POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Dyrygowanie ma coś z "žegzorcyzmowania"

Dyrygowanie ma coś z "žegzorcyzmowania"

Gabriela Ułanowska

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Dyrygowanie ma coś z "žegzorcyzmowania"
Rozmowa z AGNIESZKĄ DUCZMAL, światowej sławy dyrygentką
Dyrygowanie ma coś z "žegzorcyzmowania"

Rozmowa z


Orkiestra Amadeus obchodzi właśnie jubileusz 40-lecia. A wszystko zaczęło się, jak Pani wspomina tak zwyczajnie: „ parę luźno rzuconych zdań na korytarzu szkoły”... I powstał zespół, o którym w „The Gazette Montreal” napisano: „Pomyłki być nie może: Orkiestra kameralna Polskiego Radia jest jednym z najwspanialszych zespołów naszych czasów”. Co przez te wszystkie lata miała Pani momenty zwątpienia?


Zwątpienia - nie. Nie było mnie stać na zwątpienie, ponieważ wytyczyłam sobie drogę, którą musiałam już iść. Najtrudniejsze było pogodzenie człowieczeństwa z profesjonalizmem, a w moim zawodzie jest to niezwykle trudne. Nie każdy muzyk potrafi się pogodzić z tym, że nie mieści się w danym zespole. Chodzi o osobowość, charakter brzmienia, umiejętności. Musiałam nauczyć się odmawiać i to było bardzo stresujące - potrafić żyć z tym, że ktoś mnie nie lubi, bo go nie uznałam. Jestem człowiekiem, któremu potrzebna jest życzliwość, bo ja staram się być życzliwa. Taką mam hierarchię wartości. Przypomniała mi się teraz taka sytuacja: kiedyś w zespole grała córka jednego z notabli. Gdy jej podziękowałam, nastąpił kłopotliwy moment w historii orkiestry. Po piętnastu latach ojciec tej dziewczyny był na naszym koncercie i po jego zakończeniu podszedł do mnie i powiedział, że teraz rozumie, dlaczego jego córka nie mogła u nas grać. Te słowa wynagrodziły mi przeżycia związane z podjęciem przed laty tak trudnej decyzji.


Stworzenie tak wspaniałego zespołu to odnalezienie i zaproszenie do współpracy artystów, którzy wspólnie oddychają muzyką. Aż trudno uwierzyć, że ta uśmiechająca się ciepło do grających muzyków kobieta z batutą nie potrafiła ich jeszcze do niedawna pochwalić. Dlatego prosili: „Pochwal nas czasem Agnieszko”. Czy to wynikało z perfekcjonizmu, czy tak bardzo wysoko ustawionej poprzeczki dla siebie i orkiestry?


Z wszystkiego razem. Cały czas muzycy słyszeli ode mnie, że trzeba coś poprawić, dopracować. Ta prośba wiele mnie nauczyła: trzeba pochwalić za wszystko, co się udało, za każde osiągnięcie. Dzisiaj, kiedy fraza pięknie zabrzmi, potrafię powiedzieć - to było świetne!


Kiedy zapytałam Pani zastępcę, Piotra Łużnego, o to, jaka jest orkiestra, powiedział, że niezwykła, rodzinna, że panuje w niej specyficzna atmosfera, której nie niszczy rywalizacja. Dowiedziałam się również, że rotacja jest w zespole minimalna i sprowadza się do zmian spowodowanych odchodzeniem muzyków na emeryturę. To Pani zasługa. Łączenie funkcji dyrektora, kierownika artystycznego orkiestry i dyrygenta jest niewątpliwie bardzo trudne. Jak Pani to robi?


Gdybym musiała kierować orkiestrą sama, nie dałabym rady. W tej chwili jest to niemożliwe. Na początku radziłam sobie sama, z upływem lat administracyjne sprawy tak narastały, że nawet we dwójkę jest nam trudno wszystkiemu podołać.


Jest Pani otwarta na współpracę z młodymi muzykami. W Toruniu z orkiestrą Amadeus grała Anna Maria Staśkiewicz, w Poznaniu na koncercie jubileuszowym Łukasz Długosz...


Rzeczywiście, są młodzi, ale koncertuję z nimi od lat. Obserwuję ich dojrzewanie, widzę, jak się rozwijają. To wspaniałe przeżycie kolejny raz grać z młodym muzykiem i usłyszeć, jak wiele osiągnął. Uważam, że młodzi, utalentowani artyści powinni grać z najlepszymi orkiestrami, bo tylko to pozwoli im na artystyczne dojrzewanie, to stymuluje ich rozwój.


Ta otwartość na wszelaką sztukę zaowocowała wspólnym koncertowaniem z muzykami „nieklasycznymi”, np. Al Di Meolą czy Adamem Makowiczem. Niektórzy nie uwierzą, że Amadeus grał jazz. Jednak tak było. Czy było to trudne?


To było rzeczywiście wyzwanie. Nie mamy tej muzyki we krwi. Jazzmani grają inaczej, inaczej czują rytm, mają swój styl. Trzeba się było w to wtopić. Udało się. Nasi partnerzy twierdzili, że świetnie daliśmy sobie radę i chętnie do nas wracają. Dla Al Di Meoli to było niezwykłe przeżycie - pierwszy raz grał z taką orkiestrą. Był zachwycony, a Adam Makowicz cały czas twierdzi, że najlepszy kontrabas jest w Amadeusie. To musi cieszyć.


Takie poszukiwania to również dowód na Pani synkretyczne podejście do sztuki. Na koncertach Amadeusa pojawia się balet, a jeden z jubileuszowych występów łączył muzykę i malarstwo. To pomysł na przyciągnięcie publiczności, czy kolejne wyzwanie artystyczne. A może spełnienie marzeń o sztuce bez granic?


To jest spełnienie marzeń. Od dziecka miałam kontakt z tańcem, baletem i malarstwem. To marzenie dojrzewało we mnie przez wiele lat. Chciałam połączyć te sztuki. Nie chodzi o żadne performance - to określenie mnie śmieszy. Mam na myśli coś zupełnie innego. Chodzi o oddziaływanie na większą ilość zmysłów. Słucha się nie tylko uszami, słucha się też oczami. Muzykę trzeba też zobaczyć. Inaczej brzmi utwór, którego słuchamy na żywo, patrząc na muzyków, a inaczej odbieramy tylko nagranie. Taniec wykorzystałam też w koncertach dla dzieci, bo one cudownie pochłaniają wtedy muzykę. A malarstwo? Czy może być coś piękniejszego niż zobaczenie barw muzyki?


Pani sama od zawsze nie bała się wielkich wyzwań. Opowiadała mi Pani o tym, jak na początku kariery odważyła się zaprosić do współpracy znaną śpiewaczkę, napisała Pani do niej i ona się zgodziła. Dziś Pani jest na szczycie i podobnie traktuje młodych artystów. Na pewno na szczycie była już Pani w 1982 r., kiedy otrzymała Pani tytuł „Kobieta Świata”. Agnieszka Osiecka uczciła to wydarzenie takim oto tekstem: Gdybym ja była Agnieszką, taką przez duże „A”, to bym ze złotą chodziła wywieszką, że ja, to Ja! Miast dyscypliny w orkiestrach - w mężczyznach budziłabym przestrach, o od Tych do Ameryk utkałabym limeryk!... A tak, to Tyś jest Kobieta Świata, a we mnie słoma, głóg i sałata” Agnieszce /La donna del mondo/- Agnieszka /rondo/. Czy budzi Pani przestrach w mężczyznach?


Ona napisała, że „budziłaby”, a to tryb przypuszczający. Nie, nie sądzę, żebym tak oddziaływała na mężczyzn. Myślę, że budzę respekt, a to jest co innego. Najważniejsze dla mnie jest, że mnie szanują. Cieszę się, że potrafią przyjąć moje muzyczne propozycje, nawet jeśli się z nimi w pierwszym momencie nie zgadzają.


Włoska prasa pisała: A.D. słusznie otrzymała w Rzymie tytuł „Kobieta Świata”, gdyż „ta drobna, silna, elegancka kobieta jest dyrygentem światowego formatu”. A Corriere della Sera dodaje, że „egzorcyzmuje” Pani swoją orkiestrę. To brzmi już groźniej. Czy trzeba uciekać się aż do egzorcyzmów, żeby osiągnąć takie sukcesy?


Pewnie nie trzeba. Ale w dyrygowaniu jest rzeczywiście coś z „egzorcyzmowania”. Przecież dyrygent ma muzykę w rękach, prowadzi orkiestrę, kształtuje dźwięk, ma niesamowitą moc. A tak w ogóle - to zawsze śmieszyło mnie w tej recenzji określenie „drobna”. Z daleka może tak wyglądam, ale przecież mała i szczupła to ja nie jestem.


Musimy dodać , że w orkiestrze gra na kontrabasie Pani mąż - Józef Jaroszewski. Czy w domu Pani również dyryguje ?


Pewnymi sprawami dyryguje mąż, pewnymi ja. To zależy od sytuacji. Nasz dom jest zupełnie zwyczajny. Idąc do pracy staramy się zostawiać nasze sprawy „za drzwiami”, ale z powrotem do domu bez pracy jest już trudniej. Myślimy przecież o muzyce, przynosimy ją w sobie i wtedy rozmawiamy, słuchamy siebie i muzyki.


Urodziła się Pani w rodzinie o tradycjach muzycznych i te tradycje kontynuowane są w Waszej rodzinie - jedna córka jest również dyrygentem, druga - wiolonczelistką. Tylko syn nie został muzykiem. Kiedy odbierała Pani w tym roku Złoty Mikrofon Polskiego Radia, na koncercie obecna była także wnuczka. Czy ona pójdzie w ślady dziadków i rodziców?


Nie wiadomo. Co prawda, od dwóch lat mówi, że będzie dyrygentem, ale charakterek ma taki, że biedne te orkiestry. Nie wiemy, czy będzie muzykiem. To dopiero się okaże. To, że ktoś ma zdolności, nie oznacza jeszcze, że będzie artystą. Może przecież nie chcieć, nie czuć potrzeby wypowiadania się w muzyce.


Podczas koncertu uświetniającego wręczenie Złotych Mikrofonów Pani córka - dyrygentka siedziała na widowni i w przerwie powiedziała mi, że zawsze bardzo denerwuje się, kiedy Pani dyryguje. A jak Pani reaguje słuchając koncertu orkiestry prowadzonej przez córkę?


Do niedawna bardzo się denerwowałam. W tej chwili już siadam spokojnie, mogę patrzeć i słuchać z większym dystansem niż kiedyś. Zawsze staram się być obiektywna, ale wtedy staję się zbyt surowym krytykiem. Chciałabym, żeby dopracowała każdy detal. Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że mimo naszego podobieństwa, jesteśmy różne. Ona ma inną sylwetkę, inne dłonie, a więc musi dyrygować inaczej.


Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jak kolęduje się w tak muzycznej rodzinie?


Całkiem zwyczajnie. Ktoś siada do fortepianu, a reszta śpiewa. Tradycyjnie, spontanicznie, jak w każdej polskiej rodzinie.


Czy zdarzyło się Pani spędzać Boże Narodzenie poza Polską, z dala od rodziny?


Dotychczas udawało się nam tego uniknąć. Raz tylko wyjechaliśmy w drugie święto, ale wigilię zawsze spędzamy w swoich domach z najbliższymi.


Warto wiedzieć


Agnieszka Duczmal (ur. 7 stycznia 1946 roku w Krotoszynie) - polska dyrygentka, założycielka i dyrygentka orkiestry Amadeus.


Pochodzi z rodziny o tradycjach muzycznych. Po ukończeniu V Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu podjęła w 1966 roku studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu. Studiowała dyrygenturę pod kierunkiem Witolda Krzemieńskiego.


W czasie studiów utworzyła w 1968 roku orkiestrę kameralną. Po skończeniu studiów, w latach 1971-1972 pracowała jako asystent dyrygenta w Filharmonii Poznańskiej, a od 1972 roku w Teatrze Wielkim w Poznaniu.

AGNIESZKĄ DUCZMAL, światowej sławy dyrygentką

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo