Dorodne węgorze ze Skandynawii

Michał Malinowski
Krzysztof Kołowski przed stadionem Wilków w Wolverhampton
Krzysztof Kołowski przed stadionem Wilków w Wolverhampton Archiwum
Udostępnij:
Rozmowa z KRZYSZTOFEM KOŁOWSKIM, fotografem, przewodniczącym Rady Okręgu Kaszczorek.

Pańską pasją jest fotografia. Czy aparat zawsze towarzyszy Panu podczas wypadów - tych krótszych i tych dłuższych?
Aparat na wyjazdy zabierałem i zabieram, ale jako że prawie zawsze miały one charakter rodzinny, to i wśród zdjęć dominują tego typu fotki. Poza tym, fotografowałem i fotografuję ciekawe miejsca.
Obecnie podróżuje Pan nieco mniej niż kiedyś. Dlaczego?
Od czasu, kiedy zamieszkałem w Kaszczorku, czyli od lat dziesięciu, stałem się w pewnym sensie niewolnikiem domu i działki. Nie było tak, że wprowadziłem się do całkowicie gotowego domu - przez kolejne lata ciągle było coś do wykończenia. Wiązało się to przede wszystkim z finansami, ale też i czasem. Poza tym, córki dorastały i nasze wspólne wyjazdy rodzinne stawały się coraz rzadsze.
Ma Pan taką swoją podróżniczą oazę?
Nie, w tej kwestii nie jestem wybredny. Był czas, kiedy rok w rok podczas wakacji jeździliśmy do Skandynawii, a konkretnie do szwedzkiego Goeteborga. Były to pobyty zazwyczaj 2-tygodniowe u naszego przyjaciela mieszkającego tam na stałe. Nie przeszkadzało nam, że co roku bywaliśmy w tych samych miejscach, bo za każdym razem czekały na nas nowe wrażenia.

Córki zawsze fascynowały wielogodzinne zabawy w ogromnym wesołym miasteczku „Liseberg” w Goeteborgu, a ja z żoną z przyjemnością wędkowaliśmy w kilku ulubionych przez nas, uroczych widokowo miejscach - zarówno poza miastem, jak i niemal w samym jego centrum. Doskonale pamiętam chwile sprzed kilkunastu lat, kiedy to z przepływającego przez Goeteborg Kanału Gotyjskiego wyciągaliśmy dorodne węgorze, łowione na niekiedy nie do końca rozmrożone kawałki śledziowych filetów.

Goeta Kanal jest kanałem łączącym Morze Północne z Bałtyckim, dostosowanym do dużych statków pełnomorskich. Kiedy taki się zbliżał, trzeba było z brzegu uciekać, bo fala zalewała kamienisty brzeg, z którego wędkowaliśmy. Takie atrakcje nie miały znaczenia dla wyników połowów.
Co Pana pociąga w podróżach?
Na zwiedzaniu za bardzo mi nie zależy, bo i tak wszystkich zabytków świata nie zdołam zobaczyć na własne oczy, a ich zdjęcia są przecież w Internecie. Bardziej zależy mi na poznawaniu codziennych obyczajów mieszkańców innych krajów. Od 24 lat jestem współwłaścicielem niewielkiej firmy w Wąbrzeźnie, produkującej obecnie delikatesowe pasty rybne. Zaczynaliśmy jednak, jako jedni z pierwszych w Polsce, od sałatek śledziowych w smakowych sosach majonezowych.

Takie sałatki zauważyłem podczas urlopowego pobytu w słowackiej Żylinie. Zanim zamieszkałem w Kaszczorku i rozpocząłem swoją społeczną działalność na rzecz osiedla, podczas corocznych pobytów w Skandynawii interesowałem się lokalną infrastrukturą i wszystkim tym, co służy lub przeszkadza mieszkańcom. Teraz tę wiedzę konfrontuję z dzisiejszymi realiami u nas i stwierdzam, że w Szwecji inaczej pojmuje się na przykład kwestie ochrony środowiska i możliwość wykorzystywania obszarów objętych taką ochroną dla turystyki i rekreacji.
Wiem, że ma Pan również pewne wspomnienia z pobytu w angielskim Wolverhampton...
Zgadza się. Gdy odwiedzałem córkę podczas jej studiów w tym mieście, bywałem na meczach miejscowej drużyny „Wilków” - Wolvs, grającej w pierwszej lidze - bezpośrednim zapleczu Premiership. Kiedyś u nas na mecz żużlowy szło się na 3 godziny przed jego rozpoczęciem - żeby zająć dobre miejsce. W Anglii jest tak samo, tyle że na opak. Na stadion wchodzi się tuż przed meczem, ale po nim 3 godziny spędza się w pubie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie