Elana bez Maćkiewicza? To by była dopiero katastrofa...

Radosław Kowalski
W sobotę stało się to, na co kibice toruńskiej drużyny czekali od 20 października ubiegłego roku. Elana bowiem wreszcie zdobyła komplet punktów.

W sobotę stało się to, na co kibice toruńskiej drużyny czekali od 20 października ubiegłego roku. Elana bowiem wreszcie zdobyła komplet punktów.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82130" sub="Jarosław Maćkiewicz (na pierwszym planie) wciąż jest pierwszoplanową postacią w toruńskim zespole. W tym roku dla żółto-niebieskich strzelił już trzy bramki / Fot. Jacek Smarz">Podopieczni trenera Wiesława Borończyka pokonali w sobotę na wyjeździe Cartusią Kartuzy 1:0 (0:0). Bohaterem drużyny (który to już raz...?) został Jarosław Maćkiewicz. Napastnik, który za nieco ponad miesiąc skończy 38 lat, strzelił decydującą bramkę.

Cały czas zadziwia

- Na wyróżnienie zasługuje cały zespół, ale nie można nie podkreślić tego, co zrobił Jarek. On tej wiosny naprawdę mnie zadziwia - mówi toruński szkoleniowiec. - Gdyby w lutym ktoś mi powiedział, że „Maciek” będzie grał całe mecze i strzelał ważne bramki, bym nie uwierzył.

Torunianie wygrali, ale mimo wszystko nie zachwycili. W całym meczu tylko kilka razy poważniej zagrozili bramce gospodarzy, sami też popełnili trochę błędów, które powinny zostać wykorzystane przez piłkarzy z Kaszub.

- Do przerwy mieliśmy optyczną przewagę, ale niewiele z tego wynikało - relacjonuje trener Borończyk. - Nasi zawodnicy często byli „łapani” na spalonym.

Miejscowi za to mogli objąć prowadzenie tuż przed przerwą. Po błędzie środkowych obrońców Elany Arkadiusz Kordyl stanął „oko w oko” z Kamilem Woźniakiem, ale nie trafił w światło bramki.

<!** reklama>Jeszcze bliżej zdobycia gola zespół Cartusii był w 47. min. Z kilku metrów mocno uderzył Piotr Karasiński, jednak piłka odbiła się od poprzeczki. Po chwili goście przeprowadzili akcję, która rozstrzygnęła losy potyczki.

- Marcin Wróbel popisał się bardzo dobrym dośrodkowaniem, a Jarek Maćkiewicz strzałem głową pokonał bramkarza rywali - tłumaczy Wiesław Borończyk.

Czyste konto

Gospodarze dążyli do odrobienia straty. Skupili się głównie na wrzutkach w pole karne, i choć momentami było groźnie pod bramką Woźniaka, ten zdołał jednak zachować czyste konto.

- W końcówce mogliśmy podwyższyć prowadzenie - twierdzi szkoleniowiec Elany. - Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Patryk Przybysz, po dobrej wrzutce Dawida Zamiatowskiego, strzelił mocno z kilku metrów, ale trafił wprost w bramkarza Cartusii.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie