Dwójki redaktorów święto patriotyczne

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Ryszard Warta
Ryszard Warta
Udostępnij:
Dwóch dziennikarzy. Dzieli ich wszystko: dorobek, zawodowe doświadczenie, przynależność pokoleniowa, także medialna popularność i polityczne sympatie.

11 listopada, kiedy w całej Polsce świętowano Dzień Niepodległości, a w stolicy na dokładkę odbywała się tradycyjna już, niestety, młócka policji z ulicznymi bandytami o mózgach tak gładkich, jak paski na ich dresach, nasi bohaterowie też byli w dwóch kompletnie różnych okolicznościach przyrody.

Redaktor Jacek Żakowski pod eleganckimi świecznikami Pałacu Prezydenckiego odbierał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za - jak informuje Kancelaria Prezydenta RP - „wybitne osiągnięcia w działalności na rzecz przemian demokratycznych i wolności słowa w Polsce, za zasługi dla rozwoju wolnych mediów i niezależnego dziennikarstwa”.

Trochę później drugi z tej zupełnie niepasującej do siebie dwójki - redaktor Bartłomiej Graczak, reporter Telewizji Republika, próbował na żywo relacjonować Marsz Niepodległości, ale wzięty na cel przez rzucających kamieniami, petardami, butelkami i czym tam jeszcze, na dodatek wzięty pomyłkowo za członka ekipy TVN - stacji przez maszerujących bardzo nielubianej, musiał schronić się w wieżyczce mostu Poniatowskiego.

Na zawieszonym tu i ówdzie filmiku widać, jak krzyczy do przechodzących na dole i atakujących go demonstrantów, że nie jest z TVN, tylko TV Republika. Ta komedia pomyłek byłaby nawet zabawna, gdyby nie to, że tam naprawdę mogło dojść do nieszczęścia.

Lewicowych fascynacji Jacka Żakowskiego nie podzielam, cokolwiek irytuje mnie ta jego mentorska maniera. Nie lubię też prawicowej gorliwości TV Republika i dla tego środowiska tak charakterystycznego uzurpowania sobie monopolu na niezależność.

Jeśli jednak zastanowić się, kto z tej dwójki bardziej w ów świąteczno-patriotyczny dzień był tam, gdzie trzeba, to stawiałbym raczej na młodego i bojowego redaktora Graczaka niż na utytułowanego, zasłużonego i odznaczonego Żakowskiego. Z oczywistych powodów: obecność żurnalisty tam, gdzie coś się dzieje, choćby i można było za to oberwać kamieniem, to przy całej nienormalności takiej sytuacji widok o wiele bardziej naturalny niż widok żurnalisty wypinającego pierś do orderu.

Fanem redaktora Graczaka raczej nie zostanę, dość mnie zresztą zjadowił tym swoim wołaniem, że to nie TVN, tylko Republika, tak jakby zamierzał tym idiotom rzucającym kamieniami wytłumaczyć, że ciskają nie w tych, w których trzeba, a przecież w kogokolwiek by nie rzucali, jeden byłby to bandytyzm. Ale on tam naprawdę mógł dostać kamieniem w głowę. Czym ryzykował jego starszy kolega z dziennikarskiej branży. Tym, że się potknie na pałacowym dywanie?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie