Ewa Miś-Radziejewska: - Szkoda, że ten Konkurs Chopinowski już się skończył

Adam Willma
Adam Willma
Ewa Radziejewska-Miś: - Szkoda, że ten konkurs już się skończył, bo rozbudził we mnie taki entuzjazm, że nie mogę już doczekać się kolejnego. Tym razem na pewno sobie nie daruję i na pewno chociaż na jeden koncert pojadę do Warszawy.
Ewa Radziejewska-Miś: - Szkoda, że ten konkurs już się skończył, bo rozbudził we mnie taki entuzjazm, że nie mogę już doczekać się kolejnego. Tym razem na pewno sobie nie daruję i na pewno chociaż na jeden koncert pojadę do Warszawy. Archiwum
Udostępnij:
Z Ewą Radziejewską-Miś - pianistką, pedagogiem z Zespołu Szkół Muzycznych im. Karola Szymanowskiego w Toruniu rozmawiamy o tym jak Konkurs Chopinowski wpływa na świat

Już się pani wyspała?
Nie za bardzo. Prawdę powiedziawszy, jestem jeszcze nieprzytomna po tych wieczorach z koncertami Chopina. Czuję się tak, jakbym sama grała jeden koncert. A przecież w międzyczasie miałam też swoje obowiązki. Na szczęście jednak jest świetna aplikacja, którą można było sobie pobrać i odsłuchać wszystko w dowolnym czasie. Z przyjemnością z niej korzystałam i jeszcze skorzystam, bo muszę uzupełnić sobie braki z pierwszego etapu. Cieszę się, bo dzięki tej aplikacji mogłam połączyć obowiązki z przyjemnościami. Żałuję jednak, że nie udało mi się wyrwać do Warszawy choćby na jeden koncert.

To niesamowite, ale wygląda na to, że Konkurs Chopinowski jest chyba najlepszy na świecie pod względem tej multimedialnej obsługi.
Nie mam odpowiedniej skali porównawczej, ale rzeczywiście, liczba pobrań aplikacji, liczba oglądających transmisje, liczba zagranicznych dziennikarzy – wszystko to świadczy o tym, że Konkurs Chopinowski jest wydarzeniem globalnym.

Ta popularność ma dwie strony. Okazuje się, że Polacy znają się na Chopinie co najmniej tak dobrze, jak na piłce.
Rzeczywiście jest trochę komentarzy, przy których ręce opadają, ale te pomijam milczeniem i nie wchodzę w dyskusję. Ale uważam, że nieważne jak, ważne, żeby pisali. To jednak przysparza popularności muzyce i tej imprezie.

Dzieci, które uczysz również przejęły się konkursem?
Starsi uczniowie na pewno, maluchy z którymi ma do czynienia oczywiście jeszcze nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Ale wiem, że u wielu rodziców Konkurs był obecny i był przedmiotem rozmów.

Z perspektywy młodego człowieka to ciągłe konfrontowanie się z najlepszymi na świecie musi być deprymujące? Bo przecież dziś najlepsi pianiści i najlepsze wykonania dostępne są w każdym smartfonie. Trzy dekady temu młodzi konfrontowali się przede wszystkim z konkurentami z Polski.

Owszem, dla niektórych to na pewno deprymujące, ale dla innych jednak mobilizujące. Ja sama często rozmawiam ze swoim mężem o tym jak wiele straciliśmy, że w czasach naszej nauki te wszystkie multimedialne nowinki nie były dostępne. Bardzo by nam to wówczas pomogło. To zresztą nie jest problem tylko polskich uczniów, ale dotyczy całego świata – kto chce, skorzysta z tych możliwości. Dziś widać, jak wzrósł poziom, widać, że Polacy stracili monopol na Chopina. Chopin stał się zjawiskiem globalnym. Poziom rośnie niewyobrażalnie, a co najważniejsze – ta popularność ma naprawdę przełożenie na ludzi wrażliwych muzycznie. Ostatnio gdziekolwiek nie przechodziłam w szkole, wszędzie słychać było Chopina.

Jaki morał wyciąga z tegorocznego Konkursu pianista?

Przede wszystkim taki, że trzeba dziś naprawdę bardzo dużo pracować, aby osiągnąć sukces. I wszystko postawić na jedną kartę. Mamy sytuację, w której poziom jest niebotyczny, a świat jest pełen znakomitych pianistów. Ci ludzie potrafią wniknąć w muzykę Chopina aż do korzeni, czytają jego listy, jeżdżą do miejsc z nim związanych, odczytują nuty z rękopisów. Niektórzy nawet zaczęli uczyć się języka polskiego, żeby zrozumieć tę muzykę. Trzeba brać z tego przykład.

W tym roku jurorzy docenili nie tylko klasyczne wykonania chopinowskie, ale i „wycieczki” chopinowskie.

I bardzo dobrze! Nie można trzymać się kurczowo tylko jednego wzorca. Wykonawstwo ewoluuje, ale też nowe możliwości dają instrumenty, które również się zmieniają i ewoluują. Dlaczego mielibyśmy z tego nie korzystać. Stale udoskonalane są umiejętności – nie można z tego nie korzystać, więc jurorzy musieli to uwzględnić.

Jeśli 60 milionów Chińczyków gra na fortepianie, prawem statystyki nie będziemy dla nich konkurencją.

Owszem, taka możliwość istnieje. Europejczycy mają ciężki orzech do zgryzienia, ale przecież szanse mają podobne. Muszą tylko równie ciężko pracować lub ciężej. Cały czas jednak młodzi ludzie z Azji przyjeżdżają uczyć się do Europy albo do Ameryki. Przyjdzie jednak czas, w którym ci obecni laureaci Konkursu staną się pedagogami, specjalistami od Chopina. Wówczas powstaną nowe ośrodki chopinistyki w świecie Tego zjawiska nie unikniemy. Świat się miesza, mieszają się narodowości.

Gdyby miała pani wystąpić w roli jurora…

O nie! Bardzo współczuję tegorocznym jurorom, bo poziom był tak wysoki, że od III etapu każda decyzja musiała budzić kontrowersje. Gdyby to ode mnie zależało, przesunęłabym bliżej pierwszego miejsca Aimi Kobayashi, która absolutnie mnie zauroczyła. Żal mi też było tych pominiętych 17-latków, zwłaszcza Evy Gevorgyan. Ale każda decyzja, którą podjęliby jurorzy pozostawiłaby niedosyt. Największym odkryciem tego konkursu pozostają jednak Azjaci – i to nie tylko pod względem przygotowania technicznego. Ich gra była pełna emocji, z którymi wcześniej raczej ich nie kojarzyliśmy. Szkoda, że ten konkurs już się skończył, bo rozbudził we mnie taki entuzjazm, że nie mogę już doczekać się kolejnego. Tym razem na pewno sobie nie daruję i chociaż na jeden koncert pojadę do Warszawy.

Materiał oryginalny: Ewa Miś-Radziejewska: - Szkoda, że ten Konkurs Chopinowski już się skończył - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie