Dramat rodzinny w Toruniu. "Tatuś nas sprzedał razem z mieszkaniem"

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
pixabay
Po burzliwym rozwodzie pan Tobiasz, znany w Toruniu muzyk, sprzedał swoje mieszkanie wraz z lokatorami: byłą żona i dziećmi. -Gdzie się mamy podziać?! Teraz nachodzą nas dziwni ludzie i straszą - skarży się pani Dorota.

Zobacz wideo: Matura 2023 - szykują się duże zmiany!

Każdy w tym rodzinnym dramacie czuje się dziś źle. Rozwód był burzliwy, podobnie jak losy związku pani Doroty i pana Tobiasza. Dość wspomnieć że rozstawali się i schodzili nie raz. Teraz ich drogi życiowe rozeszły się na dobre, ale skutkiem ostrego konfliktu jest poważny problem mieszkaniowy i cierpienie dzieci. 21-letni syn ma kłopoty ze studiami. 11-letnia córka nabawiła się depresji i stanów lękowych.

Polecamy

-Do tego wszystkiego nie wiadomo, gdzie będziemy mieszkać. Eksmąż wypowiedział mi umowę użyczenia mieszkania i sprzedał lokal dziwnym ludziom. Nachodzą nas, jeden zaczepiał na ulicy - skarży się pani Dorota. - Nie wyprowadzam się, bo nie mam dokąd. Liczę, że nowi właściciele założą sprawę o eksmisję. To daje mi nadzieję na mieszkanie socjalne od miasta.

- Tak, sprzedałem mieszkanie, bo miałem do tego prawo. Użyczenie wypowiedziałem, bo była żona zadłużyła lokal w spółdzielni na grube tysiące złotych. I to do mnie, jako właściciela, pukali komornicy. Proponowałem jej 20 tys. zł i wynajęcie innego "M". Nie zgodziła się. Przyznaję, że mieszkanie trafiło do takich, no... chachmętów. Ale nie są to ludzie, którzy wysyłaliby "grubych Antków" do kobiety i dzieci - tłumaczy z kolei pan Tobiasz, znany w Toruniu muzyk.

Prawda według pani Doroty

Prawda według torunianki jest taka, że eksmąż robi jej celowo na złość. "Tatuś nas sprzedał razem z mieszkaniem" - tak widzi sytuację. Owszem, płaci regularnie alimenty (zasądzone 800 zł na dwoje dzieci plus 200 zł, na które się umówili). Owszem, proponował jej wspomniane 20 tys. zł "za wyprowadzkę". Ale sprzedaży mieszkania wraz z nią i dzieciakami wybaczyć mu nie jest w stanie.

-Układa sobie życie z nową partnerką i na to potrzebował pieniędzy. Nasz los go nie wzrusza. Ja przepracowałam kilkanaście lat w administracji uczelni wyższej. Potem poszłam do pracy w butiku, który nie wypalił w Toruniu. Obecnie jestem bezrobotną bez prawa do zasiłku. Żyję z alimentów, 500 plus na córkę i 124 zł "rodzinnego". Syn dopiero niedawno zaczął zarobkować "na słuchawce". Do pracy teraz nie pójdę, bo muszę być przy cierpiącej na depresję córce. Za co niby miałabym wynająć mieszkanie na komercyjnym rynku?! Owe 20 tys. zł wystarczyłyby tylko na rok. A co potem?! - kończy dramatycznym pytaniem pani Dorota.

Toruń. Mieszkania na sprzedaż od miasta. Co i gdzie można ku...

Nowi właściciele "M" na Rubinkowie, które kobieta wciąż zajmuje, nie założyli jej dotąd sprawy o eksmisję. To ludzie, którzy byli świadomi tego, co kupują: zadłużony lokal z lokatorami po okazyjnej cenie. Różnymi sposobami starają się więc teraz skłonić panią Dorotę, by się wyprowadziła. Niektóre metody są takie, że interweniować musiał adwokat Radosław Prątnicki, reprezentujący toruniankę. Wcześniej pomagał jej prawnik z Centrum Praw Kobiet, ale sam zrezygnował.

Prawda według pana Tobiasza

Prawda według torunianina jest taka, że jego była żona nie chce się wyprowadzić, bo musiałaby wreszcie iść do pracy, zarabiać i płacić za mieszkanie.

-A przyzwyczaiła się nie płacić i solidnie zadłużyła moje mieszkanie. Nie wywiązała się też z umowy spłaty długu wynegocjowanej ze spółdzielnią. Wypowiedziałem jej umowę użyczenia "M", ale przecież proponowałem pieniądze na najem czegoś innego. Nie skorzystała. Nie robię tego przeciwko dzieciom. Kocham je. I chociaż są przez matkę nastawione przeciwko mnie, to wierzę, że kiedyś się to zmieni. Alimenty płacę teraz zawsze na czas.

Warto przeczytać

Pan Tobiasz jako muzyk stracił dochody w pandemii. Inną, rzemieślniczą działalność musiał w przeszłości zamknąć, bo na konto już prawie siadali mu komornicy. Jak mówi, w pierwszej kolejności z powodu długów mieszkaniowych, a w drugiej dopiero z uwagi na te alimentacyjne (dziś to przeszłość).

Lokal na Rubinkowie sprzedał, bo miał do tego prawo. Przyznaje, że mieszkanie trafiło w ręce "trochę takich chachmętów". Na sprzedaż umawiał się z jednymi osobami, ale ostatecznie "podstawili innych". Żaden rozbój w biały dzień się tu jednak nie odbywa. - A w ogóle nie podoba mi się to, że była żona w całym Toruniu mnie oczernia, a teraz jeszcze nagłaśnia nasze prywatne sprawy w mediach - kończy muzyk.

Masz to w domu? Możesz zarobić prawdziwą fortunę! Te rzeczy ...

Prawda według dzieci

Tu sprawa jest krótka. 21-letni syn ma kłopoty z odnalezieniem swojej drogi życiowej, studiami itd. Ojciec twierdzi, że już wyprowadził się od matki. 11-letnia córka niewiele ma do powiedzenia. Według słów pani Doroty nabawiła się depresji i stanów lekowych głównie z powodu dramatycznych przejść w szkole. Bywają całe dni, że tylko leży i nic nie mówi...

***

Jaki będzie finał tej sprawy? Pani Dorota liczy, że dostanie socjalne "M" od miasta. Od urzędników miała usłyszeć, że jak będzie w trakcie eksmisji, to trafi na listę mieszkaniową i to pilnie. Na razie się nie kwalifikowała.

PS. Imiona bohaterów zostały zmienione.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jestem fanką artykułów Pani redaktor Oberlan. Zawsze opisywała rzeczywistość i stawała w obronie prawdy. Niestety ten artykuł napisany jest w formie taniego lotu programu "Trudne sprawy"... Odczuwam mega rozczarowanie. Czyżby wraz z przejęciem Nowości przez Orlen spadła jakość pisania Pani redaktor ? Czemu nie napisała Pani o tym, że pan muzyk miał wyrok za pobicie byłej żony, czemu nie napisała pani, że od 2 miesięcy, dzieci "które kocha" mają odcięty prąd przez tatusia??? Zamiast interweniować w instytucjach, które mogłyby pomóc pani D. to wypytuje pani byłego męża i pisze oszczerstwa. To żenujące...Czy może Pani jakoś pomóc czy artykuł miał być tanią sensacją i wylewaniem brudów byłych małżonków ? To wielka desperacja zwrócić się z tak prywatnymi sprawami do mediów, to krzyk i wołanie o pomoc, nie sensację. Zrobi Pani coś z tym ???

Dodaj ogłoszenie