Dwie ofiary w biały dzień

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Jesienią 1995 roku to zabójstwo wstrząsnęło mieszkańcami spokojnego osiedla Nad Browiną w Chełmnie. W biały dzień w osiedlowym sklepie zamordowane zostały dwie osoby.

Jesienią 1995 roku to zabójstwo wstrząsnęło mieszkańcami spokojnego osiedla Nad Browiną w Chełmnie. W biały dzień w osiedlowym sklepie zamordowane zostały dwie osoby.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171231" sub="To na tym spokojnym osiedlu w Chełmnie doszło 16 lat temu do makabrycznej zbrodni Fot. Jacek Smarz">6 listopada 1995 roku około godziny 14.20 Janusz P. wszedł do sklepu na osiedlu Nad Browiną w Chełmnie witając się gromkim „dzień dobry”. Odpowiedziała mu cisza. Powtórzył powitanie i wtedy spostrzegł leżące ciało Aleksandra G. Wybiegł ze sklepu, bo myślał, że współwłaściciel zasłabł. Gdy biegł po jego żonę, kątem oka zauważył, jak drzwi sklepu nieznacznie się uchyliły i przez szparę przecisnęła się postać z opuszczoną głową. Nie widział twarzy tego mężczyzny. Był to prawdopodobnie zabójca, którego do dziś nie udało się ustalić. Wszystko wskazuje na to, że najpierw zamordował sprzedającą tam kobietę, a potem jej teścia, który zapewne wszedł do sklepu w momencie, gdy go plądrował w poszukiwaniu gotówki.

Aleksander G. zmarł w szpitalu od kilkunastu ran zadanych nożem. Podobnie jak jego synowa. Ze spożywczaka zginęła saszetka z kilkunastoma milionami starych złotych.

<!** reklama>Prokuratura oskarżyła o popełnienie tej zbrodni 47-letniego Ryszarda F. Jednym z głównych dowodów przeciw niemu był wynik specjalistycznego badania, z którego, między innymi, wynikało, iż ślady na nożu znalezionym u niego w domu zgodne są z kodem genetycznym zamordowanego mężczyzny.

To jednak dla sądu było za mało. Po pierwsze, nie było żadnego bezpośredniego świadka zdarzenia. Po drugie, ówczesne badania nie dawały stuprocentowej pewności, że ślady znalezione na nożu należą tylko do tego jednego zamordowanego człowieka. Poza tym łańcuch zdarzeń, ustalony przez sąd, nie dawał gwarancji, że zabójcą jest ten 47-latek. Został uniewinniony i ten wyrok toruńskiego sądu podtrzymał również sąd apelacyjny. A 47-latek otrzymał jeszcze odszkodowanie za oskarżenie o zabójstwo, które jak dowodził, zrujnowało mu życie. - Nie traktuję tej sprawy w kategoriach jakiejś porażki zawodowej. Wręcz przeciwnie, wyrok, który wydałem wspólnie ze składem orzekającym, został podtrzymany przez sąd apelacyjny, więc to raczej sukces. Pomijając fakt, że nie udało się ustalić i ukarać sprawcy brutalnego zabójstwa - mówi sędzia Andrzej Walenta z toruńskiego Sądu Okręgowego. - Wracam myślami do tego procesu i cały czas twierdzę, że analizując dowody nie mogłem wydać innego wyroku. Według nich, tego mężczyzny nie było po prostu w tym sklepie w momencie zabójstwa. A pomijając już dowody, tak prywatnie wcale nie byłem przekonany, że ten oskarżony brał bezpośredni udział w tej zbrodni.

Sklepu, w którym doszło do zabójstwa, już nie ma. Zmienili się również mieszkańcy osiedla. Są jednak tacy, którzy pamiętają tamte wydarzenia sprzed 16 lat, które kojarzą im się przede wszystkim z atmosferą strachu, panującą wówczas na osiedlu.

- Tym bardziej że wówczas kilka miesięcy wcześniej zginęła ekspedientka innej placówki. Policja orzekła, że był to wypadek. Przewrócił się na nią regał, ludzie gadali o seryjnym mordercy w sklepach - mówi jedna z mieszkanek tego osiedla. - To był koszmar.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie