MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Emilia i Michał z Torunia zginęli w bmw na autostradzie pod Łodzią. W procesie 19-latki czas na kluczowych świadków

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
W tragicznym wypadku na autostradzie A2 pod Łodzią zginęli młodzi pasażerowie bmw: Emilia i Michał z Torunia. Przeżyła tylko kierująca autem 19-letnia Martyna. Przed sądem odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku. W jej procesie przyszedł teraz czas na zeznania kluczowych świadków.
W tragicznym wypadku na autostradzie A2 pod Łodzią zginęli młodzi pasażerowie bmw: Emilia i Michał z Torunia. Przeżyła tylko kierująca autem 19-letnia Martyna. Przed sądem odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku. W jej procesie przyszedł teraz czas na zeznania kluczowych świadków. PSP/Piotr Lampkowski
Już pół roku trwa proces 19-letniej Martyny z Torunia, oskarżonej o spowodowanie wypadku na A2 pod Łodzią. Zginęli w nim jej nastoletni przyjaciele: Emilia i Michał. Teraz czas przyszedł na zeznania kluczowych świadków: osoby z auta, które włączało się do ruchu i według nastolatki miało zajechać jej drogę.

Proces 19-letniej Martyny N. toczy się od stycznia br. w Sądzie Rejonowym w Brzezinach pod Łodzią. Torunianka odpowiada za nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku, w którym zginęli jej bliscy znajomi.

Emilia i Michał (18 i 19 lat) byli jej pasażerami w samochodzie bmw. Troje młodych torunian 7 stycznia 2023 roku wracało do rodzinnego miasta z Warszawy. Do tragedii doszło na autostradzie A2 pod Łodzią. Wystraszona sytuacją na drodze nastolatka (auto włączało się do ruchu) gwałtownie odbiła w lewo, otarła się o mercedesa i dachowała. Przeżyła tylko ona.

Oczekiwane zeznania kluczowych świadków z Wrocławia - włączali się na A2 do ruchu

Przypomnijmy, że już sam początek procesu był niezwykle bolesny. Niedużą salę Sądu Rejonowego w Brzezinach zapełnili nie tylko standardowi jej uczestnicy, czyli prokurator, oskarżona z obrońcą, ale i krewni zmarłych nastolatków z adwokatami (mają w sprawie status oskarżycieli posiłkowych) oraz ich znajomi z Torunia - kilkanaście młodych osób, które Emilii i Michała nigdy nie zapomną.

Oskarżona 19-latka natomiast była w takich emocjach, że po odczytaniu aktu oskarżenia wybiegła z sali sądowej z płaczem. Potrzeba było przerwy, by kontynuować postępowanie. Dziewczyna złożyła wyjaśnienia, z których wyłonił się wstrząsający obraz tamtej tragedii.

Co dzieje się w procesie teraz, po pół roku? Jak dowiedziały się "Nowości", oczekiwane są zeznania kluczowych świadków. - To dwie osoby z Wrocławia, które jechały samochodem włączającym się do ruchu na autostradzie - mówi "Nowościom" adwokat Michał Jakubaszek. -Ci świadkowie byli już przez sąd wzywani, ale nie mogli się stawić. Teraz oczekiwane są właśnie ich zeznania.

Tu trzeba przypomnieć, że Martyna N. na etapie śledztwa już broniła się tym, że to auto właśnie "zajechało jej drogę". Prokuratura tego jednak nie potwierdziła.

Martyna próbowała ratować swoich przyjaciół na miejscu wypadku

Krytycznego styczniowego dnia troje młodych torunian wracało z Warszawy, z pogrzeby koleżanki. Za kierownicą bmw siedziała 19-letnia Martyna. Prawo jazdy miała zaledwie od kilku tygodni. Jej pasażerami byli: Emilia, koleżanka z równoległej klasy maturalnej w II LO w Toruniu i Michał, dobry znajomy obu dziewcząt.

Według ustaleń prokuratury, kierująca przestraszyła się auta zamierzającego włączyć się do ruchu i z tego powodu straciła kontrolę nad pojazdem. Jej bmw nagle odbiło w lewo, otarło się o mercedesa, a potem dachowało. Przeżyła tylko Martyna N., a jej dwoje młodych pasażerów zmarło. Michał jeszcze na trasie, a Emilia w szpitalu.

W sądzie jeden z bezpośrednich świadków zdarzenia (kierowca) już zeznał, że zaraz po wypadku Martyna próbowała udzielać pomocy pasażerom, krzycząc przy tym: "To moim przyjaciele, kocham ich!". Michał wypadł z auta i głową uderzył o beton. Emilia tkwiła zakleszczona w samochodzie.

Według słów Martyny N., wyczołgała się ona z bmw i dotarła do chłopaka, leżącego kilka metrów dalej. Sprawdziła mu puls - wtedy jeszcze żył. Ich koleżanka natomiast była z drugiej strony pojazdu, zakleszczona, jeszcze przytomna...

Martyna: "Wyglądało to tak, jakby tamto auto próbowało zajechać nam drogę"

Na początku procesu oskarżona 19-latka zdecydowała się odpowiadać na pytania sędziego oraz swojej obrończyni. Jest nią adwokat Ewa Czapiewska z Gdańska. Oskarżona nie przyznaje się do winy. Utrzymuje, że straciła kontrolę nad kierownica za sprawą samochodu, który z pasa rozbiegowego zamierzał włączyć się do ruchu na autostradzie. "Wyglądało to tak, jakby tamto auto próbowało zajechać nam drogę" - mówiła w sądzie.

Wtedy właśnie Martyna zaczęła zmieniać pas na lewy. Zauważyła jednak w lusterku jeszcze inny samochód za swoim bmw i postanowiła wrócić na prawy pas. Wpadła w poślizg, wpadła na mercedesa i dachowała - tak to wygląda w relacji oskarżonej.

Zawiniła nieumyślnie, czy też nie? To musi rozstrzygnąć sąd w Brzezinanch

Sąd w trakcie procesu wysłuchał już nie tylko odpowiedzi oskarżonej. Swoje zeznania złożyli też m.in. dwaj kierowcy i żona jednego z nich. Tu trzeba zaznaczyć, że w sprawie ważne są nie tylko relacje świadków, ale i zabezpieczone nagranie z autostrady oraz powstała na bazie całego zgromadzonego materiału dowodowego opinia biegłego.

Prokuratura Rejonowa w Brzezinach - co już w "nowościach" podkreślaliśmy - nie potwierdziła w śledztwie tego, by zagrożeniem dla bmw torunian był pojazd zamierzający włączyć się do ruchu. Według śledczych, takie najwyżej mogło być subiektywne, nagłe odczucie niedoświadczonej 19-latki za kierownicą.

-Na podstawie całego zgromadzonego materiału dowodowego Martynę N. oskarżyliśmy o spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym - przekazywała nam prokurator rejonowa Anna Witkowska-Czapnik z Brzezin. Przypominając, że za przestępstwo to grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli sąd uzna Martynę N. za winną i wymierzy jej karę nieprzekraczająca 1 roku więzienia, wówczas może zastosować warunkowe jej zawieszenie na okres próby.

W toczącym się od pół roku procesie sąd musi rozstrzygnąć, czy manewr 19-latki był właściwą reakcją, bo kierowca z pasa rozbiegowego był dla niej zagrożeniem, czy też jednak dziewczyna spanikowała i winna jest nieumyślnego spowodowania wypadku.

Do tematu będziemy wracali.

WAŻNE. Martyna N. miała prawo jazdy zaledwie od kilku tygodni

  • W Sądzie Rejonowym w Brzezinach oskarżona 19-latka przyznała, że tamta podróż była jej pierwsza tak długą trasą w życiu. Podróż na trasie Toruń-Warszawa-Toruń odbywała się po dwóch autostradach: A1 i A2.
  • Według wyjaśnień Martyny N. przed wyjazdem do stolicy spała przynajmniej od północy do godz. 6.00 rano. Czuła się wypoczęta. W drogę wyruszyła o godz. 7.00. Powrót z Warszawy rozpoczął się natomiast około godz. 17.00.
  • Młoda torunianka miała prawo jazdy od kilku tygodni. Nikt w tej trasie Martyny za kierownicą nie zmieniał.
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowosci.com.pl Nowości Gazeta Toruńska