Dzień, w którym urodził się Judasz Iskariota

Redakcja
Z dr JUSTYNĄ SŁOMSKĄ z Muzeum Etnograficznego w Toruniu o tym, dlaczego przed wiekami tak bardzo obawiano się 1 kwietnia, rozmawia TOMASZ BIELICKI.

Z dr JUSTYNĄ SŁOMSKĄ z Muzeum Etnograficznego w Toruniu o tym, dlaczego przed wiekami tak bardzo obawiano się 1 kwietnia, rozmawia TOMASZ BIELICKI.

<!** Image 2 align=right alt="Image 80196" sub="Dr Justyna Słomska z toruńskiego Muzeum Etnograficznego / Fot. Adam Zakrzewski">Pierwszy kwietnia kojarzy nam się z żartami, które robimy swoim bliskim. Nie zawsze jednak tak było.

Prima aprilis posiada bardzo starą genealogię, która jednak do końca nie została jeszcze wyjaśniona. Mamy kilka przypuszczeń dotyczących jego pochodzenia. Do Polski ten zwyczaj przywędrował z basenu Morza Śródziemnego. W XIII wieku był już znany na naszych terenach, stąd hipoteza, że pojawił się razem z chrześcijaństwem. Początkowo ten żartobliwy obyczaj znany był jedynie wśród szlachty i mieszczan. Tak było aż do początku XX wieku.

Jaka jest geneza tego zwyczaju?

1 kwietnia urodził się Judasz Iskariota, który zdradził Jezusa za 30 srebrników. To dzień fałszywy, dzień wypuszczania nieprawdziwych informacji. Zdaniem niektórych, prima aprilis jest także echem indyjskiego święta bogini miłości Kamy. Członkowie najwyższych kast społecznych przebierali się, aby niepostrzeżenie pojawić się wśród najuboższych i płatać im psikusy. Do dziś ten zwyczaj jest kultywowany w Indiach. Pochodzenia tego obyczaju można się również doszukiwać w rzymskich uroczystościach ku czci bogini Ceres, która była opiekunką ziarna. Nic nie jest jednak pewne na sto procent.

A czego możemy być pewni?

<!** reklama>Tego, że w wieku XVI i XVII prima aprilis był już obchodzony przez całą warstwę wyższą. Zupełnie inaczej było wśród warstw uboższych. Polskiemu chłopu nie przychodziło do głowy, aby tego dnia żartować. W prima aprilis urodził się Judasz, a więc wierzono, że wszystkie osoby z zaświatów wracają na ziemię, aby wyrównać swoje rachunki. Bardzo często kończyło się to samobójstwem. W taki sam sposób postrzegano prima aprilis nie tylko w Polsce, ale również w niższych warstwach we Francji, Niemczech i Holandii.

W jaki zatem sposób mroczne postrzeganie tego zwyczaju na wsi przekształciło się w zabawną formę, którą obchodzimy współcześnie?

Prawdopodobnie nastąpiło to na początku XX wieku, kiedy warstwy społeczne przestały być tak hermetyczne. Ludzie na wsi, podobnie jak szlachta i mieszczanie, stroili sobie żarty, ale w różnych okresach w ciągu roku. Najczęściej od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Szczególnie kumulowało się to w okresie sylwestrowym. Psoty i figle dotykały osób, które albo były nieakceptowane, albo chciwe. W ten sposób starano się na nich odegrać. Kultura popularna stopniowo pozbawiła nas pamięci o strachu przed duszami.

Jakie były najpopularniejsze ludowe żarty primaaprilisowe?

Niejednokrotnie gospodarz wychodząc przed dom w okresie sylwestrowym spostrzegał, że na oborę lub stodołę wciągnięto jego... wóz. Na dachu lądowały także różne narzędzia rolnicze albo same koła od wozu. Gospodarz musiał się wykupić napitkiem lub jedzeniem, aby dowcipnisie pomogli mu ściągnąć pojazd na ziemię. To jeden z najbardziej spektakularnych żartów. Tak bawiono się właśnie na Kujawach i na ziemi chełmińskiej. Kiedyś wśród warstw wyższych wychodziły nawet specjalne jednodniowe gazety primaapirilisowe pełne śmiesznych wierszyków. Przesyłano sobie również śmieszne kartki lub pocztówki. Teraz ta tradycja jest już zupełnie zapomniana.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie