Eliksir drugiej młodości

Katarzyna Pietraszak
Doktor wstrzykuje kwas najpierw w jedną, potem w drugą pierś. Biust 45-letniej Małgosi po prostu rośnie w oczach. Podobnie jak jej samoocena i poczucie szczęścia. Teraz znowu ma osiemnaście lat...

Doktor wstrzykuje kwas najpierw w jedną, potem w drugą pierś. Biust 45-letniej Małgosi po prostu rośnie w oczach. Podobnie jak jej samoocena i poczucie szczęścia. Teraz znowu ma osiemnaście lat...

<!** Image 2 align=right alt="Image 79349" sub="Piersi kobiety zostały wypełnione kwasem-żelem. To najnowsza metoda podnoszenia i powiększania biustu. Bydgoska klinika zaczęła ją stosować jako pierwsza w Polsce. Pań, które w ten sposób poprawiają swoją atrakcyjność, przybywa / Fot. Tadeusz Pawłowski">Informacje o tym, że bydgoska klinika wstrzykuje „upiększający” kwas w biust rozchodzi się w lot. Krótka wzmianka w ogólnopolskim dzienniku telewizyjnym sprawiła, że drzwi do gabinetu chirurga nie zamykają się. Telefony urywają się, z całej Polski i zagranicy. Bo panie wolą kwas niż silikon.

Z miseczki A na B

45-letnia Małgorzata Szymańska przyjechała z Poznania z „prawie mężem” - tak przedstawia swego 30-letniego partnera. To on usłyszał o bydgoskim ośrodku, który jako pierwszy w kraju rozpoczął zabiegi powiększania piersi poprzez wstrzykiwanie w nie kwasu hialuronowego. Nie namawiał partnerki do zmiany wyglądu, to jej na tym zależało.

<!** reklama>- W moim wieku skóra już nie jest taka jędrna, a piersi nie sterczą jak powinny - Małgorzata wolałaby, żeby wyglądały jak kiedyś. Teraz są, jej zdaniem, zbyt płaskie i za bardzo zwisają. - Dzieci je wyssały - szczupła brunetka odgarnia lśniące włosy opadające na policzki. Wygląda młodo. A jest matką 24-letniej córki. Nigdy dotąd nie poprawiała swojej urody przy pomocy chirurgów. Teraz jednak zdecydowała się na operację plastyczną piersi. W poznańskiej klinice wyznaczono jej termin wszczepienia implantów. Miała stawić się za miesiąc, ale zrezygnowała. Wybrała zabieg wstrzykiwania kwasu, bo po nim - jej zdaniem - piersi będą wyglądały bardziej naturalnie.

<!** Image 3 align=right alt="Image 79349" sub="Pani Małgosia nie widzi zabiegu powiększania jej biustu. Ale z efektu będzie zadowolona. Kwas, jaki właśnie wstrzykiwany jest w jej piersi, zwiąże wodę w tkance. Żele na bazie kwasu hialuronowego są stosowane do produkcji implantów, służą także do wypełniania zmarszczek i powiększania ust / Fot. Tadeusz Pawłowski">Mówi, że „po” poczuje się lepiej, atrakcyjniej. Czy przez to będzie bardziej szczęśliwa? - Z pewnością - odpowiada i wysyła promienny uśmiech do „prawie męża”. Oboje siedzą na kanapie w holu bydgoskiej kliniki czekając na zabieg. Jej brązowy golf skrywa, na oko, biust w rozmiarze B. Jednak jest to „tylko” A podniesione stanikiem z fiszbinami. - Nie chcę mieć takich superdużych. Takie nie wyglądają naturalnie - wyznaje Małgorzata. Podchodzi do niej wysoka kobieta przed trzydziestką. Chciałaby dowiedzieć się jak najwięcej o zabiegu, na który czeka Małgorzata. Okazuje się, że przyjechała z Warszawy na konsultacje. Czeka w kolejce, żeby doktor zobaczył, czy jej piersi można poddać kwasowemu zabiegowi, bo nie w każdym przypadku jest to możliwe. Opowiada, że w domu przeprowadziła doświadczenie na swoich piersiach. Do gumowych rękawiczek wlała po 50 ml wody, włożyła do stanika i założyła go. Stanęła przed lustrem i... wciąż nie wie, jak ułożą się jej piersi z kwasem. - To może śmieszne, ale chodzi mi o taką wizualizację. Jak one będą wyglądały? Podniosą się całe czy tylko w okolicach gruczołu? - warszawianka ma też obawy dotyczące rekonwalescencji. Jeździ na kładach i nartach, nie chciałaby z tego rezygnować. Tak jak Małgorzata wolałaby kwas niż obce ciało. Niestety, za chwilę dowie się, że w jej przypadku kwas odpada. Doktor powie, że jej biust lepiej będzie wyglądał po wszczepieniu implantów.

Zabieg

Narzeczony Małgorzaty czeka w holu, podczas gdy jego partnerka wieziona jest na łóżku do sali operacyjnej. Możemy tu wejść, pod warunkiem, że nie będziemy przeszkadzali i założymy na siebie operacyjną odzież. Małgorzata podłączana jest do aparatury, która będzie monitorowała jej tętno. Leży nieruchomo przykryta zielonym prześcieradłem. Instrumentariuszka jeszcze poprawia ampułki z kwasem-żelem, idealnie poukładane na stoliku. Jest ich 20 - po 10 na każdą pierś. Doktor zabiera się do pracy. Grubą igłą, przypominającą raczej stalową rurkę, przebija skórę u dołu prawej piersi. Wyciekającą krew ociera gazikiem. - Proszę ampułkę - podany w megastrzykawce żel powoli wprowadza w tkankę. Celuje rurką tak, aby trafił we wszystkie jej miejsca. Asystentka podaje drugą, trzecią i kolejną ampułkę. Pomiędzy wstrzyknięciami dawek kwasu doktor uciska pierś, żeby substancja dobrze się rozprowadziła, a pierś ładnie ukształtowała. Nie wygląda to subtelnie, ale przecież Małgorzata tego nie widzi - obraz tego, co dzieje się z jej biustem, zasłania zielona kotarka tuż przed jej brodą. - Dokuczam bardzo? - pyta doktor. - Czuję, że coś pan robie z moimi piersiami, ale nie wiem co. Nic nie boli - Małgosia, która została znieczulona tylko w okolicach biustu, jest świadoma, ale nic nie czuje.

<!** Image 4 align=right alt="Image 79352" sub="Efekt użycia kwasu hialuronowego nie jest trwały. Po około 2 latach zawartość kwasu zmniejsza się o połowę. - Wtedy przyjadę tu znowu - zapowiada Małgorzata / Fot. Tadeusz Pawłowski ">Po sali operacyjnej tak, jak my, niemal bezszelestnie, porusza się operator z „Polsatu”, rejestrujący kamerą każdy ruch chirurga. Telewizja chce to pokazać w swoim magazynie poświęconym urodzie.

Prawa pierś Małgorzaty rośnie w oczach. Po wstrzyknięciu dziesiątej dawki sterczy, nawet teraz, gdy kobieta znajduje się w pozycji leżącej. Zdecydowanie różni się od tej lewej, płaskiej. Chirurg właśnie przystępuje do jej operacji. I znów rurka przebijająca skórę, krew i pierwsza ampułka. Rozmasowywanie. Druga, trzecia i dziesiąta ampułka. Po niespełna kwadransie jest po wszystkim. Obie piersi są większe, sterczą, mają plastry założone na rankach po iniekcjach- to jedyne widoczne ślady po kwasowym zabiegu. - No i nic dodać, nic ująć. Tak miało być! - ocenia efekty swojej pracy doktor. Zadowolona? - pyta Małgorzatę, która zobaczy swoje nowe piersi za moment, niestety, tylko na chwilę. Bo zanim nacieszy się ich widokiem, musi przez dwa tygodnie nosić specjalny stanik.

Pięć dni po zabiegu Małgorzata, wyznaje nam, że ma śliczne piersi, takie jak wtedy, gdy była 18-latką: - Za tydzień je odsłonię. Poznanianka zawodowo zajmuje się handlem nieruchomościami. Nie zarabia mało. Ponad 15 tysięcy złotych, jakie zapłaciła za poprawą biustu, nie było dla niej kwotą nie do zdobycia. Jeśli za dwa lata piersi wrócą do starego wyglądu (jedynym manakamentem zabiegu jest to, że jego skutki nie są trwałe), Małgorzata jest skłonna wydać kolejne kilkanaście tysięcy złotych.

Wiele kobiet dałoby każde pieniądze za bycie piękniejszą i młodszą. I wielu panów także. Kwoty, jakie Polki i Polacy wydają na poprawianie urody rosną w oszałamiającym tempie. W Polsce działa kilka klinik chirurgii plastycznej, legitymujących się stosownymi certyfikatami, ale oprócz nich - setki gabinetów bez potwierdzeń kwalifikacji lekarzy. Z szacunków wynika, że liczba osób poddających się różnorakim zabiegom plastycznym wzrasta co roku o 10 tys., a tylko w 2005 r. było ich 25 tys. Piersi są na pierwszym miejscu listy części ciała, która panie sobie zmieniają - zwykle powiększają. Zaraz po nich w ręce chirurgów oddają nosy i tkankę tłuszczową. Liposukcji poddawane są głównie pośladki, fałdy brzuszne i uda. Z kolei niedoskonałości nosa i brzucha to mankamenty zgłaszających się panów.

- Kobieta bardziej niż mężczyzna chce wyglądać lepiej. Facet nie zawsze taką potrzebę odczuwa, przynajmniej nie tak mocno, żeby poddać się zabiegowi - mówi dr Wiesław Bieńkowski, który poprawił wygląd setek nosów i biustów. Gdy pod koniec lat 90. otwierał swoją bydgoska klinikę, tygodniowo przeprowadzał 4-5 zabiegów, dziś - prawie 20. Teraz, gdy na rynek wszedł kwas robiący prawdziwą furorę, pracy ma jeszcze więcej. Bo kwas wykorzystywany dotychczas do wypełniania zmarszczek, a teraz piersi, może być wstrzykiwany także w inne części ciała. Doskonale nadaje się do powiększania pośladków, zwiotczałych warg sromowych u kobiet w wieku menopauzalnym czy do pogrubiania fallusa. I o to kobiety, a także mężczyźni już pytają.

PS Personalia bohaterki reportażu zostały zmienione.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie