Dwa koncerty na "žBarce"

Jakub Pieczatowski
Jakiś czas temu pisałem o sukcesach, jakie w tym sezonie może świętować sportowa Barcelona. I jak na razie zawodnicy „blaugrany” zgarniają wszystko jak leci. A już miniony weekend był dla tego klubu niesamowicie udany.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/Pieczatowski_Jakub_(P).jpg" >Jakiś czas temu pisałem o sukcesach, jakie w tym sezonie może świętować sportowa Barcelona. I jak na razie zawodnicy „blaugrany” zgarniają wszystko jak leci. A już miniony weekend był dla tego klubu niesamowicie udany.

Najpierw, w sobotę, piłkarze ograli w finale Ligi Mistrzów Manchester Utd i sięgnęli po najcenniejsze klubowe trofeum w Europie. Dzień później wyczyn futbolistów skopiowali piłkarze ręczni. I to było ich największym nieszczęściem w tej całej fali radości i uniesienia – to, że swój finał rozgrywali dzień po wielkim triumfie piłkarskiej „Barcy”. Sukces szczypiornistów, na który czekali dłużej niż ekipa Pep Guardioli - sześć lat, a nie tylko dwa - przyćmił sukces piłkarzy. W niedzielę pewnie prawie żaden z kibiców nie oczekiwał na finałowe spotkanie Barcelony z Ciudad Real, a rozpamiętywał wygraną Lionela Messiego i spółki. Była po temu świetna okazja, czyli paradny przejazd ulicami miasta w odkrytym autobusie. A w odległej od stolicy Katalonii niemieckiej Kolonii szczypiorniści przygotowywali się do swego finału Ligi Mistrzów. Wszystko dzięki półfinałowej wygranej z Rhein Neckar Loewen, w której nie najlepszą partię rozegrał tercet Polaków: Sławomir Szmal, Karol Bielecki i Grzegorz Tkaczyk. Być może zwycięstwo kolegów futbolistów dodatkowo zmotywowało zespół Xaviego Pascuala, bo w decydującym meczu wprost zmiótł on z parkietu przeciwników z Ciudad Real, wśród których wyróżniał się Mariusz Jurkiewicz.

<!** reklama>To był niemal taki sam koncert, jeśli chodzi o kunszt grających, jak w przypadku piłkarzy. Ale nie każdy koncert cieszy się takim samym zainteresowaniem, nie każdy jest rozpamiętywany w podobny sposób. Tym bardziej, jeśli pierwszy z nich okazuje się wydarzeniem spektakularnym. Dlatego o drużynie Guardioli mówi się do dziś, a wygrana szczypiornistów przeszła niemal niezauważona. A szkoda, bo warto oklaskiwać triumfy także w tych mniej popularnych dyscyplinach.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie