Długa wędrówka od wsi do wsi

Michał Malinowski
Rozmowa z DAWIDEM IWANOWSKIM, wiceprezesem Stowarzyszenia „Rudak” o pasji do podróżowania, tegorocznym urlopie oraz podróżniczych marzeniach.

Znajduje Pan czas na podróże?
Tak, w szczególności lubię podróżować samochodem, szczególnie w roli kierowcy. Tak właśnie podróżuję najczęściej. Mam też wielki sentyment - już od dzieciństwa - do kolei. Na ile to tylko możliwe, staram się podróżować. Nawet krótkie wyjazdy doskonale znaną mi trasą niezmiennie sprawiają mi przyjemność.
Polska wciąż ma przed Panem wiele nieodkrytych tejmnic?
Zgadza się. Ciekawi mnie zarówno to, jak z biegiem czasu zmieniają się miejsca, które mam we wspomnieniach, jak i to, co może mi dać poznanie nowych, dziewiczych dla mnie terenów. Najczęściej podróżuję po Polsce. Nasz kraj jest piękny, bardzo różnorodny pod wieloma względami.
Jeden z takich wyjazdów zapadł Panu szczególnie w pamięci. Dlaczego?
To wyjazd sprzed kilkunastu lat z moją ówczesną narzeczoną, a obecnie żoną, Basią w Bieszczady. Zaplanowaliśmy kilkudniową wędrówkę po górach, ale zupełnie nie dopisała nam pogoda. Postanowiliśmy więc - będąc już na miejscu - odnaleźć rodzinę Basi w pobliskim Lwowie. Rzecz w tym, że rodzinę tę Basia znała dotychczas… tylko z opowiadań. Mając za przewodnika uzyskane telefonicznie strzępki wspomnień jej matki ruszyliśmy na Ukrainę. O dziwo, po wielu niezwykłych przygodach, udało nam się tych krewnych odnaleźć. Kontakt utrzymujemy do dziś.
Czy rodzina towarzyszy Panu w podróży?
Zawsze. Od wielu już lat podróżujemy wspólnie z żoną, No i, oczywiście, z dziećmi. Takie rodzinne podróżowanie determinuje potrzebę gruntownego przygotowania. Z młodzieńczych lat pozostał mi jednak nawyk zabierania ze sobą solidnej linki, latarki, dobrego noża i wojskowej pałatki.
Dokąd udało się wyjechać w wakacje?
Tegoroczny urlop spędziłem na raty. Zaplanowaliśmy dwa wyjazdy: jeden w lipcu, drugi w sierpniu. Tę pierwszą część urlopu spędziliśmy w Warszawie. To był bardzo intensywny pobyt. Od niedawna odkrywamy, jak wiele dla takiej rodziny jaka nasza ma do zaoferowania turystyka miejska. Na drugą część urlopu pojechaliśmy nad morze, niedaleko Jarosławca.
Jak często stara się Pan wyjeżdżać?
Dwa-trzy razy. Zimą staram się wyjechać na południe. Uważam, że polskie góry są najpiękniejsze właśnie o tej porze roku. Wiosną, latem, jesienią - jeżdżę tam, gdzie nogi poniosą.
Czego oczekuje Pan po podróżach?
Lubię poznawać ludzi, rozmawiać z nimi, stykać się z ich kulturą, „oddychać ich powietrzem”. Planując wyjazd często pod uwagę biorę wydarzenia kulturalne, w których w danym miejscu mógłbym uczestniczyć. Lubię obserwować, jak żyje się w innych rejonach Polski.
Dokąd chciałby Pan jeszcze pojechać?
Marzy mi się podróż po Kresach Wschodnich. Patrząc na mapę - „od góry do dołu”. Także po ziemiach, które są teraz poza granicami Polski. Taka długa wędrówka od wioski do wioski.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie