Egzaminy też można kupić

Justyna Wojciechowska-Narloch
- Ratunku! Czy ktoś coś wie o ewolucji dramatu na przestrzeni wieków - takie wołanie na forum internetowym to prośba o pomoc w napisaniu pracy zaliczeniowej bądź prezentacji na maturę.

- Ratunku! Czy ktoś coś wie o ewolucji dramatu na przestrzeni wieków - takie wołanie na forum internetowym to prośba o pomoc w napisaniu pracy zaliczeniowej bądź prezentacji na maturę.

Oczywiście za pieniądze. Zajmują się tym pojedynczy studenci, bądź całe nieformalne spółdzielnie, gdzie np. jeden jest polonistą, drugi historykiem, a trzeci socjologiem. Ogłaszają się w Internecie, akademikach oraz na wydziałach wyższych uczelni. Jeśli muszą napisać pracę od podstaw dla gimnazjalisty bądź licealisty - żądają 200 zł Jeśli jest to zaliczenie na studiach - to 300-500 zł.

- Jestem ostatnią deską ratunku. Klienci opowiadają, że próbowali sami coś robić, ale nauczyciel odrzucił. Niedawno pisałem pracę dla gimnazjalistki na ogólnopolski konkurs o Holocauście - mówi nasz informator (dane do wiadomości redakcji), który dorabia pisząc prace na zlecenie. - Co znamienne, w 50 proc. przypadków dzwonią rodzice i proszą o pomoc. Dogadujemy się co do ceny i terminu i po sprawie.

<!** reklama>To że uczniowie kupują prace na zaliczenia, konkursy czy maturę, jest tajemnicą poliszynela. Wiedzą o tym wszyscy, ale ze zjawiskiem nie walczy nikt. - Wiem, że są ludzie, którzy korzystają z takich usług. Nie robią tego z lenistwa, raczej z braku umiejętności - mówi Aleksandra Szwagrzyk, maturzystka z toruńskiego V LO i laureatka olimpiady polonistycznej. - Ja sama bez problemu napisałabym taką pracę, ale tego nie zrobię, bo to nieuczciwe. Celem prezentacji z polskiego jest, m.in., umiejętność dotarcia do źródeł, tworzenia bibliografii. Ktoś, kto kupi pracę, nie nauczy się tego.

W gdańskiej Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej problem jest bagatelizowany. - Sama prezentacja to za mało, żeby zdać egzamin. Trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytania. Jeśli uczeń to zrobi, to znaczy, że temat opanował i spełnił kryteria - usłyszeliśmy w OKE.

Tę opinię podzielają również dyrektorzy szkół. - Tu nie chodzi tylko o dobrą prezentację. Komisja sprawdza, co maturzysta umie, jak orientuje się w literaturze - mówi Mariusz Jamiński, dyrektor II LO w Toruniu. - Bez problemu zorientujemy się, czy uczeń czytał lektury, czy tylko ich opracowania. Intuicyjnie możemy też wyczuć, że coś jest nie tak. Nie potrafimy jednoznacznie stwierdzić, że praca jest niesamodzielna. Mogliby to zrobić nauczyciele uczący maturzystę, ale zasady są takie, że właśnie oni nie mogą być w komisji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie