Ekstraklasa jak pudełko czekoladek. Faworyci sprowadzeni na ziemię, comeback Piasta i dymisja Michała Probierza

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Podbeskidzie - Legia
Podbeskidzie - Legia jacek drost / dziennik zachodni / polska press
PKO Ekstraklasa. Powrót rozgrywek po przerwie zimowej przyniósł wiele sensacyjnych wyników. Po porażce Cracovii z Wartą do dymisji podał się Michał Probierz. Niesamowite widowisko stworzyli piłkarze Wisły Kraków i Piasta. Gliwiczanie przegrywali 0:3, ale udało im się wywieźć spod Wawelu trzy punkty! Z kolei Legia straciła pozycję lidera po wyjazdowej porażce z ostatnim w tabeli Podbeskidziem.

Zaledwie 40 dni trwała przerwa zimowa w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Wielu kibiców zdążyło się jednak za nimi stęsknić. Szybko przypomnieli sobie, za co kochają tę ligę. Parafrazując Foresta Gumpa - Ekstraklasa jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz. Zasada „każdy może wygrać z każdym” to nie są w polskim futbolu puste słowa. Faworyci niemal w komplecie zostali w weekend sprowadzeni na ziemię, razem z graczami obstawiającymi „pewniaki” u bukmacherów.

ZOBACZ TEŻ:

Zaczęło się od porażki Zagłębia Lubin z Wisłą Płock (0:2). Gospodarzom nie pomogła czerwona kartka dla Dominika Jończego już w 23. minucie gry. W końcówce dopuścili się też skandalicznego zachowania. Kamery Canal+ uchwyciły, jak jeden z członków sztabu szkoleniowego pokazuje w stronę Djorde Crnomarkovicia gest sugerujący żółtą kartkę. Serbski obrońca dzięki upomnieniu miał „wykartkować się” na spotkanie z Lechem, w którym i tak nie mógł zagrać w świetle umowy jego wypożyczenia z Kolejorza. Cwaniactwo i wykorzystanie luki w przepisach? Jak najbardziej. Problem w tym, że z wielu sposobów na dostanie kartki Crnomarković wybrał wykoszenie rywala równo z trawą. Efekt? Złamana noga i co najmniej dwa miesiące przerwy 21-letniego Piotra Pyrdoła.

Kolejnym spotkaniem był hit kolejki, drugi w tabeli Raków Częstochowa mierzył się z trzecią Pogonią Szczecin. Obie drużyny przed wznowieniem rozgrywek traciły do liderującej Legii tylko punkt. Choć drużyna Marka Papszuna domowe mecze wciąż rozgrywa w Bełchatowie, to Raków był faworyzowany przez bukmacherów. Zespół nie wykorzystał jednak przewagi na murawie, a w drugiej połowie jedynego gola meczu strzelił 20-letni Adrian Benedyczak z Pogoni.

- Pierwsza połowa przebiegła pod nasze dyktando. Zabrakło finalizacji szans. Sędzia nie podyktował też dla nas ewidentnego rzutu karnego. Od straty bramki mecz wymknął nam się spod kontroli. Zbyt dużo było nerwów i niedokładności. Pogoń to wykorzystała. Zaczynamy najgorzej jak można, ale przed nami jeszcze 15 spotkań. Myślę, że sporo z nich wygramy - zapowiada Papszun.

ZOBACZ TEŻ:

Sobota również nie zawiodła pod względem niespodzianek. Warta Poznań ograła 1:0 Cracovię. Pasy nie miały pomysłu na grę, a tylko dzięki skrupulatnej analizie VAR udało im się uniknąć czerwonej kartki i rzutu karnego w pierwszej połowie. Mimo kiepskiego spotkania w wykonaniu krakowian chyba nikt nie był w stanie przewidzieć reakcji Michała Probierza.

- Muszę odpocząć, przez 15 lat praktycznie cały czas pracowałem. W końcu trzeba gdzieś pojechać, zająć się sobą i rodziną. Ta decyzja chodziła mi po głowie od jakiegoś czasu. Myślę, że nasi zawodnicy też potrzebują nowego impulsu. Jestem na tyle doświadczonym trenerem, że wiem kiedy powiedzieć: „Stop!” - tymi słowami zrezygnował on nie tylko z funkcji trenera, ale też wiceprezesa klubu. Skoro jednak myślał o tym od dłuższego czasu, to dlaczego nie zrezygnował przed przerwą zimową?

ZOBACZ TEŻ:

Porażki na własnym terenie doznała też Lechia Gdańsk (0:2 z Jagiellonią Białystok), która przez prawie godzinę grała w osłabieniu. Z kolei w starciu Górnika Zabrze z faworyzowanym Lechem Poznań padł remis. Gospodarze mogą mówić jednak o sporym szczęściu. Sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował przeciwko nim dwa rzuty karne, lecz w obu przypadkach po analizach VAR zmieniał decyzję.

W niedzielnym meczu Wisły Kraków z Piastem Gliwice bukmacherzy oceniali szanse obu drużyn na zwycięstwo dość podobnie. Piłkarze zaserwowali spragnionym futbolu fanom jedno z najlepszych widowisk w tym sezonie. Pierwsze 20 minut to pełna dominacja Białej Gwiazdy, której udało się w tym czasie zdobyć trzy bramki. Później do głosu doszli goście. Jeszcze przed przerwą udało im się odrobić dwie bramki. W drugiej połowie dołożyli kolejne dwa trafienia i ostatecznie wygrali 4:3!

Przeskok z Krakowa na transmisję meczu Podbeskidzie Bielsko Biała - Legia Warszawa był jak zmiana auta z Mercedesa na dużego Fiata. Legioniści duchem zostali chyba jeszcze na zgrupowaniu w Dubaju, bo trudno inaczej usprawiedliwić liczbę błędów przez nich popełnianych. I to na tle zamykających tabelę Górali, którzy do niedzieli wygrali tylko dwa mecze! Dzięki bramce Rafała Janickiego z 48. minuty dołożyli trzecie zwycięstwo w sezonie. Wojskowych nie stać było nawet na wyrównanie. Spadli przez to na drugie miejsce w tabeli i na półmetku sezonu mają dwa punkty straty do Pogoni.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Materiał oryginalny: Ekstraklasa jak pudełko czekoladek. Faworyci sprowadzeni na ziemię, comeback Piasta i dymisja Michała Probierza - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie