Trip” spieraliśmy się z ołówkiem w ręku o możliwości prezentacji szaf na scenie.

Scenografia do „Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie” powstała w 2 tygodnie. Przy „Kocie w butach” pracowano 1,5 miesiąca. - Specyficzne kostiumy, a także wyzwanie stworzenia obracanego koła o szerokości 9 metrów - mówi. - Mamy pracownię stolarską, krawiecką oraz modelarnię z rekwizytornią. Po zejściu spektaklu z afisza niektóre części scenografii wykorzystujemy ponownie. Historyczne kostiumy lądują w magazynie. Wystarczy czasem zmienić kołnierzyk, aby strój odpowiadał już innej epoce.

Stroje do „Barona Münchausena” w Baju Pomorskim składały się z 130-160 elementów, które trzeba było zszywać. Pracowano nad nimi 2,5 miesiąca. Z samego szarego papieru, mąki wody i kleju są tam w stanie wyczarować fantastyczne maski. Magia teatru wychodzi czasem na zewnątrz.

- Na warsztaty braliśmy ze sobą diabła ze spektaklu „Kot w butach”, który jeździł na jednym kółku. Cały się trząsł, bo był na sprężynach. Wracaliśmy raz piechotą ze szkoły przy ulicy Bażyńskich. Diabeł na czele. Wychodzimy za rogu wprost na babcię, a ta klęka i krzyczy „Panie Boże, dlaczego do piekła?”. Podnieśliśmy ją i pozwoliliśmy jej uszczypnąć naszą lalkę - wspomina Andrzej Pietrzak. - Magia zadziałała.

WARTO WIEDZIEĆ

  • Sztuka „Dudi bez piórka” miała premierę w Baju Pomorskim w czerwcu ubiegłego roku.
  • Jej pierwotny tytuł, który zmieniono po 10 kwietnia 2010 roku, brzmiał „Dudi - kaczka bez skrzydła”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie